Rosyjski gaz płynie już do Serbii „Tureckim Potokiem”

Prezydent Aleksandar Vucic otworzył serbski odcinek gazociągu Turecki Potok, źródło: Facebook/Aleksandar Vučić (@buducnostsrbijeavucic)

Prezydent Aleksandar Vucic otworzył serbski odcinek gazociągu Turecki Potok, źródło: Facebook/Aleksandar Vučić (@buducnostsrbijeavucic)

Rosyjski gaz płynie już do systemu przesyłowego Serbii gazociągiem „Turecki Potok”. Inwestycja pozwala dostarczać surowiec z Rosji na Bałkany Zachodnie z pominięciem Ukrainy.

 

Serbski odcinek „Tureckiego Potoku” otworzył we wsi Gospođincima na północy kraju prezydent Aleksandar Vučić. „Serbia poprzez ten gazociąg zapewniła sobie stabilność dostaw i bezpieczeństwo energetyczne, co jest ważne dla przyciągnięcia nowych inwestorów” – mówił podczas uroczystości.

Gazociąg w Serbii ważny dla Rosji

Serbski odcinek „Tureckiego Potoku” mierzy 402 kilometry i ma tłoczyć 13,88 mld metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie. Cały gazociąg ma zaś tłoczyć rocznie 31,5 mld metrów sześciennych gazu rocznie biegnąc po dnie Morza Czarnego, a potem przez terytorium Turcji dalej na Bałkany i południowo-wschodniej Europy. Nitka prowadząca przez Bułgarię, Serbię i Węgry nazwana została „Bałkańskim Potokiem”.

Prowadząc swój gazociąg do zaprzyjaźnionej Serbii Rosja chce upiec na jednym ogniu kilka pieczeni. Po pierwsze – tłoczyć gaz na Bałkany Zachodnie z pominięciem dotychczasowych krajów tranzytowych, które mają z Moskwą bardziej skomplikowane relacje, jak np. Ukraina, Polska, Mołdawia czy Rumunia.

Po drugie zapewnia sobie większą opłacalność całej inwestycji biegnącej przez Turcję. Choć ta część gazociągu działa już od 1 stycznia 2020 r., to z powodu niewielkich zamówień składanych przez Ankarę rury przez większość tego czasu stały niemal puste. Po trzecie kolejny gazociąg do Europy wzmacnia pozycję Gazpromu jako niemal monopolisty na rynku gazu w Europie.

Otwarcie Turkish Stream: Zacieśnienie współpracy Rosji i Turcji

Prezydenci Rosji i Turcji zainaugurują w środę (8 stycznia) działanie gazociągu Turkish Stream. Jest to jedna ze sztandarowych inwestycji Gazpromu, która pozwoli dostarczać rosyjski gaz do Południowej Europy z pominięciem Ukrainy.

 

 
Prezydenci Władimir Putin i Recep Tayyip Erdogan uświetnią w Stambule …

UE i USA krytykują tę inwestycję

Dlatego „Turecki Potok” i jego regionalne odnogi są uznawane przez Unię Europejską za zagrożenie jej bezpieczeństwa energetycznego. Inwestycję krytykują też Stany Zjednoczone, podobnie jak w przypadku biegnącego po dnie Bałtyku gazociągu Nord Stream 2, uznając ja za zbytnie uzależnienie energetyczne Europy od Rosji, a także – co już jednak słabiej podkreślają – utrudnienie w sprzedaży na europejskie rynku własnego skroplonego gazu z łupków.

Dlatego w Waszyngtonie słychać głosy mówiący o tym, aby sankcjami obłożyć nie tylko Nord Stream 2, ale także „Turecki Potok”. Mówił o tym podczas październikowej wizyty w stolicy Bułgarii – Sofii pierwszy asystent Sekretarza Stanu USA ds. Zasobów Energetycznych Francis Fannon.

Część tego gazociągu biegnie także przez bułgarskie terytorium, ale Sofia nie akcentuje tak współpracy energetycznej z Rosją. Premier Bułgarii Bojko Borysow zapewniał, że wszystkie gazociągi na terytorium jego kraju to bułgarski system przesyłowy i czysto bułgarska inwestycja.