Czy sztuczna inteligencja to przełom na miarę wynalezienia druku? – WYWIAD

W. Brian Arthur, fot. World Economic Forum [Wikipedia, CC BY-SA 2.0]

W. Brian Arthur, fot. World Economic Forum [Wikipedia, CC BY-SA 2.0]

Sztuczna inteligencja (AI) w ostatnich latach rozwija się w ogromnym tempie. Potrafi już rozpoznawać twarze, sterować autonomicznymi pojazdami, a nawet komponować muzykę. W. Brian Arthur, ekonomista i ekspert w dziedzinie sztucznej inteligencji, w wywiadzie dla EURACTIV mówi o tym, dlaczego rozwój AI uznać możemy za jedną z „największych rewolucji dla współczesnego społeczeństwa” i dlaczego tak istotne jest, aby starannie regulować jej funkcjonowanie.

 

W. Brian Arthur to jeden z najbardziej wpływowych myślicieli Instytutu Santa Fe – kolebki nauki o złożoności. Trzydzieści lat temu zasłynął sformułowaniem teorii ekonomicznej nazywanej „efektem zamknięcia” (lock-in effect), wyjaśniającej między innymi, dlaczego jedne rozwiązania w danej dziedzinie (np. technologii) osiągają sukces, a inne – mimo, że niekoniecznie gorsze – nie. Jest uznanym autorytetem w świecie ekonomii, technologii i rynków finansowych, a od jakiegoś czasu także wiodącym ekspertem w obszarze sztucznej inteligencji.

Dziennikarka EURACTIV Alicia Prager z W. Brianem Arthurem spotkała się w tym tygodniu w Wiedniu podczas jego kilkudniowej wizyty w Complexity Science Hub (CSH). Jest to organizacja badawcza, która za cel stawia sobie łączenie, koordynowanie i rozwijanie badań nad systemami złożonymi, analizą systemową i nauką dotyczącą dużych zbiorów danych (big data science).

 

Alicia Prager: W środę Komisja Europejska zaprezentowała kolejne kroki, które planuje podjąć na rzecz budowania zaufania społecznego do sztucznej inteligencji, a także na rzecz jej rozwoju. W jaki sposób sztuczna inteligencja zmieni nasze społeczeństwo i jak możemy się do tego przygotować?

W. Brian Arthur: Wielu ludzi uważa dziś, że sztuczna inteligencja to po prostu kolejna nowa technologia. Ja wierzę jednak, że wraz z jej pojawieniem się stało się coś znacznie poważniejszego, zaszła pewna fundamentalna zmiana. To nie jest tylko kolejna rewolucja przemysłowa, to największy przełom w życiu społeczeństwa od czasów rewolucji związanej z wynalezieniem druku. Przed powstaniem ruchomej czcionki zdobywanie wiedzy było znacznie utrudnione. Trzeba było mieć dostęp do ksiąg klasztornych lub innych tego typu źródeł. Po wynalezieniu druku każdy, kto mógł sobie pozwolić na zakup książki, uzyskiwał dostęp do wiedzy, która wcześniej była tylko dla wybranych. Znacznie przyspieszyło to nadejście renesansu, pojawienie się ruchów reformacyjnych i całej nowoczesnej nauki. Współczesne społeczeństwo ukształtowało się dzięki powszechnej dostępności wiedzy, zawartej w książkach. Obecnie mamy natomiast powszechny dostęp do inteligencji. Przyniesie to ogromną zmianę w funkcjonowaniu naszego społeczeństwa. A jesteśmy dopiero na początku tej drogi.

Od dziś obowiązuje unijny akt o cyberbezpieczeństwie

Od dziś będzie obowiązywał unijny akt o cyberbezpieczeństwie (Cybersecurity Act).  Wraz z nowym prawem zwiększą się uprawnienia unijnej agencji zajmującej się bezpieczeństwem sieci. Od teraz ma ona ściślej współpracować z państwami członkowskimi.
 

 

Ustawa jest efektem porozumienia zawartego w grudniu 2018 r. …

Czy mógłby pan sprecyzować, czego możemy się spodziewać?

Człowiek posiada bardzo rozwiniętą umiejętność rozpoznawania wzorców i oceniana różnych złożonych zjawisk. Przez długi czas myśleliśmy, że komputery nigdy nie będą w tych obszarach wystarczająco dobre. Komputery zawsze dobrze sprawdzały się w arytmetyce i księgowości, służyły nam do robienia skomplikowanych obliczeń i sortowania książek telefonicznych. Aż tu nagle, w przeciągu ostatnich dziesięciu lat okazało się, że potrafią radzić sobie również z rozpoznawaniem wzorców i obrazów, na przykład potrafią rozpoznawać twarze, kierować autonomicznymi pojazdami, rozumieją ogromne zbiory danych. Inny przykład: bardzo niewiele ludzi potrafi komponować muzykę, natomiast obecnie zadanie to możemy zlecić do wykonania sztucznej inteligencji.

