Turów: Kiedy rozwiązanie sporu? PiS ujawnia, co rząd zrobi z zasądzonymi karami

turow-kopalnia-morawiecki-babis-kurtyka-tsue-kary-czechy-polska

Kopalnia Turów [Zdjęcie via flickr.com/KPRM CC BY-NC 2.0]

Premier Mateusz Morawiecki przewiduje, że przed wyborami w Czechach „ciężko będzie porozumieć się ws. Turowa” chociaż strona czeska zapewnia, że kwestia polskiej kopalni w ogóle nie pojawia się w kampanii wyborczej.

 

Prezydent Andrzej Duda ma natomiast „odczucie”, że w tym konflikcie chodzi o zmuszenie Polski do kupowania prądu z Niemiec, a czeskie i polskie samorządy przygranicznych regionów występują z inicjatywą pojednawczą.

Polsko-czeskie rozmowy trwają od połowy czerwca, a wypracowanie kompromisu ma doprowadzić do wycofania pozwu przeciwko Polsce, którzy Czesi złożyli w TSUE.

Budapeszt: Premier Morawiecki odwołał wizytę na szczycie prorodzinnym. W tle polsko-czeski spór o Turów

Media sugerują, że Morawiecki zrezygnował z wizyty, ponieważ w spotkaniu będzie uczestniczył czeski premier Andrej Babiš.

Dziś kolejna tura rozmów

Ostatnia, piątkowa (24 września) tura dwustronnych negocjacji w sprawie Turowa nie przyniosła efektów, a dziś (27 września) ma się odbyć kolejne spotkanie w tej sprawie. Ze strony Polski ma im przewodniczyć minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka.

Czeski minister środowiska Richard Brabec zapowiedział, że w poniedziałek spotka się ze swoim polskim odpowiednikiem.  „Chcemy się dogadać, położymy na stole propozycje, które będą służyć polubownemu rozwiązaniu sporu”, zapowiedział w piątek Kurtyka.

„Z naszej strony jest wola, aby się dogadać, dużo pracy zostało wykonanych przez naszych ekspertów”, zapewnił. Polski minister zastrzegł przy tym, że do zawarcia porozumienia potrzebna jest wola polityczna również po stronie Czech, co – jak podkreślił – „jest uwarunkowane sytuacją polityczną”.

KE: Jeśli Polska nie zapłaci kar za Turów, pieniądze zostaną potrącone z unijnych dotacji

W poniedziałek TSUE nakazał Polsce zapłatę kar w wysokości 500 tys. euro dziennie.

Morawiecki: Motywacja będzie niższa – po obu stronach

„Zapewne ciężko będzie doprowadzić do porozumienia przed wyborami, ponieważ nasi czescy sąsiedzi kierują się logiką wyborczą”, przewiduje premier Mateusz Morawiecki. „To jest logika pozbawiona jednocześnie gotowości do porozumienia”, ocenił wczoraj (26 września). Wybory parlamentarne w Czechach odbędą się 8-9 października.

Szef rządu zapewnił ponadto, że strona polska sformułowała w sprawie Turowa do Czechów bardzo dobrą propozycję. „Ta propozycja polega na tym, że mieszkańcy terenów przygranicznych mogą liczyć na realne wsparcie finansowe ze strony polskiej. Przy projektach związanych z wodą, związanych z tworzeniem dodatkowych barier zapobiegających hałasowi i innych inwestycjach”, zapowiedział Morawiecki.

„Nasza oferta leży na stole, jest bardzo dobra, czy zostanie przez Czechów podjęta, zobaczymy”, podkreślił szef rządu. Ostrzegł jednak, że „czescy sąsiedzi muszą sobie zdawać sprawę z tego, że również po naszej stronie skłonność do jakiegokolwiek porozumienia będzie na pewno dużo, dużo niższa”.

