Unijna polityka klimatyczna: Dekarbonizacja przemysłu czy dezindustrializacja Europy?

przemysł-gospodarka-zielony-ład-unia-europejska-klimat-ekologia-CO2-węgiel

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen  / Foto via Jan VAN DE VEL [European Union 2021 - Source : EP]

Proponując reformę unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS), Komisja Europejska wprowadza politykę cenową w zakresie emisji dwutlenku węgla do nowych obszarów gospodarki, jak żegluga, transport drogowy i budownictwo. Jednak to los przemysłu i zwykłych ludzi skupia na sobie całą polityczną uwagę. Czy zwiększenie cen emisji dwutlenku węgla jest właściwym sposobem na ich redukcję?

 

 

System EU ETS obejmuje obecnie sektor energetyczny, przemysł wytwórczy oraz loty wewnątrzunijne.

W ramach reformy Komisja proponuje rozszerzenie unijnego rynku emisji dwutlenku węgla na żeglugę i lotnictwo, przy jednoczesnym ustanowieniu nowego, odrębnego systemu handlu emisjami, który miałby przyczynić się do ograniczania emisji z transportu i paliw grzewczych. 

Celem jest obniżenie emisji dwutlenku węgla w UE o 55 proc. przed końcem dekady i wprowadzenie czystej energii do takich obszarów, jak transport, budownictwo i przemysł, w których nadal dominują paliwa kopalne, a osiągnięcie redukcji emisji jest bardzo kosztowne.

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen dała jasno do zrozumienia, że „wysiłki na rzecz dekarbonizacji nie mogą odbywać się kosztem przedsiębiorstw i pracowników, którzy muszą wyjść silniejsi z zielonej transformacji”. 

„Europejski Zielony Ład jest naszą strategią wzrostu”, podkreśliła von der Leyen, prezentując w środę (14 lipca) nowy pakiet propozycji, dotyczących unijnej polityki klimatycznej – Fit for 55.

Sprawiedliwość będzie jednym z kluczowych priorytetów przy rozszerzaniu polityki cenowej w zakresie emisji dwutlenku węgla na nowe obszary, wraz z utworzeniem nowego społecznego funduszu klimatycznego w celu ochrony najuboższych gospodarstw domowych przed wyższymi cenami paliw.

Oczekuje się, że w latach 2025-2032 nowy fundusz zapewni 72,2 mld euro w formie bezpośredniego wsparcia dla gospodarstw domowych, znajdujących się w trudnej sytuacji, które odczuwają skutki zmian klimatycznych oraz wspierając inwestycje w czyste ogrzewanie i mobilność. 

„Jeśli spojrzeć na wszystkie transformacje w Europie, odnosiliśmy sukces, gdy połączyliśmy działania rynkowe z właściwą równowagą społeczną”, powiedziała von der Leyen. „To jest sedno naszej społecznej gospodarki rynkowej”, wskazała.

Unijna reforma handlu uprawnieniami do emisji. Koszty zmian poniosą najbiedniejsi?

Krytycy sugerują, że za zmiany zapłacą zwłaszcza najbiedniejsze państwa UE, których miksy energetyczne uzależnione są od spalania paliw kopalnych. 

Więcej finansowania w ramach zreformowanego systemu ETS

Reforma systemu ETS oznacza, że więcej środków zostanie skierowanych do unijnych funduszy na rzecz innowacji i modernizacji, których wielkość zostanie podwojona. 

„Nie zawiedziemy naszej branży. Nie będziemy też prowadzić polityki mającej na celu dezindustrializację UE, bo to nie miałoby sensu z ekonomicznego i środowiskowego punktu widzenia”, powiedział wysoki rangą urzędnik UE.

Jak wyjaśnił, fundusz innowacji ETS, który wspiera początkujących przedsiębiorców w opracowaniu technologii niskoemisyjnych, zostanie niemal podwojony i wyniesie ponad 50 mld euro przy obecnych cenach ETS w ciągu dziesięciu lat. 

