UE i USA zainteresują się regulacją kryptowalut – WYWIAD

źródło: MaxPixel (CC0 Public Domain)

„Nie wyobrażam sobie, aby państwa abdykowały i nie spróbowały uregulować kryptowalut. UE czy USA zajmą się tym już niebawem. Wejście projektu Libra na rynek zmienia bardzo dużo” – mówi w rozmowie z EURACTIV dr Piotr Bodył-Szymala, ekspert ds. globalnego systemu bankowego z Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu.

 

Stworzenie Libry, nazywanej „kryptowalutą Facebooka” zapowiedziano w czerwcu. Od razu projekt ten wzbudził mieszane uczucia. Jego autorzy przesłuchani zostali już przed członkami Senatu USA. Do przyjrzenia się projektowi wezwała też Francja. Mówił o tym francuski minister finansów Bruno Le Maire. Sprawę tej i innych kryptowalut omawiano też na lipcowym spotkaniu ministrów finansów grupy G7. Potem sekretarz skarbu USA Steve Mnuchin zapowiedział, że USA uregulują kryptowaluty.

 

Michał Strzałkowski: Na czym ma polegać projekt Libry? Mówi się o niej powszechnie „kryptowaluta Facebooka”, ale projekt ma więcej udziałowców.

Dr Piotr Bodył-Szymala: Formalnie właścicielem tego systemu – jeśli chodzi o rozliczanie transakcji, czyli de facto samej kryptowaluty, rzeczywiście będzie stowarzyszenie zorganizowane według prawa szwajcarskiego. Ale to stowarzyszenie składa się z podmiotów komercyjnych – Facebooka, Ubera, PayPala, Spotify, eBay, PayU i jeszcze kilkunastu innych. Ale oprócz nich także organizacje non-profit. Można się oczywiście zastanawiać na ile ich obecność w tym projekcie jest nobilitacją, a na ile te podmioty będą miały pewien realny wpływ na kształt tego systemu. Ale formalnie właścicielem koncepcji będzie zarejestrowane w Szwajcarii stowarzyszenie.

Jaki jest w tym więc udział Facebooka?

Facebook, tak jak każdy inny użytkownik Libry, ma mieć tzw. portfel, gdzie będą zapisywane jednostki rozliczeniowe tego systemu. Każdy kto wejdzie do systemu, będzie mieć swoje własne reguły świadczenia tej usługi, czyli miejsca gdzie będzie można zapisać tzw. uwierzytelnienia.

To co ma różnić tę kryptowalutę to właśnie silniejszy system uwierzytelniania, a po drugie praktyka tzw. należytej staranności wobec klienta – „know your client”. Tak zapowiadają pomysłodawcy tego projektu. A to by oznaczało, że różni właściciele portfeli w ramach Libry będą mogli stosować różne zasady ewidencjonowania tego portfela, czyli mocno dostosować go do swojej aplikacji czy swoich produktów.

To nie ma być oczywiście anonimowy system rozliczeniowy, ale będzie jednak w większej mierze anonimowy niż rozliczenia związane z tradycyjnym systemem rozliczeniowym, a więc przelewami bankowymi czy płatnością za pomocą kart kredytowych i debetowych.

Cały projekt przypisuje się medialnie Facebookowi, bo to ludzie z tego serwisu odpowiadają za wymyślenie całego systemu, ale de facto robią go ludzie z PayPala. Facebook podkupił stamtąd całą grupę menadżerów i inżynierów. David Marcus, który kiedyś był prezesem PayPalla, a dziś zarządza Messengerem, czyli komunikatorem Facebooka, pociągnął za sobą z PayPalla masę ludzi. Tak naprawdę Librę tworzy grupa około 50 osób, którzy próbowali to kiedy zrobić w ramach WhatsAppa w Indiach. WhatsApp ma tam ponad 400 mln użytkowników, ponieważ przygotował wersję aplikacji na system operacyjny KaiOs, w który wyposażone są bardzo popularne w Indiach, tanie i łatwo dostępne telefony komórkowe JioPhone.

I te Indie nie są przypadkowe. Pomysłodawcy Libry mówią dużo o tym, że chodzi im nie o konkurowanie z istniejącymi systemami rozliczeniowymi, ale o wejście tam, gdzie ludzie mają mały dostęp do systemu bankowego. Tak jak na przykład w Indiach.

