Codzienny briefing z europejskich stolic – środa 20 marca

Brexit | The Capitals

Brexit | The Capitals

Premier Wielkiej Brytanii Theresa May zwróci się dziś do Przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska z prośbą o przedłużenie negocjacji brexitowych. Zgodę na to muszą wyrazić wszystkie państwa członkowskie. Ale czy będą skłonne pójść na rękę Brytyjczykom? W ramach dzisiejszej odsłony „The Capitals” reporterzy EURACTIV z całej Europy przygotowali zestawienie stanowisk poszczególnych państw.

 

PARYŻ

Jedynie Francja zapowiedziała, że może użyć weta w sprawie przedłużenia artykułu 50., jeżeli oznaczałoby ono szkodę dla interesów UE.

Jeden z bliskich doradców prezydenta Emmanuela Macrona powiedział wczoraj, że prośba Wielkiej Brytanii „nie zostanie przyjęta bez zastrzeżeń”. „Po pierwsze, czy Brytyjczycy mają strategię, która uzasadnia przedłużenie… Po drugie, musimy odpowiedzieć sobie, jakie będzie to miało konsekwencje dla całej Unii”. Dodał też, że przedłużenie oznaczałoby, że Wielka Brytania weźmie udział w wyborach europejskich i nadal będzie mogła zabierać głos w kwestiach ważnych dla funkcjonowania UE.

„Jeżeli cały proces jest nakierowany na zorganizowanie nowego referendum, możemy rozważyć odroczenie brexitu o kilka miesięcy”, mówi.

Z drugiej jednak strony Paryż nie wyklucza użycia weta. W tym kontekście będzie przyglądał się przede wszystkim temu, jak duże jest prawdopodobieństwo przegłosowania umowy rozwodowej w brytyjskim parlamencie oraz temu, jakie skutki odroczenie będzie miało dla UE.

„Interes UE musi być na pierwszym miejscu. A pozostanie Londynu we Wspólnocie oznacza, że jego posłowie znajdą się w Parlamencie Europejskim, że będzie brał udział w wyborze szefa nowej Komisji, ale też, że będzie mógł zablokować nowe Wieloletnie Ramy Finansowe”, ostrzega Paryż, obawiając się spowalniania integracji przez Wielką Brytanię.

Francuska minister ds. europejskich Nathalie Loiseau, która ma poprowadzić partię Macrona Naprzód Republiko! (LREM) do majowych wyborów, powiedziała, że odroczenie brexitu musi być połączone z zaproponowaniem wiarygodnych rozwiązań ze strony Londynu. „Oczywiście zgodzimy się na krótkie przedłużenie, aby umowa brexitowa mogła zostać ratyfikowana”, dodaje.

Zdaniem najbliższego otoczenia Macrona, polubowe rozwiązanie mogłoby stanowić, że na czas odroczenia brexitu Wielka Brytania wycofa się na pewnym poziomie z unijnego procesu decyzyjnego.

BERLIN

Niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas stwierdził, że popiera odroczenie brexitu. „Wydaje się, że powinniśmy spróbować nowych rozwiązań zanim dojdzie do ‚twardego’ brexitu”, stwierdził, dodając że chaos przy wychodzeniu Londynu ze Wspólnoty będzie miał wpływ na obie strony. „Im dłuższe będzie odroczenie, tym ‚twardzszy’ będzie brexit”.

Kanclerz Angela Merkel stwierdziła z kolei, że „ze wszystkich sił” będzie starała sie uniknąć chaotycznego brexitu. „Będę walczyć o uporządkowany brexit do ostatniej godziny 29 marca… nadal mamy jeszcze trochę czasu”, stwierdziła.

BENELUKS

Holenderski premier Mark Rutte stwierdził, że jeżeli Wielka Brytania poprosi o odroczenie brexitu, to chciałby wiedzieć jak długo miałoby ono trwać i co dokładnie Londyn zamierza osiągnąć.

„Bardzo szanuje premier Theresę May. Czasem przypomina mi postać z Monty’ego Pythona, która traci w pojedynku wszystkie kończyny, po czym proponuje przeciwnikowi remis”, stwierdził Rutte.

Belgijski minister spraw zagranicznych Didier Reynders również powiedział, że nie ma nic przeciwko przedłużeniu brexitu, pod warunkiem, że Londyn określi, co zamierza dalej. Dodał też, że europejscy przywódcy mogliby zgodzić sie na dodatkowy szczyt w tym miesiącu, jeżeli nadchodzący nie przyniósłby rezultatów.

Luksemburg stoi zaś na stanowisku, że odroczenie brexitu nie powinno być dłuższe niż do majowych wyborów do Parlamentu Europejskiego.

GRUPA WYSZEHRADZKA

Co ciekawe, Wyszehradzka Czwórka (Czechy, Polska, Słowacja, Węgry) nie wypracowała jednolitego stanowiska.