W zeszłym tygodniu premier Morawiecki stwierdził, że decyzja TSUE nakładająca na Polskę kary za niezastosowanie się do środków zapobiegawczych w sporze o działalność kopalni Turów jest „skrajnie agresywna i szkodliwa”. „Nie zamierzamy wyłączyć Turowa”, zapewnił, uzasadniając, że ta kopalnia ma fundamentalne znaczenie dla polskiego systemu elektroenergetycznego.

Zarzucił przy tym czeskim władzom zachowanie „absolutnie bez dobrej woli” i uznał, że takiej postawy nie usprawiedliwiają zbliżające się w Czechach wybory. We wtorek premier Mateusz Morawiecki powiedział, że „polski rząd nie wyłączy kompleksu Turów, a decyzja o nałożeniu kary jest pozbawiona adekwatności i proporcjonalności”. Jak dodał, „zobaczymy”, czy Polska będzie musiała płacić kary.

Turów: Polska nie zamierza podporządkowywać się orzeczeniom TSUE?

TSUE zobowiązał Polskę do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej okresowej kary pieniężnej w wysokości 500 tys. euro dziennie.

Duda: Być może chodzi o to, żebyśmy energię elektryczną kupowali w Niemczech

„Być może intencją było to, żebyśmy tę energię elektryczną kupowali w Niemczech, być może chodziło o to”, powiedział w piątek (24 września) w wywiadzie dla TVN prezydent Andrzej Duda. „Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że nie możemy sobie na to pozwolić”, oświadczył. Podkreślił przy tym, że jedyną drogą do samowystarczalności energetycznej Polski jest utrzymanie wydobycia a dzięki temu –  utrzymanie zasilania elektrowni.

Duda podkreślił także, że jest przeciwnikiem płacenia kar zasądzonych przez TSUE. „Trzeba bardzo poważnie przemyśleć, w jaki sposób pokazać Unii Europejskiej, instytucjom europejskim, że to nie jest taka Unia, do jakiej myśmy wstępowali”,  powiedział prezydent.

„Jakaś nieodpowiedzialna pani powiedziała sobie, że trzeba wstrzymać wydobycie w kopalni w Turowie, nie zastanawiając się kompletnie nad tym, że to jest siedem procent polskiej energetyki”, ocenił podkreślając, że jest to “bardzo poważny problem”.

Kopalnia Turów: Sędzia ślepa na polskie argumenty

Polska od poniedziałku płaci ponad 2,3 mln zł (500 tys. euro) dziennie tytułem kary za niewykonanie postanowienia o tymczasowym wstrzymaniu wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów.

Ziobro: To wielka operacja Niemiec i Rosji

„Spór o Turów trzeba widzieć w szerszym kontekście wojny o energetykę, która odbywa się w Europie. Oczywiście to nie jest tak przedstawiane – mówi się o idei obrony klimatu. Ale tak naprawdę jest to wielka operacja Niemiec i Rosji”, ocenił w sobotę (25 września) minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

„Rzecz zmierza do tego, aby Polska w większym stopniu była zależna i kupowała, płaciła, aby ktoś na tym zarabiał. Tak naprawdę jeśli ktoś nie wie o co chodzi, to chodzi o pieniądze”, dodał w RMF FM lider koalicyjnej Solidarnej Polski. „Polska do tej pory była samodzielna energetycznie, posiadała duże zasoby węgla. Polityka klimatyczna sprawia, że UE nakłada parapodatek i produkcja węgla przestaje się opłacać”, ocenił Ziobro.

Jego zdaniem Czesi chcą zarobić na Polsce i „dlatego nas rozgrywają wspólnie z Niemcami”.  Według ministra Ziobry „w tle jest wielki układ Putin – Merkel, który zmierza do tego, żeby przez Nord Stream 2 budować zaplecze elektrowni gazowych, które będą sprzedawać Polsce prąd bądź Polska będzie musiała kupować gaz”.

Ziobro zachęca premiera do twardej postawy, bo – jak tłumaczy – “tu jest gra interesów, nie wolno ustępować, nie wolno być zbyt uległym wobec agendy europejskiej”. Przewiduje przy tym, że ulegając, to będziemy musieli płacić jeszcze więcej. “Pod stołem toczy się o wielkie pieniądze. Albo Polska będzie ograna i będziemy ogrywani, Polacy będą krajem ubóstwa energetycznego, będziemy płacić najwięcej za rachunki w Europie”, ostrzega szef resortu sprawiedliwości.