Pomysłodawcy Libry mówią, że chcą być aktywni mocno w Afryce i Azji. Że chcą dać narzędzie dla ludzi, którzy nie mają żadnych narzędzi do rozliczeń poza gotówkowych. Ale czy to nie jest tylko zagrywka wizerunkowa?

No, ja bym właśnie ostrożnie podchodził do tych deklaracji, bo założenia to jedno, a drugie to to, jak system będzie funkcjonował parę lat po jego uruchomieniu. Te deklaracje od rzeczywistości może za kilka lat oddzielał prawdziwy „Rów Mariański”. Choć teraz rzeczywiście mówi się o tych, którzy są „unbanked,” czyli znajdują się na co dzień poza systemem bankowym. Stąd właśnie mowa o Indiach czy Afryce.

No, ale Facebook wnosi tu ogromne wiano w postaci ponad 2,3 mld użytkowników. I to głównie w świecie zachodnim, w Europie i w USA.

Bez Facebooka osiągnięcie skali globalnej przez to rozwiązanie byłoby albo niemożliwe, albo bardzo trudne. Ale Facebook, który zebrał tak gigantyczne ilości danych nie tylko o swoich użytkownikach, ale też o tych, którzy się z nimi kontaktują, dodaje też temu przedsięwzięciu kłopotów wizerunkowych. Pojawiają się więc ostrzeżenia przed Librą, niektórzy nawet mówią, że to będzie działać jak u Orwella, bo użytkownicy przekażą jeszcze więcej danych i jeszcze więcej swojego życia do wglądu Facebookowi.

A ponieważ ludzie to istoty z natury niespecjalnie racjonalne, to podatni są na różne manipulacje czy socjotechniczne zabiegi. I ujawniają o sobie wszystko. Ja oczywiście nie przypisuję Facebookowi jakichś złych intencji, ale jeśli ktoś będzie mieć o nas tak dużo informacji, to może nami manipulować jeszcze łatwiej. A już dziś mamy skandale takie jak w przypadku Cambridge Analytica. To pierwszy z głównych zarzutów wobec Libry. Facebook ma silosy pełne danych o nas. Teraz może mieć jeszcze więcej.

Jakie są inne zarzuty czy obawy?

Druga zasadnicza obawa jest taka, że de facto powstanie równoległy system bankowy, choć go tak nikt nie nazywa. I będzie on podlegał regulacji w dużo mniejszym zakresie. A przecież niekoniecznie będzie miał wiele wspólnego z zasadami uczciwej konkurencji.

Wreszcie, choć to już inny poziom siły ciężkości argumentów, to mówi się o tym, że Libra ma być oparta o blockchain, ale jednak nie będzie to klasyczny blockchain, ponieważ będzie ograniczony tylko do licencjonowanych podmiotów. To przypomina więc tzw. pieniądz korporacyjny.

Państwa jednak obawiają się Libry. Amerykańscy senatorowie niedawno przesłuchiwali menadżerów Facebooka na temat tego projektu. I nie zostawili na nim suchej nitki. Mówili o rewolucji walutowej, o zagrożeniu dla dolara. Francuski minister finansów Bruno Le Maire też wezwał do uregulowania rynku kryptowalut na poziomie Unii Europejskiej. Sprawa była omawiana na ostatnim spotkaniu ministrów finansów grupy G7.

Jeśli projekt Libry się powiedzie, to będzie to dla rynku finansowego przewrót kopernikański. Dotąd to państwa miały monopol na emisję pieniądza. Państwa, czyli suweren. Gdyby jednak Libra zaczęła funkcjonować globalnie, to oznaczać to będzie dosypanie węgla do dyskusji o tym czy mamy już otwartą i poważną rywalizację między państwami a międzynarodowymi korporacjami.

A nie ma ryzyka, że Librę będą wykorzystywać np. grupy przestępcze? Dziś już bywa tak z Bitcoinem czy innymi kryptowalutami. Na przykład hakerzy okupy za odszyfrowanie przejętych komputerów pobierają właśnie w kryptowalutach.