Ze źródeł EURACTIV.com w Brukseli wynika, że „Węgry mają na ten temat tę samą opinię co Niemcy”. Może wydawać się to zaskakujące, biorąc pod uwagę, że dzisiaj odbędzie sie głosowanie nad wyrzuceniem partii Viktora Orbana z Europejskiej Partii Ludowej. Słowa te można jednak raczej odczytywać jako próbę załagodzenia sytuacji w oczach najważniejszych partnerów Fideszu.

Czesi są z kolei bardziej otwarci na przedłużenie brexitu i mówią o tym zgodnie premier Andrej Babiš i minister spraw zagranicznych Tomáš Petříček. Babiš twierdzi, że choć dziś to nierealne, najlepiej byłoby, gdyby w Wielkiej Brytanii odbyło sie drugie referendum, w którym obywatele opowiedzieli się za pozostaniem w UE.

Słowacki sekretarz stanu w ministerstwie spraw zagranicznych i europejskich Lukáš Parízek wyraził z kolei zaniepokojenie możliwością przedłużenia brexitu, twierdząc, że przyczyniłoby się to do pogłębiania poczucia niepewności w Europie.

Podkreślił, że z punktu widzenia Słowacji najlepszym rozwiązaniem – pod warunkiem, że Londyn zdecyduje sie opuścić Wspólnotę – jest brexit zakończony podpisaniem umowy rozwodowej.

Polska też jest skłonna poprzeć wydłużenie negocjacji. Minister spraw zagranicznych Jacek Czputowicz stwierdził, że „być może trzeba będzie wyjść trochę naprzeciw władzom i społeczeństwu brytyjskiemu i przedłużyć może trochę ten okres, może trochę więcej czasu potrzeba na refleksję”. Jego zastępca zajmujący się sprawami europejskimi Konrad Szymański dodaje, że odroczenie brexitu może być „pomocne dla wszystkich stron”.

Przemysław Biskup z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych potwierdza, że Warszawa najpewniej opowie się za przedłużeniem brexitu. Jego zdaniem „w żywotnym interesie Polski jest zabezpieczenie stabilizacji budżetu unijnego oraz praw obywateli polskich na Wyspach Brytyjskich”.

Państwa Śródziemnomorskie

Ze źródeł EURACTIV wynika, że dwie koalicyjne partie nadal zastanawiają się nad wspólnym stanowiskiem. Jednak skądinad wiadomo, że minister spraw zagranicznych Enzo Moavero nie popiera „twardego” brexitu. Dotąd udało się ustalić jedynie bardzo ogólne stanowisko rządu, które polega na poparciu dla przedłużenia artykułu 50., ale nie jest jasne na jak długo.

W ubiegłym tygodniu krążyły pogłoski, że zwolennicy „twardego” brexitu lobbowali u wicepremiera Matteo Salviniego, aby zablokował odroczenie brexitu. Moavero twierdzi jednak, że w Rzymie nie było na ten temat dyskusji, a Wielka Brytania nie wystosowała oficjalnie takiej prośby.

Hiszpański minister spraw zagranicznych Josep Borrell stwierdził zaś, że idealnym scenariuszem byłoby przyjęcie umowy przez brytyjskich parlamentarzystów. W ten sposób brexit zostałby odroczony jedynie na czas potrzebny na ratyfikację umowy przez państwa członkowskie.

„Może za trzecim razem poprą umowę. Tak byłoby najlepiej dla wszystkich”, twierdzi Borrell.

Hiszpania, jego zdaniem, nie ma wyrobionego stanowiska na temat znacznego wydłużenia negocjacji, ale ostrzega, że w takim przypadku Wielka Brytania musiałaby wziąć udział w wyborach do PE. „Gdybym był obywatelem brytyjskim, domagałbym się prawa do wybierania swoich przedstawicieli do parlamentu Wspólnoty”.

Borrell sądzi też, że wydłużenie negocjacji jest równoznaczne z tym, że Brytyjczycy będą chcieli renegocjować umowę wyjścia z UE. Jeżel tak będzie – ostrzega – „będą musieli podejść do rozmów z większą pokorą i zgodzić się na kompromisy”.

BAŁKANY

Premier Chorwacji Andrej Plenković również stwierdził, że Zagrzeb pozostaje otwarty na przedłużenie negocjacji brexitowych. „Chcielibyśmy, aby było ono krótkie, ale jestesmy gotowi na inne rozwiązanie, choć oczywiście niesie ono za sobą sporo problemów, na przykład jeżeli chodzi o wybory do PE”

Grecja z kolei nie zajmuje stanowiska w sprawie długiego odroczenia brexitu, ale przyznaje, że „nie ma w zasadzie możliwości zablokowania wspólnie podjętej decyzji o jego przedłużeniu”.