Wyraził jednak nadzieję, że “kiedyś Unię Europejską odzyskamy”. Bo – jak uzasadniał – “wchodziliśmy do Unii jako do unii wolności gospodarczej, wolności przepływu pieniądza, ludzi, kultury, idei, wolności słowa”. Tymczasem dziś, zdaniem Ziobry, “Unia staje się zaprzeczeniem tej wolności, którą kiedyś symbolizowała i wielkiego blasku i siły”.

Jednak pytany czy Polska powinna w związku z tym wyjść z UE, odpowiedział innym pytaniem: „Może trzeba podjąć bój o zmianę Unii Europejskiej”.

Czesi proszą KE o mediację ws. Turowa. "Polski rząd wypiera się odpowiedzialności"

Czesi zamieszkujące okolice kopalni Turów wystosowali list do unijnego komisarza Virginijusa Sinkevičiusa, domagając się włączenia przedstawicieli KE w rokowania z Polską.

Pojednawcza inicjatywa samorządów

Tymczasem polscy i czescy samorządowcy już w zeszłym tygodniu wystosowali do rządów obu państw apel o zawarcie polsko-czeskiej umowy międzyrządowej gwarantującej zakończenie sporu ws. kopalni Turów.

W liście adresowanym do premierów Morawieckiego i Andreja Babiša przekazali, że w poniedziałek (20 września) odbyło się spotkanie marszałka województwa dolnośląskiego Cezarego Przybylskiego, hetmana Kraju Libereckiego Martina Puty, a także przedstawicieli miast i gmin polsko-czeskiego pogranicza z ministrem Kurtyką. Uczestnicy spotkania wyrazili „wolę kontynuowania długotrwałych, przyjaznych stosunków i współpracy” między oboma państwami.

„Naszym zdaniem do porozumienia w sprawie Kopalni Turów należy dojść drogą konsensusu, w duchu dobrosąsiedzkich relacji, mając na uwadze dobro mieszkańców. Jak najszybsze zawarcie czesko-polskiej umowy międzyrządowej zagwarantuje zakończenie sporu i zapewni przestrzeganie wszystkich norm prawnych po czeskiej i polskiej stronie granicy”, podkreślili samorządowcy.

Natomiast w piątek samorząd czeskiego Kraju Libereckiego wysłał do KE wniosek o utworzenie specjalnego funduszu, za pośrednictwem którego funduszu kary płacone przez Polskę w związku z Turowem miałyby być przeznaczane na ochronę środowiska i minimalizację skutków wydobycia w polskiej kopalni. Pismo przesłane zostało również do premierów Polski i Czech.

Jak wyjaśnił hetman Puta, pomysł ten miał uzmysłowić, że kara dla Polski nie rozwiązuje problemów czeskiego pogranicza. „Nie cieszy mnie to, że na Polskę nałożono kary. Cieszyłbym się, gdyby udało nam się podpisać międzyrządową umowę, która rozwiąże problem w dłuższej perspektywie i będzie chronić środowisko naturalne”, zapewnił Puta.

„Dla żadnej ze stron prowadzenie sporu przed TSUE nie jest korzystne w sytuacji, kiedy mówimy o małym, lokalnym problemie na granicy”, ocenił i podkreślił, że „ta sprawa nigdy nie musiała trafiać do TSUE”.

Turów: TSUE zobowiązuje Polskę do zapłaty ogromnej kary za każdy dzień działania kopalni

Powodem kary jest niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów.

