Kopalnia Turów: Ponad 200 mln zł kary dla Polski. „To katastrofa rządu PiS”

Turów, kopalnia, PGE, Anna Moskwa,

Kopalnia PGE Turów / fot. via Wikimedia Commons [Wikimedia Commons]

Ponad 200 mln zł – tyle wynosi obecnie kara za niedostosowanie się do postanowienia Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczącego kopalni PGE Turów.

 

 

20 września br. TSUE ogłosił, że Polska będzie płacić po pół miliona euro za każdy kolejny dzień do chwili podporządkowania się majowej decyzji TSUE, kiedy Trybunał zobowiązał Polskę do natychmiastowego zaprzestania wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów.

Jak poinformował korespondent TVN24 w Brukseli Maciej Sokołowski, w listopadzie do polskiego przedstawicielstwa przy UE wpłynęło pierwsze wezwanie do zapłaty kar w sprawie kopalni. Kwota wynosiła 15 mln euro, czyli w przeliczeniu 68,8 mln złotych.

„Pierwszy okres płatności to od 20 września do 19 października, czyli 30 dni i 15 mln euro. Termin do zapłaty to 45 dni kalendarzowych od dnia otrzymania tego listu. Po 45 dniach rozpocznie się naliczanie odsetek”, poinformował Sokołowski 8 listopada.

Nie sprecyzowano, od jakiej daty dokładnie są naliczane kary. Jeżeli od 8 listopada, wówczas 45 dni mija dziś (23 grudnia). Komisarz Unii Europejskiej ds. środowiska Virginijus Sinkevičius poinformował, że jeśli Polska nie zapłaci pierwszej części kary w wyznaczonym terminie zostaną nałożone odsetki – 3,5 proc. za każdy dzień.

„Komisja Europejska potrąci należne Polsce środki wraz z odsetkami, gdy tylko upłynie termin wskazany w ponownym wezwaniu do zapłaty. Wiemy również, że środków do potrącania nie zabraknie. Tylko w listopadzie Polska skorzystała z blisko 40 unijnych płatności w wysokości około 2 mld złotych. Według naszych obliczeń pierwszej poważnej „dziury” w polskim budżecie spodziewać możemy się już pod koniec stycznia. W jaki sposób polski rząd planuje ją załatać? To pytanie pozostaje bez odpowiedzi” — mówi Hubert Smoliński, prawnik z Fundacji Frank Bold, który zadał Komisji zapytanie dotyczące kar za Turów.

W odpowiedzi na pytania parlamentarne Virginijus Sinkevičius w imieniu Komisji Europejskiej wyjaśnia, że „Komisja zwróciła się do władz polskich z pytaniem, w jaki sposób zamierzają zastosować się do nakazów Trybunału. Ponieważ Polska nie przedstawiła dowodów na zaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów, Komisja wysłała pierwsze wezwanie do zapłaty zgodnie z przepisami rozporządzenia finansowego”.

Kary naliczane od 20 września, 22 grudnia przed godz. 14:00 wyniosły trochę ponad 215 mln zł.

Negocjacje z rządem Czech ws. kopalni trwają od czerwca. Zostały przerwane 30 września, wznowiono je w listopadzie, jednak znów zaprzestano ich w listopadzie, ze względu na wybory w Republice Czeskiej. Obecnie przed TSUE toczy się postępowanie związane ze skargą na Polskę złożoną przez Czechy dotyczącą przedłużenia koncesji na prace w kopalni Turów.

20 grudnia minister klimatu i środowiska Anna Moskwa napisała na Twitterze: „Pogratulowałam Annie Hubáčkovej objęcia funkcji ministra środowiska Czech. Zaapelowałam o pilne spotkanie i wznowienie rozmów. Nowa czeska minister jeszcze potrzebuje czasu na zapoznanie się z tematem Turowa”.

Znowu zamieszanie wokół Turowa. Czy wiadomo kiedy elektrownia zostanie zamknięta?

Elektrownia Turów niewątpliwie pracuje na status celebryty polskiej energetyki.

Ekspert: Turów to katastrofa rządu PiS

„Rząd wciąż bagatelizuje kary, które zostały nałożone na Polskę. Mydli przy tym podatnikom oczy, twierdząc, że możemy ich nie płacić. Tymczasem konsekwencje finansowe dotkną nas wszystkich”, komentuje Maria Wittels z Fundacji „Rozwój TAK — Odkrywki NIE”.

„Kompleks Turów to prawdziwa katastrofa dla rządu PiS. Planowane i poniesione już kary i obciążenia za produkcję energii z węgla z Turowa czynią ją najdroższą w Polsce”, podkreśla Radosław Gawlik, prezes Stowarzyszenia EKO-UNIA.

„Oprócz powyższych ponad 200 mln zł kar TSUE, to 50 mln Euro na umowę z Czechami i dziesiątki milionów złotych na barierę wodochronną, ekran akustyczny i inne działania redukujące wpływ na sąsiadów. Kończący się 2021 r. to również niewytłumaczalny brak transformacji energetycznej kompleksu Turów i szans na wykorzystanie 1 mld zł z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji UE dla powiatu zgorzeleckiego”, dodaje ekspert.

„Turów to nie jedyna studnia bez dna, w którą lekką ręką rząd pakuje pieniądze podatników. W Sejmie procedowana jest obecnie ustawa umożliwiającą kolejne dotowanie nierentownego sektora górniczego tylko do roku 2031 w kwocie ponad 28 mld złotych. Ministra klimatu, Anna Moskwa, powinna przestać chować głowę w piasek i rozpocząć realną transformację. Dalsze utrzymywanie węglowego statusu quo jest irracjonalnie i jest działaniem na szkodę interesu publicznego”, komentuje Anna Meres, koordynatorka kampanii klimatycznych z Greenpeace Polska.