W tym samym czasie Komisja Europejska chce ponad dwukrotnie zwiększyć Fundusz Modernizacyjny EU ETS, który ma pomóc najbiedniejszym krajom członkowskim UE w inwestowaniu w czystą energię.

Posunięcie to ma uspokoić obawy krajów takich jak Polska, w której węgiel nadal stanowi blisko 80 proc. miksu energetycznego. Transformacja energetyczna dla Polski w krótszej perspektywie może wiązać się z wyższymi kosztami dekarbonizacji niż inne państwa członkowskie UE.

Jednakże polska branża elektroenergetyczna twierdzi, że proponowana reforma nie przyniesie środków niezbędnych do przeprowadzenia transformacji i szacuje, że do 2030 r. w Polsce będą potrzebne nowe inwestycje o wartości 136 mld euro, aby osiągnąć unijne cele w zakresie czystej energii. 

„Kwota ta czterokrotnie przekracza łączną kwotę obecnie dostępnych środków krajowych i unijnych na dekarbonizację polskiej gospodarki, dlatego potrzebne będzie dodatkowe wsparcie finansowe”, wskazuje Polski Komitet Energii Elektrycznej (PKEE).

„Uważamy, że Fundusz Modernizacyjny powinien zostać znacznie zwiększony”, napisano w oświadczeniu.

Kolejnym powodem do zmartwień dla Polski są ograniczenia, jakie KE nałożyła na Fundusz Modernizacyjny, które zabraniają inwestowania w gaz ziemny. Według PKEE, elektrownie gazowe i jednostki kogeneracyjne w lokalnych systemach ciepłowniczych są „jedynym rozwiązaniem, pozwalającym na stopniowe wycofywanie jednostek zasilanych węglem i przechodzenie na mniej emisyjny gaz, jako paliwo pośrednie w drodze do neutralności węglowej”.

Nowy pakiet klimatyczny UE budzi kontrowersje. "Grozi wywołaniem niepokojów społecznych podobnych do ruchu żółtych kamizelek"

Pakiet Fit for 55 to pierwszy krok na drodze to osiągnięcia neutralności klimatycznej netto do połowy stulecia.

Sprawiedliwszy rynek?

Postulaty polskiego sektora elektroenergetycznego ilustrują zasadniczą zmianę w debacie politycznej na temat cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla. Wraz z reformą systemu EU ETS oczekuje się, że znaczna cześć dyskusji skupi się na tym, w jaki sposób wysiłek powinien zostać rozdzielony pomiędzy państwa członkowskie UE i poszczególne gałęzie przemysłu.

Według Komisji Europejskiej, w związku z zaostrzaniem limitów emisji, ceny emisji dwutlenku węgla w UE mają osiągnąć 85 euro za tonę pod koniec dekady. Inni uważają, że do tego czasu cena może osiągnąć nawet 120 euro.

„Cena węgla w wysokości 100 euro za tonę jest w zasadzie zgodna z naszymi prognozami”, mówi Hæge Fjellheim, dyrektorka ds. badań nad węglem w Refinitiv, firmie zajmującej się analizą rynku węgla.

Dodaje, że przy takich cenach solidarność z biedniejszymi gospodarstwami domowymi, ale także państwami członkowskimi UE, stanie się centralnym punktem debaty politycznej.

„Przy wyższej cenie emisji dwutlenku węgla uzyskuje się również większe przychody, które mogą pomóc w dekarbonizacji gospodarki. To, kto powinien być odbiorcą tych środków, będzie jednym z kluczowych tematów dyskusji w ciągu najbliższych kilku lat”, powiedziała Fjellheim.

Dziś UE zaprezentuje nowy pakiet dla klimatu. Czym jest Fit for 55? [AKTUALIZACJA]

Już w środę (14 lipca) zostanie przedstawiony pakiet legislacyjny dotyczący klimatu i energii – Fit for 55. Czego możemy się spodziewać?

