Polska nie dostosuje się do orzeczenia TSUE ws. Turowa?

turow-kopalnia-morawiecki-babis-kurtyka-tsue-kary-czechy-polska

Kopalnia Turów [Zdjęcie via flickr.com/KPRM CC BY-NC 2.0]

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nakazał Polsce w piątek (21 maja) natychmiastowego zaprzestania wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów. Strona czeska deklaruje zwycięstwo w sprawie, ale przedstawiciele PiS krytykują orzeczenie. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że rząd przystąpi do negocjacji ze stroną czeską. 

 

 

Tuż po ogłoszeniu wyroku przez TSUE minister środowiska Czech Richard Brabec mówił, że „to pierwsze ważne zwycięstwo w tej bitwie. Tak jak nasi obywatele, i ja jestem bardzo zadowolony z werdyktu i dziękuję wszystkim, którzy pomogli nam w walce na rzecz naszego środowiska”. 

Jednak dziś (24 maja), premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że polski rząd „z całą pewnością przystąpi nie tylko do negocjacji ze stroną czeską, ale też do przedstawienia nowych argumentów Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej”. 

Premier stwierdził, że „decyzja TSUE jest niebezpieczna zarówno z punktu widzenia potencjalnych zagrożeń ekologicznych, bo grozi wręcz katastrofą ekologiczną, jak również dla bezpieczeństwa energetycznego Polski i dla zapewnienia pracy dla 5 tys. pracujących tam osób”. 

Zaznaczył, że „naszym sąsiadom czeskim, a czasami też niemieckim przeszkadza ta kopalnia”, a „po drugiej stronie granicy w Republice Czeskiej i także po stronie niemieckiej istnieją kopalnie i elektrownie, które funkcjonują, mają się dobrze i nikomu nie przeszkadzają”. 

Szef rządu zapowiedział, że podczas szczytu Rady Europejskiej, który rozpoczyna się dzisiaj, będzie rozmawiał w tej sprawie z premierem Czech Andrejem Babišem.

TSUE: Polska powinna natychmiast zaprzestać wydobycia węgla w kopalni Turów

Strona Polska podkreśla znaczenie kopalni dla polskiego miksu energetycznego, jednak eksperci kwestionują rządowe wyliczenia.

Czechy domagają się zaprzestania wydobycia w Turowie

Czechy od dawna zabiegały o zaprzestanie eksploatacji kopalni w Turowie. Przekonywały, że kopalnia ma negatywny wpływ na życie dziesiątków tysięcy mieszkańców graniczących z Polską regionów wokół miast Gródek nad Nysą i Frýdland.

Wśród argumentów znajdowało się m.in. postępujące obniżanie się wód gruntowych, ale także zapylenie i hałas. Szkody wyrządzone działalnością kopalni szacowano na ok. 30 mln zł.

W związku z tym w lutym br. Czechy wniosły do TSUE skargę przeciwko Polsce, domagając się wprowadzenia środków tymczasowych w postaci wstrzymania wydobycia.

Z kolei polskie władze przedłużyły pod koniec kwietnia koncesję na eksploatację złóż węgla w kopalni Turów do 2044 r. Jednak jak wskazuje strona czeska, odbyło się to bez odpowiedniej oceny środowiskowej, wymaganej do rozbudowy kopalni, zgodnie z unijną dyrektywą środowiskową.

UE rozstrzygnie polsko-czeski spór o kopalnię Turów?

Elektrownia Turów odpowiada za 5 proc. wszystkich mocy elektrowni cieplnych w Polsce – to około 2 GW.

TSUE podtrzymuje zdanie Czechów

Zdanie strony czeskiej podtrzymał TSUE w orzeczeniu. Wiceprezes Trybunału stwierdziła, że nie można wykluczyć”, że polskie przepisy naruszają unijną dyrektywę, oraz że „wydaje się wystarczająco prawdopodobne”, że dalsze wydobycie węgla brunatnego w Turowie do czasu ogłoszenia ostatecznego wyroku może mieć negatywny wpływ na poziom lustra wód podziemnych na terytorium czeskim.