W przypadku Libry będzie trudniej być anonimowym. Więc nie spodziewam się, aby akurat ten system rozliczeniowy był wykorzystywany przez przestępców. Będzie im po prostu trudniej. Libra tym ma się też różnić od Bitcoina, Ethereum czy Ripple, że ma być stabilniejsza. Ma być poza tym oparta o dolara i koszyk innych aktywów. Więc jej kurs nie będzie gwałtowniej rósł czy spadał. A tymczasem Bitcoin od szczytu swojego kursu z grudnia 2017 r. stracił już około 40 proc. swojej wartości. Ethereum od szczytów ze stycznia 2018 r. straciło natomiast prawie 85 proc. wartości. Pomysłodawcy Libry chcą więc uniknąć ryzyka, jakim są obarczone inne kryptowaluty.

Ale obawy w instytucjach państwowych są ogromne. Senat USA podkreśla zagrożenia. Szef amerykańskiej Rezerwy Federalnej też uważa Librę działającą na poziomie globalnym za zły pomysł. Jeśli tak ważne instytucje zgłaszają obawy, jeśli zgadzają się co do tego w amerykańskim Senacie i Republikanie, i Demokraci, to nie można mówić o tym, że te zagrożenia tylko ktoś projektuje.

Spodziewa się pan, że takie podmioty jak USA czy UE postanowią jakoś kontrolować Librę?

Jestem przekonany, że tak się będzie ta sytuacja rozwijać. Naprawdę będziemy mieć do czynienia z rywalizacją państwa jako konceptu i idei międzynarodowej korporacji. Nie sądzę, aby państwa tak łatwo abdykowały i zrezygnowały z możliwości wprowadzania regulacji. A poza tym posługiwanie się taką jednostką rozliczeniową doprowadzi w końcu sytuacji spornych. To nie jest pytanie o to czy doprowadzi do nich, ale w jakiej skali doprowadzi. Chodzi o spory między użytkownikami Libry, którzy będą chcieli dochodzić sprawiedliwości w tradycyjnym systemie sądowniczym. Trzeba będzie te spory jakoś rozstrzygać. Na rozwiniętych rynkach mamy szeroką ochronę praw konsumenta. Nie wyobrażam sobie, aby stosowanie Libry w Polsce było poza zainteresowaniem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, a na poziomie unijnym poza zainteresowaniem europejskich regulatorów.

Przed nami w kontekście Libry jest jeszcze dyskusja o opodatkowaniu transakcji z wykorzystaniem tych jednostek rozliczeniowych lub korzyści osiąganych w związku z inwestowaniem w nie. To będzie problem międzynarodowy, ocierający się o opodatkowanie dużych graczy internetowych. A już tu widać wiele problemów. UE nie jest w stanie na razie się wewnętrznie porozumieć w tej kwestii. Francja wprowadziła już własne rozwiązania. Zapowiadają to też m.in. Wielka Brytania czy Polska.

Odpowiedzialni za Librę zapewniają, że system będzie zgodny z regulacjami. To dobrze. Trzeba się z tego cieszyć, ale musimy znać szczegóły. No bo jeśli będziemy mieć do czynienia z transakcjami np. między Polską a Indiami, to jakie reguły stosować, np. jeśli chodzi o podatki? Inni podatnicy mogą uznać, że coś tu jest nie fair.

Trzeba więc wymyślić skuteczne narzędzia kontroli, ale takie, które będą akceptowalne dla użytkowników. Bo inaczej skala zagrożeń zrobi się wielka. A to wszystko może tak zmienić nasz świat, ale powrót do obecnego status quo może się okazać niemożliwy.

Zwłaszcza, że istnieje ryzyko zastosowania metody faktów dokonanych. Odpalenie tego projektu na początku w Indiach, gdzie rynek jest o wiele mniej uregulowany i kontrolowany rodzi ryzyko, że to wyznaczy przyszłe standardy. Kontrrewolucje rzadko się udają. Kijem się Wisły nie zawróci. Sam jestem ciekaw czy odpalenie Libry w pełnym zakresie w połowie przyszłego roku się uda.

Będą kolejne projekty podobne do Libry?

Wydaje mi się, że miejsca na rynku aż tyle nie ma. Teoretycznie na świecie powstało 7 tys. krupoirwalut, ale wciąż działa nieco pond ponad połowa z nich. Liczy się około setki, ale tak naprawdę rozmawiamy o kilku, maksymalnie kilkunastu z nich. Z drugiej strony cały rynek kryptowalut był w szczytowym momencie na początku 2018 r. warto 830 mld dolarów. Tylko, że większość tych pieniędzy skupiona była w kilkunastu projektach, a rynek do tego czasu trochę stracił na wartości.