Koronawirus: Prognozy gospodarcze Komisji Europejskiej niekoniecznie korzystne dla Polski /WYWIAD/

Wzrost gospodarczy w 2021 r. w większości krajów nie wystarczy, by powrócić do stanu sprzed pandemii. W międzyczasie przecież uciekną nam dwa lata, w ciągu których stracimy stabilny trend rozwojowy trwający kilka lat, mówi w rozmowie z EURACTIV.pl Piotr Bielski, Dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska.

Wzrost gospodarczy w 2021 r. w większości krajów nie wystarczy, by powrócić do stanu sprzed pandemii. W międzyczasie przecież uciekną nam dwa lata, w ciągu których stracimy stabilny trend rozwojowy trwający kilka lat, mówi w rozmowie z EURACTIV.pl Piotr Bielski, Dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska. / Foto via twitter @EU_Commission

„Prognozy Komisji Europejskiej wcale nie są korzystne dla Polski. Jeśli spojrzymy tylko na 2020 r. rzeczywiście można dojść do takiego wniosku, jednak już w horyzoncie dwuletnim okazuje się, że utrata PKB w Polsce może być większa niż w większości krajów europejskich, w tym np. we Włoszech, gdzie pandemia spowodowała o wiele większe straty gospodarcze”, mówi w rozmowie z EURACTIV.pl Piotr Bielski, Dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska.

 

 

Mateusz Kucharczyk, EURACTIV.pl: Komisja Europejska zweryfikowała*** najnowsze prognozy ekonomiczne dla państw Unii Europejskiej. Ubytek PKB ma być w tym roku większy, a odbicie gospodarcze w 2021 r. słabsze. Jest gorzej niż w trakcie kryzysu zadłużeniowego w strefie euro?

Piotr Bielski, Dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Santander Bank Polska: Kryzys wywołany pandemią koronawirusa dotyka wszystkie gałęzie gospodarki, we wszystkich krajach i na wszystkich kontynentach. To wydarzenie bez precedensu od czasu lat 30-tych XX w. Bez porównania do sytuacji sprzed 10 lat.

W pewnym sensie potwierdzają to każde kolejne prognozy międzynarodowych organizacji: Komisji Europejskiej czy Międzynarodowego Fundusz Walutowego. Przecież szacunki Komisji były nieco bardziej optymistyczne jeszcze w kwietniu.

Co może wpływać na coraz bardziej pesymistyczne analizy?

Jednym z głównym czynników jest sytuacja epidemiologiczna i kolejne fale zakażeń. W wielu krajach udało się przygasić pandemię, ale są też takie państwa, gdzie ponownie notuje się zwiększoną liczbę infekcji. Nie sprzyja to poprawie sytuacji gospodarczej, ponieważ poszczególne branże pracują nieregularnie, a to przekłada się na zmniejszenie produkcji.

W jaki sposób należy interpretować szacunki dotyczące gwałtownego spadku PKB jak te opublikowane przez Komisję Europejską?

Gwałtowny spadek PKB w tym roku to pochodna restrykcji wprowadzanych przez większość krajów, w efekcie których duże obszary gospodarki na jakiś czas przestały funkcjonować albo funkcjonowały w mocno ograniczonym zakresie.

Część zakładów produkcyjnych czasowo zawiesiła produkcję, nie można było korzystać z usług – to musiało wywołać mocne obniżenie dochodu. W miarę znoszenia tych restrykcji, aktywność zaczęła powracać. Jednocześnie, to zahamowanie gospodarki w 2020 r. będzie mocno popychało w górę wskaźniki wzrostu PKB w przyszłym roku (zakładając, że restrykcje w analogicznej skali nie powrócą), ze względu na efekt bardzo niskiej bazy.

Dlatego na prognozy wysokiego wzrostu PKB w 2021 r. należy patrzeć ostrożnie. W zdecydowanej większości państw prognozy mówią o wyraźnym odbiciu gospodarczym w porównaniu do 2020 r., o skali porównywalnej do tego, ile poszczególne państwa straciły w 2020 r., ale to złudzenie.

Jeżeli obstajemy przy prognozach KE, to musielibyśmy porównywać się do stanu ze stycznia 2020 r. Mówiąc w skrócie: wzrost gospodarczy w 2021 r. w większości krajów nie wystarczy, by powrócić do stanu sprzed pandemii. W międzyczasie przecież uciekną nam dwa lata, w ciągu których stracimy stabilny trend rozwojowy trwający kilka lat.

Według prognoz Komisji Europejskiej Polska wypada korzystnie. Czy kryzys gospodarczy w naszym kraju rzeczywiście będzie krótszy niż gdzie indziej?

