Volkswagen zawiesza menedżera w związku z aferą wokół testów szkodliwości spalin na zwierzętach

Nowy Volkswagen Beetle, źródło Pexels

Nowy Volkswagen Beetle, źródło Pexels

Koncern motoryzacyjny reaguje w ten sposób na ujawnienie przez „New York Times” informacji na temat testów jakie przeprowadzono w USA na zlecenie niemieckich firm. W badaniach tych wykorzystano małpy, na których testowano reakcje na spaliny. Sprawa wyszła na jaw na marginesie procesu jaki w związku z fałszowaniem danych dotyczących emisji spalin wytoczona Volkswagenowi w USA.

 

Testy na zlecenie Europejskiej Grupy Badawczej ds. Zdrowia i Środowiska w Sektorze Transportu (EUGT) przeprowadziło amerykańskie centrum badawcze Lovelace Respiratory Research Institute (LRRI). Badania miały miejsce w 2014 r. w Albuquerque w stanie Nowy Meksyk. EUGT zostało powołane do życia przez niemieckie koncerny motoryzacyjne, m.in. Volkswagena, Daimlera i BMW. Jak napisał „NYT” w jednym z eksperymentów wykorzystano 10 małp. Zamknięte w hermetycznych pomieszczenia zwierzęta wdychały spaliny emitowane m.in. przez nowy model Volkswagena Beetle, który nawiązuje do popularnego VW „Garbusa”. Dla przyjemności małpom emitowano kreskówki. Testy trwały cztery godziny.

Eksperyment miał udowodnić niższą niż w starszych modelach szkodliwość spalin emitowanych przez najnowsze wersje pojazdów wyposażonych w silnik Diesla. Amerykańscy badacze uznali jednak, że dostarczone przez Volkswagena do testów pojazdy były tak zaprogramowane, aby w warunkach laboratoryjnych emitować mniej szkodliwych substancji. Teraz okazało się jeszcze, że badanie zostało przeprowadzone na zwierzętach.

Afera Volkswagena: nowe pozwy

Wczoraj (3 stycznia) przeciwko koncernowi Volkswagen wniesiono kolejne pozwy w związku z aferą dotyczącą oprogramowania fałszującego testy emisji spalin. Chodzi o 8,5 samochodów w całej Europie.

Niemcy oburzone skandalem

Ujawnienie tego faktu wywołało oburzenie nie tylko w USA, ale także w samych Niemczech. Tym bardziej, że dziennik „Stuttgarter Zeitung” doniósł, iż podobne testy były także prawdopodobnie przeprowadzane na ludziach – 19 mężczyznach i 6 kobietach. Rzecznik prasowy kanclerz Angeli Merkel – Steffen Seibert uznał badania za „nie do usprawiedliwienia moralnie w żaden sposób”. Z kolei minister środowiska Barbara Hendricks nazwała testy „obrzydliwymi”.

Zieloni wezwali już rząd federalny do podjęcia działań wobec koncernów motoryzacyjnych. „Chcemy wiedzieć ile niemieckie władze wiedziały o tych podejrzanych praktykach i w jaki sposób były w to zaangażowane publiczne środki” – oświadczyła szefowa klubu Zielonych w Bundestagu Britta Hasselmann. Na razie Urząd Kanclerski poinformował, że poprosił szefostwo koncernów motoryzacyjnych o złożenie obszernych wyjaśnień.

Miliardowe kary dla niemieckich producentów samochodów?

W poniedziałek (7 sierpnia) rzecznik niemieckiego Urzędu  Nadzoru Usług Finansowych (BaFin), Oliver Struck poinformował, że rozpoczęto śledztwo w sprawie dwóch koncernów motoryzacyjnych: Volkswagena i Daimlera, podejrzanych o branie udziału w nielegalnych porozumieniach kartelowych. Komisja Europejska grozi ogromnymi karami finansowymi.
 
Źródło oskarżeń
Pierwsze …

Natychmiastowa reakcja Volkswagena

Prezes Volkswagena Matthias Müller szybko i zdecydowanie odciął się od owych badań. Nazwał je „niesłusznymi, nieetycznymi i oburzającymi”. W podobnym tonie wypowiadało się także kierownictwo BMW i Daimlera. VW poinformował już o zawieszeniu na czas nieokreślony jednego z dyrektorów wykonawczych spółki. Odpowiedzialny za działania lobbingowe w koncernie Thomas Steg wziął na siebie odpowiedzialność za badanie z 2014 r.  „To co się stało, nie powinno mieć miejsca. Żałuję tego bardzo” – powiedział.

Koncern zapowiada także wewnętrzne śledztwo w tej sprawie. „Zrobię wszystko co możliwe, aby w tej sprawie przeprowadzono jak najbardziej rzetelne dochodzenie” – zapewnił przewodniczący rady nadzorczej Volkswagena Hans Dieter Pötsch.

Komisarz Bieńkowska: Czas przejść na rozwiązania zeroemisyjne

Tłumaczenia przedstawicieli niemieckiej branży motoryzacyjnej nie przekonują komisarz ds. rynku wewnętrznego, przemysłu, przedsiębiorczości oraz małych i średnich przedsiębiorstw Elżbiety Bieńkowskiej. „Testowanie emisji spalin na ludziach i małpach jest nieetyczne i nie do zaakceptowania w jakiejkolwiek europejskiej firmie w XXI wieku” – napisała na Twitterze. Wyraziła wątpliwość czy ujawniony przez Amerykanów skandal to znów „wina kilku osób czy też może systemowy problem w kulturze korporacyjnej?”. Dodała również, iż „czas na inwestycje w rozwiązania zeroemisyjne”.

Volkswagen od 2015 r. zmaga się ze skutkami ujawnienia masowego manipulowania oprogramowaniem komputerów pokładowych w samochodach z silnikiem Diesla. Dzięki temu  testowane samochody sprawiały wrażenie emitujących mniej spalin. W warunkach laboratoryjnych rzeczywiście mniej było szkodliwych substancji, na prawdziwej drodze już nie. Ponieważ sprawę ujawniono podczas testów przeprowadzonych w USA (europejskie instytuty badawcze dały się oszukać), proces przeciw Volkswagenowi toczy się za oceanem. Ten skandal kosztował już koncern przeszło 30 mld dolarów. Modyfikacjom miało zostać poddanych przeszło 600 tys. pojazdów wyprodukowanych na amerykański rynek na przestrzeni lat 2006-2015. W sumie na świecie jest nawet 11 mln pojazdów ze sfałszowanym oprogramowaniem.

W grudniu za manipulowanie oprogramowaniem w pojazdach Volkswagena sąd w Michigan skazał szefa amerykańskiego biura koncernu, które zajmowało się m.in. kwestiami środowiskowymi na siedem lat więzienia. Oliver Schmidt musi także zapłacić grzywnę w wysokości 400 tys. dolarów. W sierpniu na trzy lata więzienia skazano natomiast inżyniera VW Jamesa Lianga.

Norwegia: Ponad połowa zarejestrowanych w 2017 r. samochodów to pojazdy niskoemisyjne

52 proc. zarejestrowanych w ubiegłym roku w Norwegii aut to samochody o napędzie hybrydowym lub elektrycznym. Jeszcze w 2016 r. było ich 40 proc. „Rewolucja transportowa idzie szybciej niż zakładaliśmy” – ogłosiła Norweska Federacja Drogowa (OFV).
 
W ubiegłym roku zarejestrowano w …