Codzienny briefing z europejskich stolic – piątek 4 października

The Capitals to codzienny biuletyn EURACTIV z całej Europy.

W piątkowej edycji „The Capitals” piszemy o reakcjach państw, których produkty zostaną objęte cłami odwetowymi USA. Komisja Europejska zamierza znaleźć „kompleksowe rozwiązanie” w związku z zaostrzająca się wojną handlową.

 

 

Stany Zjednoczone opublikowały listę produktów z Unii Europejskiej, które obłożone zostaną cłami odwetowymi. To efekt zwycięstwa jakie USA odniosły nad UE na forum Światowej Organizacji Handlu (WTO) w sporze dotyczącym dotacji dla koncernu Airbus.

Biuro amerykańskiego Przedstawiciela ds. Handlu Roberta Lighthizera opublikowało listę towarów, jakie zostaną od 18 października obłożone odwetowymi cłami. 10-proc. stawka celna będzie dotyczyła samolotów i części do nich zaś aż 25-proc. stawka obejmie ponad setkę innych produktów, a przede wszystkim produktów spożywczych, w tym francuskie wino, włoskie sery czy szkocką whisky. Na liście znalazły się też różne gatunki masła, jogurtu, kawy, oliwa czy wieprzowe szynki, a także tekstylia oraz części do kamer i aparatów fotograficznych.

Lista zawiera przede wszystkim produkty francuskie, włoskie, hiszpańskie i brytyjskie, ponieważ to te kraje są udziałowcami koncernu Airbus.

Więcej o podłożu sporu handlowego i USA przeczytają Państwo m.in tutaj, tutaj, tutaj, tutaj i tutaj

Tymczasem w Brukseli Komisja Europejska zapowiedziała, że ostra odpowiedź Europy nie byłaby w obecnej sytuacji pożądana i przyniosłaby „efekt przeciwny do zamierzonego”. Komisja oświadczyła, że będzie dążyć do znalezienia „kompleksowego rozwiązania”, podkreślając że na cłach na amerykańskie produkty najbardziej ucierpią amerykańscy konsumenci.

Z ceł nie są przede wszystkim zadowoleni unijni producenci wina. Ich zdaniem utrata udziałów w amerykańskim rynku okaże się zbyt kosztowna i zajmie dużo czasu, aby odzyskać straty spowodowane nową odsłoną wojny handlowej.

Regionalne redakcje EURACTIV przygotowały zbiór reakcji w państwach najbardziej zainteresowanych sporem między Brukselą a Waszyngtonem.

BERLIN

Żądania ostrej reakcji. Minister spraw zagranicznych Heiko Maas popiera twardą linię wobec USA, „UE będzie musiała teraz zareagować i (…) prawdopodobnie nałożyć cła karne” – powiedział minister, zauważając że Waszyngton odrzucił ofertę UE w sprawie polubownego rozwiązania sporu i podążył ścieżką konfrontacji, za którą „zapłacą konsumenci po obu stronach Atlantyku”.

Szczególnie negatywnie wpłynie to na gospodarkę Niemiec, np. w odniesieniu do branż przemysłu lotniczego i samochodowego. Według Badań Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii taryfy mocno uderzą w Niemcy i Francję, ze względu na dodatkowe cła w wysokości 10 proc. na produkty konsorcjum Airbus. Jednak sytuacja może ulec zmianie, jeśli Światowa Organizacja Handlu (WTO) w swojej decyzji spodziewanej w ciągu sześciu-ośmiu miesięcy upoważni UE do wprowadzenia karnych ceł na amerykańskie towary za subsydiowanie Boeinga.

MADRYT

Próba wypracowania kompromisu. Na amerykańskich cłach ucierpi główni hiszpański przemysł rolno-spożywczy, powiedział minister rolnictwa Luis PlanasGazeta „Cino Dias” oszacowała eksport wina i sera do USA w 2018 r. na ponad 700 mln euro. W najbliższych dniach dojdzie do spotkania ministra rolnictwa z przedstawicielami sektorów dotkniętych cłami w celu wypracowania „wspólnego stanowiska” odnośnie sposobu reagowania na amerykańskie środki.

PARYŻ

„Ukarać Coca-Colę”. Francuska Federacja Eksporterów Win i Napojów Spirytusowych wyraziła ubolewanie z powodu decyzji USA i wezwała obie strony do znalezienia rozwiązania. USA to wciąż pierwszy rynek eksportowy, choć w ostatnich latach wzrosła także liczba klientów np. w Chinach. Również producenci serów odczują amerykańskie cła. Tymczasem prezes stowarzyszenia „Fromage de Terroirs” Véronique Richez-Lerouge zaproponowała podatek od Coca-Coli. „Jesteśmy w trakcie wojny handlowej i uważam, że powinniśmy opodatkować amerykańskie produkty” – powiedziała Richez-Lerouge. 

RZYM

Unikanie eskalacji. Rząd Włoch zamierza przekonać prezydenta USA Donalda Trumpa do zmiany decyzji, przynajmniej w odniesieniu do włoskich produktów. Sekretarz stanu USA Mike Pompeo będzie w Rzymie w ciągu kilku najbliższych dni. Za dwa tygodnie włoski prezydent Sergio Mattarella i minister spraw zagranicznych Luigi Di Maio polecą do Waszyngtonu, gdzie spotkają się m.in. z prezydentem Trumpem. „Zrobimy wszystko, aby ograniczyć dalsze szkody” – powiedział premier Giuseppe Conte.

Gniewu amerykańskimi cłami nie ukrywała wczoraj minister rolnictwa Teresa Bellanowa: Włochy nie powinny płacić za coś, co nie jest naszą odpowiedzialnością” – argumentowała Pani minister, zwracając uwagę, że Włochy zostały wciągnięte w wojnę handlową, podczas gdy nie są częścią konsorcjum Airbus.

Spośród włoskich produktów cłami w wysokości 25 proc. zostały podjęte wszystkie rodzaje sera i innych produktów mlecznych, a także szynki i produkty wieprzowe oraz likiery. Ceł uniknęły oliwa z oliwek i Prosecco.

Atenach liczą straty z powodu ceł na ser, jogurty, owoce czy mleko przetworzone. W przypadku brzoskwiń to już kolejne straty dla sadowników, po rosyjskim embargu. Wedle wstępnych analiz Grecy mogą stracić do 50 mln euro na amerykańskich cłach.

Zagrzebiu nie spodziewają się zbyt wielkiego wpływu nowej odsłony wojny handlowej na handel z USA – poinformowała Chorwacka Izba Handlowa. Podobnie uważa się w Pradze. Według Czeskiej Agencji Prasowej straty nie powinny przekroczyć 40 mln euro ze względu na eksport czeskich produktów do innych państw UE prowadzących handel z USA. W Pradze panuje przekonanie, że realnym zagrożeniem jest dalsza eskalacja konfliktu.