Odkrywamy więc, że wiele rzeczy, które uważaliśmy za wyłączną umiejętność człowieka, staje się obecnie powszechnie dostępne w Internecie lub powszechnie dostępne w wirtualnym obszarze gospodarki.

Zmiana ta budzi wiele etycznych wątpliwości i skłania do zastanowienia się, jak możemy ją wykorzystać, aby w możliwie największym stopniu służyła społeczeństwu.

Niezależnie od tego, co niesie ze sobą nowa technologia, ludzie zawsze na początku są wobec niej nieufni. I to dobrze, bo przecież nie wiemy, z czym będą się wiązać zachodzące zmiany. Dzięki sztucznej inteligencji możemy na przykład zdiagnozować guza mózgu, ale może też być ona wykorzystana do złych celów.

Tradycyjnie w każdej społeczności ludzkiej istniał zespół reguł określających, jakie działania i zachowania są akceptowalne, a jakie nie. Jazda samochodem z prędkością 200 km/h jest niebezpieczna, powstało więc prawo, które tego zakazuje. Jednak z jakiegoś powodu tego typu regulacje nie zostały wprowadzone w odniesieniu do rozwijającej się technologii. Na przykład nie ma nikogo, kto by skutecznie decydował, odwołując się do reguł przyjętych przez społeczność, że Facebook nie będzie pozwalał na publikowanie nieprawdziwych treści.

Kolejny krok do stworzenia europejskiego superkomputera

Projekt europejskiego superkomputera wchodzi w decydującą fazę. Komisja Europejska ogłosiła listę państw, które stworzą pierwsze ośrodki obliczeń. Ich zadaniem będzie wspieranie naukowców, przemysłu i biznesu w opracowywaniu zastosowań w wielu kluczowych dziedzinach, w tym m. in. w walce ze zmianami klimatu.
 

Centra …

Istnieje prawo mówiące o zasadzie nieingerencji obcych państw w wewnętrzne wybory danego kraju, a jednak obecnie państwa mają możliwość to robić, ukrywając się za nowoczesnymi technologiami. I wygląda na to, że duże firmy, takie jak Facebook nie robią wystarczająco dużo, aby temu przeciwdziałać. W Stanach Zjednoczonych obserwujemy, jak wiele firm z branży zaawansowanych technologii zmonopolizowało swoją część rynku, jednak ludzie zdają się tym nie przejmować, wzruszają jedynie ramionami i mówią: „Właściwie nie mam nic przeciwko”.

Europa funkcjonuje to pod tym względem znacznie lepiej, ponieważ Europejczycy nie pozwalają firmom na narzucenie swoich nieraz bezsensownych reguł.

Wydaje się jednak, że Europa wcale nie radzi sobie tak dobrze w regulowaniu kwestii związanych z wielkim postępem technologicznym. Nie uważa pan, że to przerażające, iż to w firmy w dużej mierze nadają ton?

Zdecydowanie. Istotna jest tu kwestia, czy te duże firmy potrafią zachowywać się w sposób uwzględniający także korzyści społeczne, czy biorą pod uwagę jedynie swój zysk. Doświadczenie z amerykańskiego rynku pokazuje, że niestety w większości przypadków kierują się jedynie własnym zyskiem. Ludzie jednak powoli zaczynają to zauważać i dostrzegają coraz więcej nieprawidłowości w sposobie działania technologicznych gigantów.

Jakie wnioski płyną z tego dla ustawodawców?

Przede wszystkim powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie, w jakim społeczeństwie chcemy żyć i nie wzbraniać się przed wprowadzaniem regulacji, które pozwolą nam to wyegzekwować. Inaczej grozi nam życie w świecie, w którym nie będziemy się czuli dobrze i który zdominowany zostanie przez określone algorytmy lub inne metody wykorzystywane przez sztuczną inteligencję, mogące zdominować nasz ład społeczny. Może być trudno się ich potem pozbyć.

Pierwsza autonomiczna ciężarówka rozpoczęła kursy po drogach publicznych

Regularne codzienne dostawy za pomocą w pełni autonomicznej ciężarówki są wciąż dopiero w fazie testowej, ale po raz pierwszy odbywają się one na drogach publicznych. Miejscem prób jest miasto Jönköping w południowej Szwecji.
 

Ważąca 26 ton ciężarówka wyprodukowana została przez szwedzką firmę …

Jedną z kluczowych kwestii w tym obszarze jest sposób, w jaki traktujemy dane oraz prywatność w nowych technologiach. Czy ustawodawcy powinni dążyć do zwiększenia przejrzystości w odniesieniu do danych i stosowanych algorytmów?

