Niemcy: Nowy rząd zwiększy klimatyczną presję [ANALIZA]

DISCLAIMER: Stwierdzenia i opinie zawarte w tym artykule odzwierciedlają poglądy autora i nie przedstawiają stanowiska redakcji EURACTIV.pl

Niemcy, Bundestag, Merkel, Nord Stream 2, NATO, Rosja, Laschet, Baerbock , CDU, Zieloni, klimat, Polska, Morawiecki,, unia europejska, energia, klimat, ekologia, fitfor55

Zainteresowanie klimatem nie jest dla Niemiec czymś nowym. Berlin współtworzy debatę na ten temat od końcówki lat dziewięćdziesiątych. Nie inaczej będzie po zaplanowanych na 26 września wyborach do Bundestagu, gdy kanclerzem po 16 latach rządów zostanie ktoś z trójki Armin Laschet (na środku), Annalena Baerbock (z prawej) lub lider sondaży Olaf Scholz. / [Zdjęcie via FB/ArminLaschet /flickr/gruenenrw/Twitter/visegrad24/Canva/Opracowanie graficzne EURACTIV.pl/Paulina Borowska]

Zmiany klimatu to jeden z centralnych tematów w niemieckiej debacie przedwyborczej. Według badań opinii publicznej tylko pandemia budzi podobne emocje wśród wyborców w Niemczech. Co to oznacza dla Polski? – zastanawia się Marcin Korolec, dyrektor Instytutu Zielonej Gospodarki, były minister środowiska.

 

 

Zainteresowanie klimatem nie jest dla Niemiec czymś nowym. Berlin współtworzy debatę na ten temat od początku lat dziewięćdziesiątych. I choć problemy z realizacją celów redukcji emisji oraz plan odejścia od węgla dopiero w 2038 r. osłabiły ostatnio wizerunek Niemiec jako klimatycznego prymusa, to jednak przez lata były one postrzegane był jako lider w walce ze zmianami klimatu, a Angela Merkel zyskała nawet przydomek klimatycznej kanclerz.

Istotne z polskiego punktu widzenia jest, że wraz ze spodziewanym odejściem Merkel na emeryturę po zaplanowanych na 26 września wyborach do Bundestagu, Polska traci po stronie niemieckiej partnerkę, która darzyła nasz kraj sympatią i wykazywała się dużą cierpliwością.

Niemcy pod przywództwem Angeli Merkel dbały, aby zmiany i reformy unijne brały pod uwagę interesy wschodnich krajów Unii. Chadecy wielokrotnie wspierali polskie postulaty. Niemcy w ostatnich latach były czasami aktorem sprzeciwiającym się zbyt ambitnym zmianom w polityce klimatycznej.

Przykładem może być początkowe niemieckie stanowisko w marcu 2019 r. w sprawie niewpisywania do konkluzji szczytu celu osiągnięcia neutralności klimatycznej przez UE do 2050 r.

Ostatecznie, w wyniku m.in. presji społecznej w kraju, rząd w Berlinie wycofał się ze swojego stanowiska w sprawie neutralności klimatycznej i do konkluzji spotkania przywódców UE wpisano cel jej osiągnięcia. Później stał się on wiodącym tematem nowej kadencji Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen.

Właśnie zobowiązanie rządu w Warszawie do osiągnięcia celu neutralności klimatycznej mogłoby stać się nową siłą napędową polsko-niemieckich relacji. Wymaga to jednak nowego podejścia do transformacji energetycznej i polityki klimatycznej w Polsce.

Niemieckie wyzwania i problemy, chociaż skala jest inna, są do pewnego stopnia porównywalne do polskich. Obydwa kraje muszą pozbyć się węgla z miksu energetycznego, z dużą uwagą muszą również realizować transformację sektora transportu. Istnieje wiele pól potencjalnej ścisłej współpracy.

Jeśli po wyborach 26 września do rządu wejdzie partia Zielonych, która mimo ostatniego spadku w sondażach nadal utrzymuje wysokie poparcie, należy się spodziewać, że kwestie klimatu zyskają nową dynamikę, zarówno na poziomie unijnym jak i w relacjach polsko-niemieckich. Dla Zielonych ambitna polityka klimatyczna jest priorytetem.

Również niemieckie społeczeństwo jest coraz bardziej proklimatyczne, co widać na przykładzie wyników badań opinii społecznej. Należy więc spodziewać się, że nacisk na odważniejszą politykę Warszawy w kwestii klimatu wzrośnie. Nie można zakładać, że Niemcy, jak to bywało w przeszłości, wesprą kolejne propozycje odwlekania lub osłabiania reform klimatycznych na poziomie unijnym.

Prowadzący obecnie w sondażach socjaldemokraci (SPD) wydają się mieć największe szanse na wyborczy triumf i wiodącą rolę w kolejnej koalicji rządowej. SPD w tym obszarze podkreśla konieczność sprawiedliwego rozłożenia obciążeń transformacji energetycznej i dbania o niemiecki przemysł.

W przypadku wygranej SPD i koalicji z Zielonymi na tym tle nie pojawią się strategiczne tarcia, chociaż w kilku kwestiach nie ma konsensusu – np. socjaldemokraci sprzeciwiają się ograniczeniom w lotach krajowych.

Jeżeli w nowym niemieckim rządzie znajdą się Zieloni, to oni właśnie wyznaczą ministra środowiska. Ich postulaty w tej kwestii idą daleko. Na kanwie debaty po tragicznej powodzi w 2021 r. współprzewodniczący Zielonych Robert Habeck zaproponował utworzenie federalnego ministerstwa klimatu i nadanie mu w ramach prac rządu prawa weta w stosunku do aktów legislacyjnych, które przeciwdziałałyby realizacji celów porozumienia paryskiego i krajowej polityki klimatycznej. Realizacja tego pomysłu może stworzyć nowy europejski standard w tym obszarze.

W kampanii prowadzącej w sondażach SPD kwestie polskie nie należą do priorytetów. Jednocześnie partia ta jasno deklaruje chęć wzmocnienia instrumentów związanych z egzekwowaniem praworządności w UE.

Olaf Scholz, kandydat SPD na nowego kanclerza, publicznie krytykował polski rząd w tej kwestii. Krytyka dotyczyła jednak stricte rządu. Lider socjaldemokratów zauważa wyraźnie proeuropejską większość polskiego społeczeństwa. Można się więc spodziewać, że stanowisko następcy Angeli Merkel wobec Polski będzie zniuansowane.

Zmiana na czele rządu w Niemczech zbiegnie się w czasie z prezydencją francuską w Unii (pierwsza połowa 2022). Dla Francji to szansa na wykorzystanie efektu świeżości nowego rządu w Berlinie i przeforsowanie zdecydowanego przyspieszenia w kwestiach klimatycznych, które mają być jednym z trzech priorytetów prezydencji.

Nowa dynamika tworzy unikalną szansę dla Polski. Nadarza się okazja do reaktywacji Trójkąta Weimarskiego i uczynienia z niego jednego z narzędzi zielonej transformacji gospodarczej w Unii.

Po brexicie rola Polski wzrosła. Włączenie się w trend walki ze zmianami klimatycznymi jest szansą na nowe otwarcie w relacjach z głównymi unijnymi partnerami i powrót do silnej pozycji we Wspólnocie.

Pytanie tylko czy będziemy chcieli i umieli wykorzystać ten moment?