Włochy ostro o Komisji Europejskiej

Matteo Renzi, premier Włoch// Źródło: Kancelaria Rządu Włoch

Zaostrza się budżetowy spór między Włochami a Komisją Europejską. Premier Matteo Renzi nie zamierza ustępować Brukseli, a przewodniczący KE Jean-Claude Juncker jest coraz bardziej krytyczny wobec Rzymu.

 

„Czas dyktatu się skończył” – stwierdził wczoraj (8 listopada) premier Włoch Matteo Renzi. Podsumował w ten sposób kolejne sygnały niezadowolenia płynące z Brukseli wobec włoskiego budżetu na przyszły rok.

Reakcję Renziego wywołały poniedziałkowe (7 listopada) słowa przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude’a Junckera. Pytany o komentarz w sprawie krytycznych uwag ze strony Włoch, Juncker stwierdził, że oskarżenia o kontynuowanie twardej polityki oszczędnościowej z czasu  kryzysu „go nie obchodzą”.

SGP

Włosi krytykowali w ostatnich tygodnia Pakt Stabilności i Wzrostu (SGP), element prawa unijnego regulującego finanse krajów członkowskich. Zgodnie z nim, kraje unijne nie powinny mieć deficytu budżetowego wyższego niż 3 proc. PKB, a zadłużenia publicznego – wyższego niż 60 proc. PKB.

W przypadku, gdyby państwo przekroczyło te poziomy, to KE wydaje zalecenia – na najbliższy rok lub kilka lat – które mają pomóc doprowadzić do ponownego zbilansowania finansów publicznych. Brak zastosowania się do tych rekomendacji może prowadzić do kar finansowych oraz wstrzymania wypłat środków unijnych dla danego kraju.

Sytuacja Włoch

Deficyt we włoskim budżecie na ten rok (2016 r.) przewidziany jest na 2,4 proc. PKB – spełnia on więc wymogi SGP. Jednak dług publiczny wynosi tam 2,25 bln euro, co stanowi – według danych KE – ponad 130 proc. PKB Włoch, czyli dwukrotnie przekracza limity ustalone w SGP.

KE przygotowała więc rekomendacje, które mają sprawić, by do 2019 r. Włochy znalazły się na kursie prowadzącym w dłuższej perspektywie do przywrócenia zadłużenia do poziomu poniżej 60 proc. Ma się to dokonać m.in. poprzez zmniejszanie deficytu, czyli poprzez oszczędności i cięcia wydatków.

Polityka oszczędności nie podoba się rządzącej Włochami Partii Demokratycznej (PD) premiera Matteo Renziego. Pod koniec października bm. minister gospodarki w jego rządzie Pier Carlo Padoan tłumaczył KE, że w przyszłym roku włoski deficyt budżetowy będzie jednak większy niż zakładano. Uzasadniał to przede wszystkim niefortunną serią trzęsień ziemi, które w tym roku przetoczyły się przez kraj oraz zwiększeniem napływu imigrantów z powodu zamknięcia szlaku migracyjnego wiodącego przez Grecję.

>> Czytaj więcej o włoskich tłumaczeniach

Ocena KE

Oficjalnie KE  będzie oceniać budżety dopiero po 16 listopada. KE w przypadku Włoch będzie jednak najprawdopodobniej chciała zaczekać z oceną budżetu do czasu referendum konstytucyjnego, zaplanowanego  na 4 grudnia br. Mimo że formalnie nie jest ono związane z budżetem, to Komisja nie chce, by jej ocena była użyta w kampanii za lub przeciw referendum.

>> Czytaj więcej o włoskim referendum

W poniedziałek jednak przewodniczącemu Junckerowi wymsknęło się, że nawet biorąc pod uwagę trzęsienia ziemi i uchodźców, włoski deficyt powinien wzrosnąć o 0,1 proc. PKB, a nie o ponad 0,4 proc. PKB (6 mld euro), jak przewiduje to Rzym. Jako że taka wypowiedź stanowiłaby naruszenie przepisów dot. budżetów, to biuro prasowe KE usunęło je z transkryptu wystąpienia Junckera. Nie spotkało się to jednak z pozytywnym przyjęciem dziennikarzy, którzy byli świadkami wypowiedzi przewodniczącego (np. TUTAJ i TUTAJ).

Renzi, odpowiadając na słowa Junckera zaprzeczył, jakoby jego kraj chciał tworzyć bezsensowne problemy. Podkreślił jednak, że Włochy „nie dadzą się nikomu zastraszyć”. Uważa, że skoro deficyt budżetowy nawet po podwyżce będzie się mieścił w granicach 3 proc. przewidywanych przez SGP, to włoskie zmiany powinny zostać przyjęte przez Brukselę.

Komisarz ds. gospodarczych i finansowych, podatków i ceł Pierre Moscovici zapowiedział, że KE przedstawi swoje oficjalne stanowisko w tej sprawie za tydzień, 16 listopada.

Pozostałe żądania

Premier dodał także żądanie, by wydatki na szkolnictwo były wyłączane z wyliczeń deficytu. „Wszystko, co pomaga w budowaniu szkół jest ważniejsze niż biurokraci z Brukseli” – stwierdził.

Renzi powtórzył także wcześniejsze zapowiedzi, że Włochy zawetują unijny budżet na przyszły rok, jeżeli kraje unijne nie okażą większej pomocy w kwestii kryzysu migracyjnego. „Albo w tej sprawie coś się zmieni, albo przestaniemy być skarbonką dla państw Europy Wschodniej” – podkreślił.