E-papierosy dostępne tylko na receptę?

Niemieckie Stowarzyszenie Handlu e-Papierosami (VdeH) odetchnęło z ulgą na wieść o tym, że elektroniczne papierosy będą mogły być rozprowadzane na określonych warunkach także w przyszłości. „Starania przeciwników, żeby wprowadzić generalny zakaz, spełzły na niczym. Ale jest jeszcze pilna potrzeba zmian w nowej unijnej dyrektywie tytoniowej” – powiedział Dac Sprengel, przewodniczący VdeH i rzecznik założonej niedawno międzynarodowej organizacji E-Cigarette Associations Alliance (ECAA).

Propozycja Komisji

19 grudnia ubiegłego roku Komisja Europejska opublikowała propozycję zmiany dyrektywy dotyczącej wyrobów tytoniowych. Po raz pierwszy e-papieros uznany został w niej jako produkt zawierający tytoń. Unormowane zostały ograniczenia dotyczące zawartości tytoniu w jednostce zużycia – 2 miligramy – oraz  całkowitego stężenia nikotyny – 4 miligramy na mililitr. Wszystkie produkty przekraczające te normy będą dopuszczone tylko jako leki.

„Elektroniczne papierosy będą traktowane na równi z terapiami antynikotynowymi, takimi jak plastry, aerozole czy gumy do żucia” – cytuje odpowiedź Komisji Frankfurter Rundschau z dnia 22 stycznia. Stosując się do tych zaleceń, e-papierosy dostępne na rynku będą musiały spełniać wymogi dla leków albo będą musiały zostać wycofane z obrotu.

Krytyka ze strony e-palaczy

„Trzeźwo patrząc, propozycja Komisji równa się zakazowi palenia. Rezygnacja z tytoniu przy pomocy niezmiennego rytuału i niezmiennej dawki nikotyny nie będzie już dłużej możliwa. Pozostanie tylko niezadowalająca reszta tych produktów, które e-palacze używają jako znacznie mniej szkodliwą alternatywę do palenia tytoniu“ – krytykuje propozycję Komisji konsorcjum E-Dampfen.

Klasyfikacja wyrobów tytoniowych w unijnej dyrektywie nie ma też żadnych podstaw naukowych. „Nasuwa się przypuszczenie, że lobby farmaceutyczne ze swoimi produktami wspomagającymi rzucanie palenia chce chronić swoje wpływy” – napisał związek lobbystów e-palaczy. (pk)