Szwecja: Energetyka jądrowa weryfikuje stabilność sceny politycznej

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

Elektrownia Ringhals, fot. Vatenfall [Flickr]

Elektrownia Ringhals, fot. Vatenfall [Flickr]

Szwedzki rząd chwieje się w posadach. Symptomatyczne było zeszłotygodniowe głosowanie Riksdagu ws. przyszłości elektrowni jądrowej Ringhals. Nie chodziło w nim tylko o perspektywy energii jądrowej w Szwecji, ale też o przyszłość tamtejszego rządu.

 

W grudniu ubiegłego roku po niemal 45 latach działania wygaszony został reaktor Ringhals 2, jeden z czterech reaktorów działających w elektrowni jądrowej o tej samej nazwie. Jego los podzielić ma w tym roku reaktor Ringhals 1. Wygaszanie obu reaktorów odbywa się w ramach realizacji celu klimatycznego, który zakłada, że do 2040 r. Szwecja będzie produkować 100 proc. energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych (OZE). Ponadto według deklaracji operatora elektrownii – koncernu Vattenfall – produkcja energii w Ringhals ma być ekonomicznie nieopłacalna.

W ubiegły czwartek (23 stycznia) grupa parlamentarzystów podjęła jednak próbę zatrzymania procesu wygaszania reaktorów. Wniosek nacjonalistycznych Szwedzkich Demokratów, poparty przez Umiarkowaną Partię Koalicyjną, Chrześcijańskich Demokratów i Liberałów, został jednak odrzucony większością… jednego głosu.

Szkocja chce osiągnąć 100 proc. energii z OZE przed COP26

Szkocja to lider energetyki odnawialnej w Europie. Według rządowych planów do końca bieżącego roku cały szkocki popyt na prąd mają zapewniać źródła odnawialne. Wiele wskazuje na to, że uda się ten cel osiągnąć jeszcze przed zaplanowaną na listopad konferencją klimatyczną …

Szerszy kontekst

Głosowanie nad losem reaktorów elektrowni Ringhals nie było decyzją jedynie o przyszłości energii jądrowej w Szwecji, problem ten bowiem dzieli szwedzką scenę polityczną już od lat. Daje ono natomiast ciekawy wgląd w coraz mniej stabilną sytuację szwedzkiego rządu. Sam fakt, że wniosek opozycji poparli Liberałowie – którzy są stroną tzw. umowy styczniowej (januariavtalet) dotyczącej poparcia dla rządu Socjaldemokratów i Zielonych – pokazuje, w którym kierunku zmierza szwedzki parlamentaryzm. Pękają bowiem tradycyjne bloki polityczne i wytwarzają się nowe podziały.

Pierwszą rysą była wspomniana wyżej, zawarta w styczniu 2019 r., tzw. umowa styczniowa. Tworzący drugi rząd premiera Stefana Löfvena Socjaldemokraci i Zieloni oraz popierający ich Liberałowie i partia Centrum uzgodnili wówczas ramy działania nowego, mniejszościowego rządu. Tym samym dwie partie rządzące odsunęły od siebie ciężar współrządzenia ze skrajną Lewicą i związały się z ugrupowaniami centroprawicowymi. Ze strony Liberałów i Centrum również nie była to łatwa decyzja – oznaczała ona bowiem odwrócenie się od Chrześcijańskich Demokratów i Umiarkowanych, a więc partii, z którymi jeszcze cztery lata wcześniej tworzyli oni rząd.

Drugim krokiem komplikującym układ sił na szwedzkiej scenie politycznej było zerwanie w grudniu ubiegłego roku ponadpartyjnego porozumienia energetycznego przez chrześcijańskich demokratów i Umiarkowanych. Było to zawarte w 2016 r. przez pięć największych partii porozumienie dotyczące długofalowej wizji rozwoju szwedzkiej energetyki. Wraz z wypowiedzeniem dokumentu upadł układ gwarantujący, że szwedzka energetyka będzie  rozwijała się systematycznie w okerślonym kierunku.

Umiarkowani i Chrześcijańscy Demokraci domagali się, by zapisany w dokumencie cel stuprocentowej produkcji energii elektrycznej z OZE w 2040 r. został zastąpiony celem całkowitej jej produkcji ze źródeł niekopalnych. Miałoby to pozwolić na wytwarzanie energii w elektrowniach jądrowych, które docelowo mają być w Szwecji wygaszone. Za atomem opowiadają się również koalicyjni Liberałowie, którzy formalnie popierają rząd.

Polska unijnym wyjątkiem ws. neutralności klimatycznej. Sukces czy porażka?

Premier Morawiecki ogłosił sukces rządu ws. neutralności klimatycznej, premiera chwali za uniknięcie ogromnego niebezpieczeństwa prezes Kaczyński, ale organizacje ekologiczne mają w tej kwestii dokładnie przeciwne zdanie, a młodzi ludzie w reakcji zorganizowali protesty.

Największa przegrana

Układ sił 174:173 w szwedzkim parlamencie na niekorzyść atomu jest więc wynikiem skomplikowanych relacji między partiami politycznymi. Biorąc pod uwagę fakt, że rząd Löfvena jest jednym z najsłabszych w szwedzkiej historii i w każdej chwili może zostać przegłosowany przez zjednoczoną od skrajnej lewicy po skrajną prawicę opozycję, można zaryzykować tezę, że reaktory Ringhals stały się narzędziem kolejnej odsłony politycznej rozgrywki, która zaczyna powoli rządzić się zasadą „wszyscy przeciw wszystkim i wszyscy przeciw rządowi”. Żadna partia nie wyszła z tej bitwy zwycięska. Ucierpiała za to spójna wizja szwedzkiej polityki energetycznej.