Wstyd z powodu latania hamuje wzrost rynku przewozów lotniczych

źródło: Pixabay/Free-Photos

Z danych szwajcarskiego banku UBS wynika, że co piąty korzystający dotąd z transportu lotniczego Europejczyk lub Amerykanin postanowił w ubiegłym roku ograniczyć liczbę lotów lub w ogóle z nich zrezygnować. Jako powód podano negatywny wpływ transportu lotniczego na klimat.

 

Szwedzkie słowo „flygskam” oznacza po polsku mniej więcej „wstyd z powodu latania”. Hasło to zrobiło w ostatnich 2 latach sporą furorę nie tylko w Szwecji. Moda na ekologiczny i niskoemisyjny styl życia staje się coraz popularniejsza, zwłaszcza wśród młodego pokolenia w krajach Europy Zachodniej i Północnej. Wiąże się z tym także ograniczanie podróży lub przesiadanie się z emitujących dużo CO2 samolotów do np. pociągów.

Amerykanie bardziej „wstydliwi” od Brytyjczyków

Według autorów raportu przygotowanego dla szwajcarskiego banku UBS, choć rynek pasażerskich przewozów lotniczych wciąż w Europie rośnie, to jednak wzrost ten może ulec zahamowaniu, a głównym czynnikiem jest właśnie „flygskam”. Obecnie globalny rynek lotniczy rośnie w tempie ok. 4-5 proc. rocznie. Z roku na rok jednak ów wzrost przyspiesza, podwajając się mniej więcej co 15 lat. Wiele wskazuje jednak, że ten regularny trend to już przeszłość.

Na potrzeby raportu UBS przepytało w maju 6 tys. obywateli Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii oraz USA, którzy regularnie korzystają z podróży lotniczych. 21 proc. z nich zadeklarowało, że w ubiegłym roku ograniczyło swoje podróże samolotami lub zupełnie z nich zrezygnowało. Najczęściej deklarowali tak Amerykanie (24 proc. z badanych), a najrzadziej Amerykanie (16 proc.). Jako powód wymieniali oni zdecydowanie najczęściej chęć ograniczenia emisji CO2.

Według analityków UBS jeśli podobne wyniki przyniosą badania przeprowadzone w kolejnym roku, wzrost rynku pasażerskich przewozów lotniczych zmniejszy się o ponad połowę i dla Europy wyniesie ok. 1,5 proc. w ujęciu rocznym, zaś dla USA nawet 1,3 proc.

Holandia: KLM zamiast samolotem, będzie wozić pasażerów pociągiem

Holenderskie linie lotnicze KLM planują w swojej siatce połączeń zastąpić jeden ze krótkodystansowych lotów… przejazdem pociągiem. Chodzi m.in. o zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych. Zmiany mają wejść w życie w nowej siatce lotów, która zacznie obowiązywać wiosną przyszłego roku.
 

Chodzi o jeden …

Potencjalny cios dla producentów samolotów

Będzie to przede wszystkim poważny cios dla producentów samolotów pasażerskich, którzy w ostatnich latach zwiększali dostawy dla linii lotniczych, które otwierały nowe kierunki lub potrzebowały pojemniejszych maszyn, aby odpowiedzieć na wzrost popytu na podróże lotnicze. Tymczasem zmniejszenie się liczby pasażerów, zwłaszcza na krótkich trasach w Europie i USA, zmniejszy zainteresowanie samolotami średniodystanowymi, takimi jak np. Airbus A320 czy Boeing 737.

Według UBS zamówienia dla obu największych obecnie na świecie producentów – europejskiego Airbusa i amerykańskiego Boeinga – mogą spaść średnio po ok. 110 maszyn rocznie. Byłby to spadek produkcji o ok. 10 proc. Tylko w przypadku Airbusa oznaczać to będzie roczny przychód mniejszy o ok. 2,8 mld euro.

Sytuację może w kolejnych latach pogłębiać wprowadzanie przez kolejne europejskie kraje podatku lotniczego doliczanego do ceny biletu (przy jednoczesnym obniżaniu podatków za podróż pociągiem), co ma promować bardziej przyjazny dla klimatu transport kolejowy. Takie rozwiązania planuje m.in. Francja i Holandia, a w Niemcy już tego typu podatek wprowadziły. Berlin dodatkowo namawia całą UE, aby nakazała wszystkim państwom członkowskim wprowadzenie podatku lotniczego.

Niemcy proponują unijny podatek lotniczy

Niemiecki minister finansów zaproponował, aby rządy państw członkowskich UE rozważyły możliwość wprowadzenia specjalnego podatku doliczanego do ceny biletu lotniczego. Uzyskane w ten sposób środki miałyby zostać przeznaczone na walkę ze zmianami klimatycznymi. Transport lotniczy należy do najmocniej emisyjnych.
 

Olaf Scholz przedstawił …

Samoloty elektryczne czy biopaliwa lotnicze?

Być może rynek przewozów lotniczych będzie kiedyś musiał przejść przeobrażenie podobne do tego, jaki przechodzi obecnie transport samochodowy. 3/4 badanych na potrzeby raportu UBS stwierdziło, że pozbyłoby się „wstydu przed lataniem”, gdyby mogło skorzystać z samolotu zasilanego elektrycznie lub hybrydowo. Ale tylko 1/4 stwierdziła, że czułaby się bardziej komfortowo w mniejszym, sterowanym automatycznie samolocie niż w dzisiejszym jumbo-jecie.

Trwają już prace nad zbudowaniem samolotów napędzanych elektrycznie, ale pierwsze – tylko częściowo elektryczne – samoloty są spodziewane nie wcześniej niż za 10 lat. Wiele wskazuje na to, że byłyby one dużo mniej pojemne niż tradycyjne pasażerskie odrzutowce i miałyby o wiele krótszy zasięg. Ich użycie – przynajmniej w pierwszej fazie – na pewno byłoby drogie i wiązało się ze znacznym wzrostem cen biletów.

Trwają więc równolegle prace nad znalezieniem bardziej ekologicznego paliwa do tradycyjnych samolotów. Eksperymentuje się m.in. z biokomponentami. Jednak w tym przypadku mniej emisyjna byłaby głównie produkcja takiego paliwa. Jego spalanie podczas lotu w wyższych partiach atmosfery generowałaby prawdopodobnie podobną ilość CO2 co obecnie używane paliwo (np. kerozyna).

Cel europejskich lotnisk: zero emisji CO2 do 2050 r.

Blisko 200 europejskich portów lotniczych z 45 krajów zobowiązało się w środę (26 czerwca), że będzie dążyć do zdecydowanego obniżenia emisji gazów cieplarnianych do 2050 r. Ten ambitny cel nie obejmuje jednak emisji generowanych przez samoloty, a dotyczy jedynie infrastruktury …