Radioaktywna chmura znad Czarnobyla nad Polską to fake news

Znak ostrzegający przed wejściem do Czerwonego Lasu, Photo by Michał Lis on Unsplash

W internecie od kilku dni krąży wiadomość o radioaktywnej chmurze, jaka ma nadciągać nad Polskę w związku z pożarami w okolicy Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej. Choć pożary są faktem, o tyle żadnej radioaktywnej chmury nie ma.

 

Internetowy łańcuszek krąży w serwisach społecznościowych w Polsce od kilku dni. Podobne ostrzeżenia są kolportowane na Ukrainie. Według nich w związku z pożarami w okolicy elektrowni jądrowej, w której w 1986 r. doszło do awarii reaktora oraz eksplozji odsłaniającej jego rdzeń, miało poważnie wzrosnąć zagrożenie radiacyjne w Europie.

Instytucje radiologiczne dementują plotki

Polskie instytucje zajmujące się monitorowaniem takich zdarzeń nie potwierdzają jednak, aby w wyniku pożaru lasu w okolicy miasta Prypeć, wybudowanego dla pracowników elektrowni, a dziś opuszczonego, doszło do podniesienia się poziomu promieniowania. „W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej, nieprawdziwymi informacjami na temat rzekomego wystąpienia skażenia promieniotwórczego na terenie Polski, Państwowa Agencja Atomistyki stanowczo zaprzecza tego rodzaju informacjom” – napisano w komunikacie PAA.

„Ministerstwo Klimatu informuje, że sytuacja radiacyjna na terenie Polski pozostaje w normie. Nie ma zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców naszego kraju. Stanowczo zaprzeczamy pojawiającym się w przestrzeni publicznej nieprawdziwym informacjom w tym zakresie. Jednocześnie zapewniamy, że służby nadzorowane przez Ministra Klimatu na bieżąco monitorują sytuację” – podał z kolei polski resort odpowiedzialny za kwestie środowiskowe.

Pożar w okolicy Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej wybuchł 4 kwietnia. Jego przyczyną było wypalanie suchej trawy w okolicy lasu, co jest popularnym, ale niebezpiecznym zwyczajem niektórych rolników na Ukrainie. Wiatr oraz susza przyczyniły się do przeniesienia się ognia na las, a ogień skierować się w stronę elektrowni. Pożar, choć dotarł na przedmieścia opuszczone Pypeci, nie znalazł się jednak bliżej niż 6,5 km od samej elektrowni i jej przykrytego specjalnym sarkofagiem Bloku IV, gdzie w kwietniu 1986 r. doszło do słynnej awarii reaktora.

Stan powietrza wpływa na infekcję koronawirusem?

Czy przebieg zakażenia koronawirusem jest zależny od jakości powietrza w danym regionie świata?

Ogień w okolicy elektrowni opanowany

Ukraińskim strażakom udało się opanować otwarty ogień już na początku tygodnia. „W akcji gaśniczej na terytorium pięciu leśnictw w strefie wykluczenia bierze  udział ponad 700 osób i ponad 160 jednostek sprzętu, w tym trzy śmigłowce. Zrzucono z nich 268 ton wody. Nie ma już otwartego ognia”  – poinformowała ukraińska państwowa służba ds. sytuacji nadzwyczajnych.

Również PAA potwierdzała informacje o opanowaniu pożaru. „W strefie wykluczenia i strefie bezwarunkowego wysiedlenia trwa dogaszenie tlącej się ściółki. Silne powiewy wiatru zwiększyły obszar objęty akcją, ale w dalszym ciągu nie ma zagrożenia dla kluczowych obiektów znajdujących się w strefie, tj. czarnobylskiej elektrowni jądrowej oraz miejsca przechowywania wypalonego paliwa jądrowego” – głosi jej komunikat.