Tak, choć kwestia ta nie jest jednoznaczna. Z jednej strony zależy nam na zachęcaniu do innowacji. Robimy to zezwalając na patentowanie algorytmów, dzięki którym przez 20 lat nikt, poza twórcą, nie może używać danego algorytmu, chyba, że sam twórca zadecyduje inaczej. Z drugiej strony chcemy, aby algorytmy służące dobru wspólnemu, na przykład te wykorzystywane w medycynie, stały się powszechnie dostępne. Potrzebny jest zatem kompromis.

Dążenie do większej transparencji może zarazem doprowadzić do tego, że rynek otworzy się na nowe osoby i umożliwi im konkurowanie z gigantami technologicznymi. Stworzył pan ekonomiczną teorię efektu zamknięcia, w myśl której wraz z rosnącymi wpływami danej firmy technologicznej na rynku, klientom coraz trudniej zmienić dostawcę danej usługi. Przykładem może tu być Google i Facebook. Myśli pan, że te duże firmy przystosują się do zachodzących zmian? Czy będą one w dalszym ciągu rosnąć?

Na pewno będą rosnąć i skupiać wokół siebie zwolenników prze kolejne kilka lat. Nie sądzę jednak, że sytuacja ta wyglądać będzie tak samo w następnych dziesięcioleciach. Technologia cały czas się rozwija i inne firmy będą szukać coraz to nowszych sposobów wykorzystania jej. Potrzeby ludzkie też się zmieniają, może się więc zdarzyć, że duża firma, taka jak na przykład Microsoft, nie utrzyma swojej dominującej pozycji na rynku. Efekt zamknięcia nie trwa wiecznie.

Pracuje pan w Instytucie Santa Fe, który jest pionierem w dziedzinie nauk o złożoności. Nauki te postrzegają świat jako nieustanny system interakcji zachodzących pomiędzy różnymi aktorami i procesami. Oferowany przez nie zestaw narzędzi badawczych coraz częściej wykorzystywany jest na całym świecie do wyjaśniania różnorakich procesów społecznych i ekonomicznych, na przykład poprzez modelowanie agentowe, rodzaj komputerowej symulacji rozwoju w świecie rzeczywistym. Myśli pan, że to chwilowy trend, czy kierunek ten będzie się rozwijał?

Moim zdaniem ten trend będzie się utrzymywał, a zainteresowanie możliwością testowania pomysłów przy użyciu modeli i algorytmów komputerowych będzie w następnych latach rosnąć. Dzięki tym metodom można sprawdzić na przykład, co stałoby się w przypadku krachu finansowego. Pewnie nikt nie chciałby doświadczyć tego w prawdziwym życiu, ale istnieje możliwość przetestowania tego na komputerze.

Czy Grupa Wyszehradzka opodatkuje internetowych gigantów?

Choć państwa członkowskie UE nie doszły do porozumienia w sprawie opodatkowania internetowych gigantów, państwa Grupy Wyszehradzkiej intensywnie zastanawiają się nad wprowadzeniem własnych podatków cyfrowych.
 

W trakcie ostatniego szczytu tatrzańskiego na Słowacji, ministrowie finansów Wyszehradzkiej Czwórki podpisali wspólną deklarację. Wyrazili w …

Dotychczas w nauce posługiwaliśmy się dwoma głównymi narzędziami: matematyką, umożliwiającą logiczną analizę implikacji wynikających z przyjętych założeń oraz eksperymentem, w którym sprawdzamy nasze założenia w warunkach laboratoryjnych.

Teraz mamy do dyspozycji trzecie duże narzędzie: komputer. Możemy kreować w nim sztuczne światy i wykorzystywać go jako swego rodzaju laboratorium, w którym sprawdzamy potencjalne konsekwencje dokonywanych zmian.

Jednak modele te są dobre tylko na tyle, na ile dobre są założenia, w oparciu o które powstają. W związku z tym mogą także wprowadzać w błąd. Może się zdarzyć, że za bardzo zaufamy danym i symulacjom komputerowym?

Oczywiście, że jest takie ryzyko. Jeśli oprzemy się na bezsensownych założeniach, otrzymamy bezsensowne wyniki. Zasada ta w równym stopniu obowiązuje zresztą w matematyce i w laboratorium. Umiejętne używanie komputera to forma sztuki. Mamy tendencję, aby swoje założenia traktować jako bezwzględnie prawdziwe, ale prawda ma wiele oblicz. Tu zadajemy przede wszystkim pytania „co by było gdyby”. To trochę jak taki symulator lotu dla naszego umysłu.