Prognozy Komisji Europejskiej wcale nie są korzystne dla Polski. Jeśli spojrzymy tylko na 2020 r. rzeczywiście można dojść do takiego wniosku, jednak już w horyzoncie dwuletnim okazuje się, że utrata PKB w Polsce (w porównaniu do ścieżki prognozowanej przed pojawieniem się koronawirusa) może być większa niż w większości krajów europejskich, w tym np. we Włoszech, gdzie pandemia spowodowała o wiele większe straty gospodarcze.

Jeżeli bowiem porównamy aktualne szacunki KE na lata 2020-2021 dla państw członkowskich UE, ze stanem sprzed pandemii, okaże się że w rzeczywistości różnica w PKB naszego kraju wynosi 7,2 pkt. proc.

To już nie wygląda tak optymistycznie, tym bardziej jeżeli porównamy szacunki dotyczące Polski z tymi odnośnie Niemiec. Szacuje się, że PKB naszych zachodnich sąsiadów będzie na koniec 2021 r. na minusie około 3,5 pkt. proc. PKB. w porównaniu do stanu sprzed pandemii. Dla całej strefy euro będzie to strata 5,5 pkt. proc.

Czy w jakikolwiek sposób sytuację gospodarczą Polski zmieniłoby posiadanie euro jako waluty?

Niekoniecznie. Obecnie sytuacja jest inna niż np. 10 lat temu, gdy deprecjacja złotego stworzyła przewagę konkurencyjną dla naszych eksporterów. Poprzedni kryzys poprzedziło wzmocnienie naszej waluty, więc były rezerwy dla jej osłabienia. Teraz inne jest także otoczenie.

Inaczej niż 10 lat temu reagują banki centralne. Jednak pierwsze poważne wnioski na temat zarządzania kryzysem przez te instytucje, także w kontekście nie posiadania przez nasz kraj wspólnej waluty, będzie można uczynić najwcześniej za rok, gdy porównamy sytuację gospodarczą Polski i państw strefy euro.

Jakie więc mogą być najbliższe miesiące dla polskiej gospodarki?

Pomimo negatywnych – jak wskazałem – szacunków Komisji Europejskiej, sytuacja gospodarki w naszym kraju nie musi być zła. Mamy szanse stosunkowo sprawnie i szybko wychodzić z recesji w przyszłym roku. Sporo zależy od odbicia gospodarczego w Niemczech. Polskie firmy są mocno związane z niemieckim biznesem. W przypadku poprawy koniunktury pomoże to także Polsce.

Pozytywnym impulsem może być negocjowany właśnie Fundusz Odbudowy UE. Swoje może zrobić skracanie globalnych łańcuchów dostaw czyli powrót przemysłu do Europy, jednak na to ostatnie potrzeba więcej niż kilku miesięcy.

 

 

*** W zaprezentowanej przed tygodniem najnowszej prognozie gospodarczej Komisja Europejska spodziewa się głębszego spadku polskiego PKB niż prognozowała wiosną. KE szacuje, że polska gospodarka skurczy się w tym roku o 4,6 proc. Poprzednio główny scenariusz zakładał spadek PKB o 4,3 proc. W takim tempie ma za to urosnąć, ale dopiero w 2021 r.

Eksperci KE przewidują, że skala spadku PKB będzie w 2020 r. w Polsce mniejsza niż w innych krajach UE. jednocześnie podkreśla się, że perspektywy pogorszyły się w całej UE.

Komisja Europejska oczekuje, że gospodarka strefy euro skurczy się o 8,7 proc. w 2020 r., natomiast w 2021 r. wzrośnie o 6,1 proc. Z kolei gospodarka całej UE ma się skurczyć o 8,3 proc. w 2020 r. i wzrosnąć o 5,8 proc. w 2021 r. W 2020 r. przewiduje się więc znacznie większy spadek aktywności gospodarczej, niż zakładano w prognozie z wiosny, tj. 7,7 proc. dla strefy euro i 7,4 proc. dla całej UE. Także wzrost w 2021 r. ma być nieco słabszy, niż prognozowano wiosną.

„Ekonomiczne skutki środków izolacji są poważniejsze niż początkowo przewidywaliśmy. W dalszym ciągu zmagamy się z trudnościami i stoimy w obliczu ryzyka, w tym kolejnej dużej fali zakażeń”, podkreślił w trakcie prezentacji raportu Valdis Dombrovskis wiceprzewodniczący wykonawczy Komisji, odpowiedzialny za gospodarkę.

Więcej szczegółów dotyczących najnowszych prognoz gospodarczych KE z lata 2020 r. znajdą Państwo tutaj