Istnienie niebezpieczeństwa zdementowało też Narodowe Centrum Badań Jądrowych. Według internetowego łańcuszka to właśnie anonimowy pracownik tej instytucji miał ostrzegać ludność Polski przed radioaktywną chmurą, jaka miała powstać w wyniku pożaru. Spłonęła bowiem także część tzw. Czerwonego Lasu.

To nad tą częścią okalających miasta Prypeć i Czarnobyl oraz samą elektrownię lasów przeszła radioaktywna chmura w 1986 r. Rosnące tam sosny wchłonęły wówczas tak dużą dawkę promieniowania, że uschły i sczerwieniały. Czerwony Las znajduje się w strefie zamkniętej i nie wolno tam wchodzić. PAA i NCBJ informuję, że pożar jest w stanie stworzyć jedynie niewielkie lokalne ryzyko podniesionego promieniowania, które jest zagrożeniem jedynie dla gaszących pożar strażaków. Jest ono jednak nieporównywalnie mniej niż wtedy, gdy w 1986 r. paliła się Blok IV samej elektrowni.

Ewentualne radioaktywne cząstki są w wyższych partiach atmosfery rozwiewane przez wiatr, ulegają znaczącemu rozrzedzeniu i nie stanowią już żadnego zagrożenia. Podniesionego promieniowania nie zaobserwowano ani w Kijowie, ani w żadnej miejscowości w pobliżu pożaru.

BlackRock będzie doradzać Unii Europejskiej przy środowiskowych regulacjach dla banków

Ochrona środowiska przenika wszystkie wymiary działania Unii Europejskiej, również nadzór bankowy i inwestycyjny. Komisja Europejska zatrudniła amerykańską firmę BlackRock, aby lepiej konstruować zielone regulacje dla unijnych banków. Wybór tej akurat firmy doradczej budzi wątpliwości. „To nieporozumienie” – komentuje Marek Józefiak, …

Kijów zadymiony i zapylony

Problemem dla ukraińskiej stolicy jest co innego. W ostatni czwartek (16 kwietnia) do Kijowa dotarł dym z pożarów. Chodzi nie tylko o pożar w pobliży czarnobylskiej elektrowni, ale także o kilka innych wywołanych wypalaniem traw pożarów. Największy z nich, obejmujący powierzchnię 50 ha ma miejsce w obwodzie żytomierskim. Mniejsze pożary mają także miejsce w obwodzie kijowskim.

Z powodu zadymienia w Kijowie od czwartku obowiązuje stan alarmowy, a powietrze jest najbardziej zanieczyszczone na świecie. Władze miasta apelują więc do mieszkańców, aby pozostali w domach i nie otwierali okien. W powietrzu czuć wyraźny zapach spalenizny, a w pobranych próbkach wykryto wysokie stężenie formaldehydu oraz dwutlenku azotu.

„W Kijowie nie ma skażenia radiacyjnego, zadymienie w mieście spowodowane jest pożarami” – tłumaczył mer miasta Witalij Kliczko. Również minister ochrony środowiska Maksym Stepanow wskazał na pożary dziejące się bliżej Kijowa oraz masowe wypalanie traw. Przypomniał, że jest to karalne jako sprowadzanie zagrożenia pożarowego.

Ukraińska stolica ma jeszcze jeden problem. W czwartek przez miasto przeszła duża burza piaskowa. Wywołały ją, jak tłumaczył Stepanow, postępujące zmiany klimatyczne, które doprowadziły do bezśnieżnej zimy, zmniejszenia opadów oraz wysychania gleby. Erozja gleby i obniżanie się poziomu wód gruntowych prowadzą do powstawania pyłu, a ten – w wyniku wyjątkowo wietrznej pogody – został tym razem zaniesiony aż do Kijowa.

Szczyt klimatyczny COP26 przełożony na 2021 r.

Szczyt klimatyczny COP26 w Glasgow został przełożony z listopada 2020 r. na połowę przyszłego roku.