Rosja nie wybuduje Finlandii elektrowni atomowej

Elektrownia atomowa (fot. Frédéric Paulussen/Unsplash)

Elektrownia atomowa (fot. Frédéric Paulussen/Unsplash)

Fińskie konsorcjum Fennovoima zerwało umowę z rosyjską państwową spółką Rosatom na budowę elektrowni atomowej na północy kraju. Przyczyną jest „ryzyko związane z inwazją Rosji na Ukrainę”.

 

Jednoblokowa elektrownia atomowa miała powstać nieopodal miejscowości Pyhäjoki na półwyspie Hanhikivi w północno-zachodniej części Finlandii. Wodny reaktor ciśnieniowy o mocy 1200 MW miała wybudować rosyjska państwowa spółka Rosatom.

Ale nie wybuduje, bo fińskie konsorcjum projektowe Fennovoima zerwało ze skutkiem natychmiastowym porozumienie z Rosjanami, a wszystkie prace od razu wstrzymano. Jak podała pełniąca rolę głównego inwestora spółka przyczyną jest „dodatkowe ryzyko związane z inwazją Rosji na Ukrainę.”

Umowę na budowę elektrowni o roboczej nazwie Hanhikivi-1 podpisano w 2013 r., a reaktor miał osiągnąć pełną moc w 2029 r. i zapewniać Finlandii 10 proc. jej zapotrzebowania na energię elektryczną. Koszt realizacji inwestycji szacowano na 7 mld euro.

Budowa ma pewne opóźnienie, bo obecnie wciąż znajduje się na etapie licencjonowania i prac przygotowawczych na placu budowy. Właściwe prace miały się zacząć dopiero w przyszłym roku. Zerwanie umowy przez Finów ma jednak związek z tym, że Rosatom jest obiektem zachodnich sankcji nałożonych po rosyjskim ataku na Ukrainę.

Od 1 maja gaz z Litwy płynie do Polski

„Polska jest energetycznie bezpieczna” – uważa minister klimatu i środowiska Anna Moskwa.

Sprawa trafi do sądu?

Decyzję w tej konsorcjum Fennovoima podjęło po długim zastanawianiu się. Finowie – co już potwierdzono – prawdopodobnie będą musieli zapłacić stronie rosyjskiej umowną karę za zerwanie kontraktu.

„W tak dużym projekcie występują znaczne zawiłości, a decyzje podejmowane są dopiero po starannym rozważeniu. Jesteśmy w pełni świadomi negatywnych skutków i robimy wszystko, co możliwe, aby je złagodzić” – powiedziała prezes zarządu Fennovoimy Esa Härmälä. W samym konsorcjum Rosatom ma 34 proc. udziałów, a reszta należy do fińskich podmiotów państwowych, samorządowych i prywatnych.

Nie jest wykluczone, że strony rosyjska i fińska spotkają się w sądzie lub międzynarodowym arbitrażu. Część fińskich komentatorów wskazuje, że Helsinki mogą się powołać na tzw. siłę wyższą, jaką są okoliczności związane z rosyjskim atakiem na Ukrainę i późniejszymi sankcjami na Rosję nałożonymi przez społeczność międzynarodową.