Polska będzie mogła lepiej korzystać z planu Junckera

Vazil Hudák (l), wiceprezes EBI i Piotr Całbecki, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego

Polska skorzystała z unijnych środków w ramach planu Junckera, ale mogłaby skorzystać bardziej. O Europejskim Funduszu Inwestycji Strategicznych (EFIS) po pierwszym roku funkcjonowania rozmawiamy z wiceprezesem Europejskiego Banku Inwestycyjnego Vazilem Hudákiem, odpowiedzialnym w Banku m.in. za sprawy polskie.

 

EurActiv.pl: Dziś Europejski Bank Inwestycyjny (EBI) podpisał umowę z województwem kujawsko-pomorskim, w którym dofinansowuje ze środków Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych, w ramach tzw. planu Junckera, modernizację szpitala w Toruniu. To pierwsza w Polsce umowa na finansowanie w ramach EFIS podpisana przez EBI z podmiotem z sektora publicznego. Czy powiedziałby Pan, że EFIS jest nastawiony bardziej na podmioty prywatne?

Nie, nie uważam, by sektor prywatny był w jakikolwiek sposób bardziej od sektora publicznego predysponowany do udziału w EFIS. Patrząc na projekty, które w jego ramach zostały już dofinansowane w całej Europie, to faktycznie większość z nich jest zawarta z firmami z sektora prywatnego – ale nie jest to dominująca większość, bo stanowią one 60 proc. liczby wszystkich umów.

Przygotowanie projektów z sektora publicznego do dofinansowania z EFIS wymaga trochę czasu, jako że jest to nowy instrument, więc ludzie muszą się nauczyć, jak odpowiednio strukturyzować swoje projekty, by odpowiadały wymaganiom Funduszu. Sądzę, że w najbliższym czasie, liczba tych projektów wzrośnie: pracujemy obecnie nad 11 projektami w Polsce, które będą mogły uzyskać dofinansowanie i są one podzielone po równo między sektory publiczny i prywatny.

Jak opisałby Pan rolę EBI w zarządzaniu EFIS, zwłaszcza w kontekście równoważenia interesów poszczególnych państw członkowskich UE? Czy wymaga to jakichś szczególnych działań, by rozdzielać wsparcie proporcjonalnie między poszczególnymi krajami i by odpowiadało ono ich wsparciu dla EFIS?

Jeżeli chodzi o finansowanie, to nie prowadzimy działań balansujących interesy państw członkowskich.  EFIS  to 16 mld euro z unijnego budżetu, które dopełniane są przez 5 mld euro z własnych środków EBI.

Dają nam one okazję, by wspomóc projekty o ryzyku wyższym niż normalnie moglibyśmy wesprzeć. EBI ma rating kredytowy AAA, więc musimy ostrożnie podchodzić do tego, ile ryzykownych projektów mamy w naszym bilansie.

Jeżeli zaś chodzi o wspieranie projektów w różnych krajach, staramy się zachować równowagę. W pierwszym roku działania EFIS większe zapotrzebowanie na fundusze płynęło z krajów z silniejszymi gospodarkami rynkowymi. Z tego względu widzimy dysproporcję na rzecz tzw. starszych państw członkowskich, co było podkreślone w niedawnych raportach nt. EFIS przygotowanych przez E&Y i Europejski Trybunał Obrachunkowy.

Jesteśmy świadomi tego problemu i pracujemy nad tym, by mu zaradzić, czego przykładem jest nasza praca w Polsce i dzisiejsze podpisanie umowy. Wciąż będzie to wymagało większego wysiłku zarówno ze strony naszych pracowników, jak i doradców w poszczególnych państwach. Przygotowujemy restrukturyzację Centrum Doradztwa (Advisory Hub), by jego pracownicy byli jeszcze bliżej klientów.

Patrząc na doświadczenia minionego roku, czy są jakieś zmiany, które zechciałby Pan wprowadzić w EFIS? Usunąć jakieś przeszkody w jego implementacji?

Wygląda na to, że pod względem swojej struktury fundusz działa sprawnie, nie widzimy z tym żadnych poważnych problemów. Co natomiast wymaga więcej pracy, to znajdowanie sposobów na wyjaśnianie EFIS, jego wymogów i struktury, klientom, jako że jest to nowy instrument.

Dla przykładu, widzieliśmy wiele nieporozumień w kwestii tzw. additionality, czyli zasady dodatkowości. Ten cel EFIS nie oznacza, że będziemy finansować projektów, których nie chce finansować nikt inny, których nikt nie chce. Ma to oznaczać, że będziemy wspierać projekty, które mają wypełnić luki na rynku, zaspokoić pewne potrzeby rynku, które jednocześnie są na tyle ryzykowne, że nie są w stanie przyciągnąć innych źródeł finansowania na warunkach atrakcyjnych dla pożyczkobiorcy.

Ponadto, są obszary, w których EBI musi działać z uwagi na swój europejski charakter. Chodzi o wsparcie projektów istotnych dla całego kontynentu, jak np. projektów infrastrukturalnych, transgranicznych czy innowacyjnych lub w dziedzinie badań i rozwoju.

Jednak tak szeroki zakres celów EFIS oznacza, że projekty wspierane w jego ramach są bardzo zróżnicowane: od farm wiatrowych przez wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorstw po, jak widzieliśmy dzisiaj, publiczną opiekę zdrowotną. Czy tak szeroki zakres branżowy finansowania jest najbardziej optymalnym sposobem wykorzystania środków w ramach EFIS? Czy nie miałaby one lepszego efektu, gdyby były skupione tylko na jednym czy dwóch obszarach?

Sposób, w jaki EFIS jest ustrukturyzowany, nie daje preferencji żadnej z gałęzi gospodarki, więc napędzany jest przez popyt, przez potrzeby gospodarki, luki na europejskim rynku. Jego głównym celem było wsparcie inwestycji, wzrostu gospodarczego i konkurencyjności w Europie, co nie może być osiągnięte poprzez skupienie się na zaledwie jednej lub dwóch gałęziach.

Ponadto, państwa członkowskie są zróżnicowane gospodarczo, więc każde z nich ma inne luki wymagające uzupełnienia. Skupienie się na konkretnym obszarze lub dwóch gospodarki doprowadziłoby tylko do wytrącenia z równowagi gospodarek tych państw.

Dodatkowo, EFIS jest tylko jednym ze źródeł finansowania, jakie oferujemy. Pośród nich jest także Europejski Fundusz Inwestycji, który razem z innymi narzędziami tworzy  zrównoważoną mozaikę możliwości finansowania.

 

Rozmawiał Krzysztof Kokoszczyński.