Sojusznicy Trumpa próbowali wymusić zmiany w gazownictwie Ukrainy?

Donald Trump, źródło: Wikipedia

Donald Trump, źródło: Wikipedia

Sojusznicy i sponsorzy prezydenta USA Donalda Trumpa próbowali doprowadzić do zmian w ukraińskim koncernie gazowym Naftohaz, aby zapewnić sobie kontrakty na sprzedaż amerykańskiego LNG – twierdzą amerykańskie media na podstawie anonimowych źródeł.

 

Nieoczekiwanie gaz na Ukrainie stał się kluczowym problemem w kampanii wyborczej w USA przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi.

Na początku października Demokraci zapowiedzieli, że rozpoczną procedurę impeachmentu ubiegającego się o reelekcję prezydenta USA Donalda Trumpa. Zarzucili mu, że w lipcu podczas rozmowy telefonicznej wywierał naciski na nowego prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, aby ten wszczął dochodzenie w sprawie Huntera Bidena. To syn Joe Bidena, znaczącego polityka Demokratów, który startuje w wyborach prezydenckich i był wiceprezydentem USA za kadencji Baracka Obamy.

Gazowe negocjacje Rosji z Ukrainą na razie bez wyniku

Negocjacje Ukrainy z Rosją i Komisją Europejską o przyszłości tranzytu gazu zakończyły się bez ustaleń, jak zapowiadał Kreml. Kolejna runda za miesiąc.
 
W czwartek w Brukseli odbyły się rozmowy Rosji i Ukrainy z udziałem przedstawicieli Komisji Europejskiej o przyszłości tranzytu …

Ukraiński gaz kusi

W 2014 r., po ukraińskiej rewolucji na Majdanie, Hunter Biden został powołany do rady dyrektorów Burisma Holding, jednej z największych prywatnych firm gazowych na Ukrainie, którą kontroluje Mykoła Złoczewski, przedsiębiorca blisko związany z byłym prorosyjskim prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem. Razem z synem ówczesnego wiceprezydenta USA do rady dyrektorów Burisma powołany został były prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski. Później dołączył do nich Joseph Cofer Black, który po latach pracy w CIA został pod koniec kadencji prezydenta Billa Clintona (Demokraci) szefem ośrodka działań kontrterrorystycznych CIA, a potem zasiadał we władzach znanej amerykańskiej ochroniarskiej firmy Blackwater.

Za czasów Janukowycza w ukraińskich mediach często pojawiały się doniesienia, że swoje gazowe imperium Mykoła Złoczewski zbudował, korzystając ze wsparcia i z protekcji ekipy Janukowycza. I już pięć lat temu Joe Biden jako wiceprezydent USA przekonywał, że posada jego syna w ukraińskiej firmie gazowniczej nie ma nic wspólnego z poparciem USA dla Ukrainy po okupacji Krymu przez Rosję.

Przed kolejnymi wyborami prezydenckimi w USA o pracy Huntera Bidena na Ukrainie przypomniał sobie Donald Trump i jego sprzymierzeńcy. Demokraci uważają, że obecny prezydent USA chciałby z pomocą Ukrainy dostać haka na rodzinę Joe Bidena, jednego ze swoich głównych rywali z walce o kolejną kadencję w Białym Domu, i sugerują, że od tego Trump uzależniał kontynuację amerykańskiej pomocy wojskowej dla Kijowa. Prezydent USA zaprzecza tym oskarżeniom.

Pora na Naftohaz

Teraz do tej intrygi zostali wciągnięci sekretarz USA ds. energii Rick Perry i ukraiński państwowy koncern gazowy Naftohaz.

W weekend amerykański portal internetowy Politico napisał, że Perry, który reprezentował USA na inauguracji prezydentury Wołodymyra Zełenskiego i promuje eksport amerykańskiego LNG, miał naciskać na nowego prezydenta Ukrainy w sprawie zmian w radzie nadzorczej Naftohazu. Według informatorów Politico Rick Perry miał zabiegać o powołanie do rady nadzorczej Naftohazu nafciarzy z Teksasu. Teraz w  radzie nadzorczej ukraińskiego koncernu zasiada Amos Hochstein, który zajmował się polityką energetyczną w Departamencie Stanu za kadencji Baracka Obamy.

Departament Energii nie skomentował, czy Perry – znany z poparcia dla prozachodniego kursu Ukrainy – zabiegał u prezydenta Zełenskiego o dołączenie kolejnych Amerykanów do rady Naftohazu.

Ukraina: Trudne decyzje prezydenta Zełenskiego

Wczorajsza zgoda prezydenta Ukrainy na tzw. formułę Steinmeiera – oznaczająca akceptację przeprowadzenia wyborów w Donbasie – oceniana jest jako ustępstwo Wołodymyra Zełenskiego wobec żądań rosyjskich. Jednak to zdecydowanie bardziej skomplikowana gra interesów – przekonuje Krzysztof Nieczypor specjalista ds. Ukrainy z …

Pałacowy przewrót z Florydy

W niedzielę agencja AP, powołując się na anonimowe źródła, napisała, że wiosną tego roku grupa amerykańskich przedsiębiorców starała się odwołać prezesa Naftohazu Andrija Kobolewa i na jego miejsce wypromować dyrektora tego koncernu Andrija Faworowa, który wcześniej pracował w amerykańsko-ukraińskiej prywatnej firmie gazowej ERU. Ta zmiana miała rzekomo otworzyć drogę amerykańskim przedsiębiorcom do kontraktów na eksport amerykańskiego LNG na Ukrainę.

A plan miał spalić na panewce, gdyż w wiosennych wyborach dotychczasowy prezydent Ukrainy Petro Poroszenko przegrał z Wołodymyrem Zełenskim.

Według AP przewrót pałacowy szykować mieli przedsiębiorcy z Florydy – Lew Parnas i Igor Fruman oraz Harry Sargeant III.

Dwaj pierwsi to emigranci ze Związku Sowieckiego, którzy robią interesy w USA i w republikach b. Związku Sowieckiego. Natomiast Harry Sargeant III to znany miliarder z branży naftowej. W 2008 r. przekazał 14 tys. dol. na wsparcie kampanii wyborczej Rudy’ego Giulianiego, który dziś jest osobistym prawnikiem Donalda Trumpa.

Lew Parnas i Igor Fruman od kilku miesięcy przykuwają uwagę amerykańskich mediów. W zeszłym roku ci nieznani szerzej przedsiębiorcy przekazali największą dotację kilkuset tysięcy dolarów dla organizacji America First Action wspierającej politykę Trumpa. Dzięki temu Parnas i Fruman zostali zaproszeni na oficjalne spotkania z Trumpem w Białym Domu i jego prywatnej rezydencji Mar-a-Lago na Florydzie.