W dwa lata świat stracił nawet co piątą sekwoję olbrzymią. Przyczyną są coraz większe pożary lasów

Sekwoja (Photo by Sinjin Thomas on Unsplash)

Sekwoja (Photo by Sinjin Thomas on Unsplash)

Niegdyś uważane za niemal całkowicie – ze względu na swoje rozmiary – „ognioodporne”, a nawet rozwijające się właśnie dzięki eliminującym konkurencję pożarom, największe drzewa świata także obumierają za sprawą wielkiego ognia.

 

Zostań jednym z Młodych Liderów Europy! Redakcja EURACTIV.pl ogłasza nabór do projektu Young European Leaders for the Future of Europe

 

W połowie września media obiegły zdjęcia pokazujące jak strażacy owijają ognioodporną folią gigantyczne drzewa z Parku Narodowego Sekwoi niedaleko miasta Visalisa w Kalifornii. W ten sposób zabezpieczano nawet Generała Shermana, czyli największe (bo nie najwyższe) objętościowo drzewo na świecie.

Generał Sherman w ognioodpornej folii

Mierzy ono 84-metry, a średnia przekroju pnia u jego podstawy przekracza 9 metrów. Jego szacowana waga to ponad 1,2 tys. ton, a najgrubsze gałęzie mają nawet 2 metry średnicy. Naukowcy oceniają, że drzewo to ma już od 2,5 tys. do nawet 3 tys. lat. Rozmiarami przypomina zaś nowojorską Statuę Wolności.

Strażacy owijali sekwoje dlatego, że w okolicy rozszerzały się aż dwa duże pożary lasów nazwane „Colony” i „Paradise”. „To bardzo ważny teren dla naprawdę wielu ludzi, więc wkładamy dużo wysiłku, by zabezpieczyć ten wielki las” – mówiła wówczas mediom rzeczniczka parku narodowego Rebecca Paterson.

Część osób dziwiła się jednak działaniom strażaków, zwracając uwagę, że sekwoje olbrzymie (nazywane też mamutowcami olbrzymimi) nie tylko uważane były dotąd za „ognioodporne”, ale pożary lasów nawet im służyły, bo wypalały rosnącą wokół nich konkurencję z innych gatunków, co dawało więcej przestrzeni sekwojom.

Dzięki temu drzewa te rosły spokojnie przez setki, a nawet tysiące lat. I choć są na świecie bardzo rzadkie, a naturalnie występują już tylko w części Kalifornii i Oregonu, wydawały się mocne. Niektórzy już teraz jednak wskazywali, że sekwoja, która do pełnego rozwinięcia się potrzebuje kilkuset lat, powinna zostać uznana za gatunek zagrożony.

Kalifornia: Gigantyczne sekwoje owinięte przez strażaków ognioodpornymi kocami, trwa walka o uratowaniu parku narodowego

Największe na Ziemi drzewa – sekwoje z Parku Narodowego w Kalifornii – są zagrożone przez szalejące na wschodnim paśmie gór Sierra Nevada wielkie pożary

Pożary groźne także dla sekwoi

Problem teraz także w tym, że pożary lasów stały się – i to nie tylko na zachodzie USA – częstsze i silniejsze. Ich rozmiary, a także czas trwania są na tyle duże i długie, że w ogniu giną nawet gigantyczne sekwoje.

Ale przyczyniają się do tego nie tylko zmiany klimatyczne, które na zachodnim wybrzeżu USA i Kanady coraz częściej wywołują zjawisko tzw. kopuły żary (heat dome), które skutkuje długotrwałymi ogromnymi upałami, a także suszami i coraz dłuższymi okresami bez opadów. Swoje zrobił także człowiek, który zaczął stosować błędną politykę leśną.

Właśnie z obawy o wielkie pożary lasów, ludzie zaczęli gasić w zarodku każdy ogień, jaki pojawiał się na terenach leśnych. Tymczasem to właśnie niewielkie pożary działały jak regulacja ekosystemu, bo wypalały przede wszystkim drzewa suche i obumarłe.

A bez mniejszych pożarów, w lasach przez lata gromadził się materiał, który potem przyczyniał się do tego, że ogień był jeszcze większy, bo nie brakowało dla niego paliwa. Tę zależność rozumieli rdzenni mieszkańcy tej części USA, którzy sami nawet czasem wypalali niektóre części lasów.

Grecja: W związku z pożarami premier wzywa do większej troski o klimat

Zdaniem szefa rządu zapobieganie gwałtownym zjawiskom pogodowym wymaga ograniczenia globalnego ocieplenia.

Spłonęły lub obumarły tysiące sekwoi

Najgorsze dla kalifornijskich lasów były ostatnie dwa lata, gdy pożarów było najwięcej i były najdłuższe. Niektóre z nich obejmowały nawet dziesiątki czy setki tysięcy hektarów. I nie oszczędziły nawet terenów, na których rosną sekwoje olbrzymie, w tym Parku Narodowego Sekwoi, który jest drugim najstarszym – po słynnym Yellowstone na granicy stanów Idaho, Montana i Wyoming – parkiem narodowym w USA, bo powstał w 1890 r.

Według wyliczeń dyrekcji parku w letnich sezonach pożarowych obumarło w wyniku ognia od 13 proc. do nawet 19 proc. sekwoi, których pień miał powyżej 1,2 m średnicy. Oznacza to, że w tym roku spłonęło 2,2-3,6 tys. drzew, a w ubiegłym – 7,5-10,4 tys.

„Straszna rzeczywistość jest taka, że to kolejna gigantyczna strata w już ograniczonej populacji tych monumentalnych drzew. Tego nie uda się wyrównać przez wiele pokoleń, bo potrzeba na to setek lat” – powiedział naczelnik wydziału ochrony sekwoi Clay Jordan w telewizji ABC.