TSUE wydał postanowienie o środkach tymczasowych, zgodnie z którym Polska zobowiązana jest do natychmiastowego zaprzestania wydobycia węgla w Turowie. Pełen wyrok może zapaść za kilkanaście miesięcy.

Polska wnosiła o odrzucenie przez TSUE skargi Czech, ale argumenty o tym, że wstrzymanie wydobycia węgla pociągnęłoby za sobą nieodwracalne zatrzymanie tej elektrowni – „ze względu na układ technologiczny elektrowni Turów” – zostały odrzucone z powodu niewystarczających dowodów.

Polska Grupa Energetyczna, która jest operatorem kopalni, twierdziła, że jej zamknięcie może doprowadzić do zapaści krajowego systemu elektroenergetycznego. Z kolei przedłużenie wydobycia – zdaniem PGE – oznacza zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego państwa.

Strona polska twierdzi też, że nawet jeśli Trybunał uzna argumenty podnoszone przez stronę czeską, to nie będzie to oznaczać konieczności zatrzymania pracy kopalni.

Jeśli Polska nie podporządkuje się decyzji Trybunału, mogą jej grozić kary finansowe. 

TSUE: Polska wnosi o odrzucenie wniosku Czech ws. wstrzymania wydobycia w kopalni Turów

W kopalni i elektrowni Turów pracuje obecnie 3,6 tys. osób.

Rząd krytykuje orzeczenie

Dziś (24 maja) europosłanka PiS Anna Zalewska zapowiedziała, że „nie ma zgody i nie będzie wykonania decyzji TSUE”. Oświadczyła, że rząd będzie wnioskował o zmianę decyzji wydanej przez Trybunał. 

Z kolei wczoraj postanowienie Trybunału skrytykował minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau, mówiąc że jest „kuriozalne”, a „droga sądowa absolutnie nie rokuje dobrze dla rozwiązania tego konfliktu”. 

Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska tłumaczyła, że decyzja jest „skandaliczna i nie do zaakceptowania przez stronę polską” i „rząd zapewne podejmie wszelkie możliwe działania, aby przeciwdziałać decyzji TSUE”. Jak podkreśliła, wstrzymanie wydobycia „spowodowałoby zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski, a także utratę miejsc pracy przez kilkadziesiąt tysięcy osób (…)”.

„To także gigantyczna strata finansowa 13,5 miliarda złotych i wykluczenie całego regionu w wielu jego aspektach oraz katastrofa ekologiczna”, dodała.

Zgodnie z dzisiejszymi deklaracjami premiera Morawieckiego, Polska jeszcze w tym roku ukończy budowę tzw. ekranu, który miałby zabezpieczać wodę po stronie czeskiej. Podkreślił także, że nawet jeśli kopalnia zostałaby zamknięta, to problem wody nadal nie zostałby wyeliminowany, ponieważ istniałaby konieczność jej dalszego pompowania.

Jednak jak stwierdziła Joanna Flisowska, szefowa działu Klimat i Energia w Greenpeace Polska w komentarzu przesłanym do EURACTIV.pl, „nakaz wstrzymania prac kopalni Turów nałożony przez TSUE to jedyna decyzja, jaka mogła zostać podjęta w tej sytuacji”. „Nasi sąsiedzi od dawna zwracali uwagę na szkodliwy wpływ kopalni i pomimo prób rozmów z polskim rządem byli systematycznie ignorowani przez stronę polską”, podkreśliła.

Według niej „w Turowie jak w soczewce widzimy nieudolne podejście polskiego rządu do sprawiedliwej transformacji energetycznej i konsekwencje oślego uporu trwania przy węglowym status quo”. „Nie ma innej drogi jak odejście od węgla w ciągu najbliższej dekady”, twierdzi ekspertka.