Karski: Kary będziemy potrącać ze składki członkowskiej

Spór wokół rozbudowy kopalni węgla brunatnego Turów trwa od co najmniej dwóch lat, ale nasilił się w 2020 r., kiedy minister Kurtyka – mimo sprzeciwu Czechów – przedłużył spółce PGE (do której należy kopalnia i elektrownia Turów) koncesję na wydobycie na kolejne sześć lat. Pod koniec lutego tego roku wobec nieskuteczności dotychczasowych działań Czechy wniosły do TSUE skargę przeciwko Polsce z wnioskiem o zastosowanie tzw. środków tymczasowych – nakazu wstrzymania wydobycia.

Uzasadniając swój wniosek Czesi argumentowali, że rozbudowa polskiej kopalni nie spełnia ekologicznych wymogów i zagraża m.in. dostępowi do wody w regionie Liberca. W ramach środka zapobiegawczego TSUE nakazał w maju natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni do czasu wydania wyroku. Strona polska ten nakaz zignorowała i zapowiedziała, że nie wstrzyma wydobycia.

Tydzień temu Trybunał Sprawiedliwości UE nałożył na Polskę obowiązek wpłacania 500 tys. euro dziennie (rząd Czech domagał się pięciu milionów euro) do wspólnotowego budżetu. To kara za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów.

Polskie władze od razu uprzedziły, że nie zamierzają płacić wymierzonych kar, a członek komitetu politycznego PiS Karol Karski zapowiedział wczoraj (26 września), że jeśli unijne instytucje po raz kolejny dopuszczą się  naruszenia zasady praworządności, to „będziemy potrącać te kwoty ze składki”.

„Decyzja jednej z sędzi TSUE ma charakter pozatraktatowy, została wydana z naruszeniem zasady przyznania kompetencji artykułu 5. Traktatu Unii Europejskie”, argumentował w niedzielę Karski w Radiu ZET. W jego ocenie decyzja o karze dla Polski „w sensie prawnym nie istnieje”.

Schetyna: Potrzebny jest „okrągły stół” ws. Turowa

Były lider PO i były szef polskiej dyplomacji Grzegorz Schetyna uważa, że w sprawie ws. przyszłości kopalni i elektrowni Turów potrzebny jest „okrągły stół” energetyczny  z udziałem przedstawicieli rządu, samorządu i załogi zakładu. „Trzeba rozmawiać o systemie sprawiedliwej transformacji w jaki sposób pozyskać pieniądze europejskie, żebyśmy mogli mówić o sprawiedliwej transformacji energetycznej tej części sektora energetycznego, powiedział tydzień temu w TVN24 Schetyna.

Uznał przy tym, że postanowienie TSUE jest „nieszczęśliwą, katastrofalną decyzją” dla Polski, która jest efektem „zaniechania i dobrego samopoczucia” przedstawicieli rządu, a także z „braku poszukiwania partnerów po stronie czeskiej”. W ocenie byłego szefa MSZ polityka polskich władz jest nieskuteczna, “bo próbuje pokazywać to, że zawsze mamy rację”. Tymczasem od roku Polska nawet nie ma w Pradze ambasadora.

„Nie rozmawialiśmy z Czechami, kiedy ten wniosek po raz pierwszy wpłynął najpierw do Komisji Europejskiej, potem kiedy ta sprawa stanęła w TSUE. Nie rozmawialiśmy na poziomie Grupy Wyszehradzkiej, nie rozmawialiśmy na poziomie Ministerstwa Środowiska czy MSZ”, wyliczał Schetyna. Ostatnio szef polskiego rządu odwołał nawet swoją wizytę w Budapeszcie, gdzie w sobotę odbył się tzw. szczyt demograficzny, żeby uniknąć spotkania z premierem Babišem, który w nim uczestniczył.

Były minister spraw zagranicznych przekonywał, że skargi ze strony Czechów można było uniknąć, ale rząd nie wykorzystał żadnej okazji. „Więcej – kiedy ta skarga została złożona, to dalej widzieliśmy prężenie muskułów i pokazywanie, że mamy rację i nie zamkniemy produkcji energii w Worku Turoszowskim”, przypomniał Schetyna. „Nie wiem, jak premier Morawiecki wyobraża sobie brak inicjatywy w tej sprawie”, dodał.