Rząd Bułgarii jest zaś przekonany, że najlepszym rozwiązaniem byłoby wyjście Wielkiej Brytanii na podstawie wynegocjowanej umowy.

„Musimy pamiętać, że Brytyjczycy jeszcze nie zwrócili się z prośbą o przedłużenie negocjacji”, czytamy wypowiedź biura prasowego bułgarskiego ministerstwa spraw zagranicznych. „Jeżeli jednak takowa się pojawi, jesteśmy skłonni ją zaakceptować. Musimy jednak brać pod uwagę wspólne stanowisko unijne”.

Minister spraw zagranicznych Rumunii stwierdził natomiast, że sprawą zajmuje się prezydent Klaus Iohannis, który jest przeciwnikiem chaotycznego brexitu. „Dlatego też na najbliższym szczycie będzie podkreślał potrzebę jedności wśród 27 państw członkowich”, twierdzi kancelaria prezydenta.

Minister ds. europejskich George Ciamba dodaje, że potrzebna jest klaryfikacja skomplikowanej obecnie sytuacji, ale też należy powiedzieć wprost, że „są kwestie, których jako UE nie możemy zmienić – oznacza to np. że nie będzie renegocjacji umowy brexitowej”.

 

Pozostałe informacje ze stolic…

 

BERLIN

Niemcy kontra USA. Kanclerz Angela Merkel broni się przed krytyką ze strony ambasadora USA w Niemczech w sprawie wydatków na zbrojenia. Richard Grenell zarzucił Berlinowi, że chce obciąć „i tak nieakcepowalnie niskie” wydatki na armię, co „wyśle niepokojący sygnał” sojusznikom w NATO.

W odpowiedzi Merkel stwierdziła, że „chce jedynie dostosować kilka kwestii” i podkreśliła, że niemieckie wydatki na zbrojenia liczone jako procent PKB stopniowo rosły przez ostatnie lata.

Wiceprzewodniczący liberałów z FDP Wolfgang Kubicki jest mniej dyplomatyczny i chce wydalenia amerykańskiego ambasadora. „Każdy kto zachowuje sie jak Wysoki Komisarz na okupowanych zmieniach, musi wiedzieć, że nasza tolerancja ma swoje granice”, powiedział. Zaś przewodniczący klubu parlamentarnego SPD Carsten Schneider podsumował sytuację mówiąc, że „ambasador Grenell to największa dyplomatyczna katastrofa, jaka mogła się nam przytrafić”.

PARYŻ

Debata na temat wieku emerytalnego. To była jedna z głównych obietnic wyborczych Emmaneula Macrona: utrzymać wiek emerytalny na poziomie 62 lat. Po tym, jak premier Edouard Philippe stwierdził w wywiadzie, że jego wydłużenie może być zasadne, nie wiadomo jednak, czy Macron planuje dotrzymać obietnicy.

WARSZAWA

Z danych Eurostatu wynika, że Polska na kwestie społeczne przeznacza 16,4 proc. swojego PKB. Jest to więcej niż na jakąkolwiek inną politykę, ale nadal poniżej średniej unijnej (18,8 proc.). Na służbę zdrowia wydajemy 4,7 proc. PKB, a więc mniej niż średnia (7 proc.), ale już  na edukację (4,6 proc. PKB) przeznaczamy średnio więcej niż reszta UE (4,6 proc.)

ATENY

Grecki parlament podejmie dziś decyzję, czy pozwolić na udział w wyborach do PE greckim obywatelom mieszkającym w Wielkiej Brytanii.

BUKARESZT

Rząd Rumunii przyjał memorandum, które w przypadku bezumownego brexitu daje możliwość brytyjskim obywatelom kontynuowania pracy i nauki w Rumunii.

ZAGRZEB

Bałkany Zachodnie priorytetem. „Dalsze rozszerzenie UE będzie – razem z kwestią zatrudnienia, łączności i bezpieczeństwa – jednym z naszych czterech priorytetów w trakcie chorwackiej prezydencji w 2020 r.”, zadeklarował przewodniczący parlamentu Gordan Jandroković.

SARAJEWO

W oczekiwaniu na werdykt. Bośnia i Hercegowina oczekuje na ostateczny wyrok w sprawie  przywódcy bośniackich Serbów w trakcie wojny w latach 1992-1995 Radovana Karadžicia. W pierwszej instancji został skazany na 40 lat więzienia za ludobójstwo i zbrodnie wojenne.

BELGRAD

Hahn o protestach. Unijny komisarz ds. polityki sąsiedztwa Johannes Hahn stwierdził, że całkowicie popiera protesty na rzecz wolności słowa, które odbywają się na Bałkanach Zachodnich. Potępił jednak „jakąkolwiek formę przemocy jako niedopuszczalną”. Hahn podkreślił też, że „zmiany polityczne powinny, a nawet muszą sie odbywać, ale zawsze w zgodzie z zasadami demokracji”.