Klucz do dystrybucji

Polska znajduje się w sercu tej debaty. W oświadczeniu PKEE stwierdza, że reforma ETS jest „doskonałą okazją do poszukiwania bardziej precyzyjnego klucza alokacji, aby zapewnić krajom o niskich dochodach wystarczające środki w ich budżetach krajowych, aby poradziły sobie z transformacją energetyczną”.

Obecnie 2 proc. przychodów z aukcji ETS we wszystkich 27 państwach członkowskich UE trafia do unijnego Funduszu Modernizacyjnego, gdzie są one redystrybuowane do 11 najbiedniejszych państw członkowskich UE w celu modernizacji ich sektora energetycznego. 

Toczą się jednak dyskusje, jak te pieniądze mają być wykorzystane w przyszłości, podczas gdy Komisja Europejska proponuje zakazać inwestycji w gaz. 

Według Fjellheim jest to temat, który prawdopodobnie będzie „dość istotny” w nadchodzących dyskusjach politycznych między państwami członkowskimi UE a Parlamentem Europejskim, ponieważ większość przychodów z aukcji trafia obecnie do rządów krajowych, które mogą wykorzystać te pieniądze według własnego uznania. 

„Dochody z aukcji są obecnie tym, co pomaga rządom krajowym w finansowaniu polityki dekarbonizacji ich gospodarek i radzeniu sobie z wyższymi cenami emisji dwutlenku węgla. Tak więc wszystkie proponowane zmiany będą prawdopodobnie przedmiotem ożywionej debaty”, powiedziała Fjellheim.

Florian Rothenberg, analityk ds. rynku energii w ICIS, międzynarodowej organizacji analitycznej specjalizującej się w sektorach energii, petrochemii i nawozów, zgadza się z tym stwierdzeniem. Według niego wyższa cena emisji dwutlenku węgla leży w interesie Polski, która bezpośrednio skorzysta z większego Funduszu Modernizacyjnego.

„Tak długo, jak kraje członkowskie uzależnione od paliw kopalnych będą uzyskiwały wystarczające przychody z systemu ETS, będą w stanie dokonać tych inwestycji i zniwelować różnice w stosunku do bogatszych państw UE”, powiedział. Przewiduje jednak, że przed nami trudne dyskusje na temat podziału przychodów z aukcji pomiędzy kraje członkowskie UE.

„Niektóre państwa są już całkiem zdekarbonizowane i będą musiały zrezygnować z części swoich dochodów z aukcji ETS, jeśli chcą, by inne kraje weszły na pokład”, twierdzi Rothenberg. Według niego „to jest kompromis. To system europejski i trzeba zdecydować, ile z puli dostanie każdy kraj. Trzeba się upewnić, że mamy do czynienia ze sprawiedliwym traktowaniem”.

Jednak wysokie ceny emisji dwutlenku węgla mają również negatywne skutki w perspektywie krótkoterminowej, ponieważ powodują wzrost kosztów dla sektora energetycznego i przemysłu, które muszą płacić wyższą cenę za unijne pozwolenia na emisję.

Kiedy ceny gazu były niskie w latach 2018-2020, dochodziło do zmian wykorzystywanego paliwa i  elektrownie gazowe zastąpiły bloki węglowe, wyjaśnia Rothenberg. W tym roku zima była dłuższa i zimniejsza niż zwykle, co spowodowało wyczerpanie rezerw w całej Europie, a w konsekwencji wzrost cen gazu. „A to w zasadzie spowodowało powrót do wytwarzania energii z węgla”, który w rezultacie znów stał się tańszy od gazu, mówi.

Czy zatem ceny emisji dwutlenku węgla mogą być zbyt wysokie? Ponownie Polska jest pierwsza w kolejce do ostrzeżenia przed tym ryzykiem, a minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka wyraził „zaniepokojenie potencjalną spekulacyjną naturą zmienności”, która może podważyć zdolność rynku węgla do realizacji celów klimatycznych UE.

Choć Warszawa nie sprzeciwia się wysokim cenom emisji dwutlenku węgla, krótkoterminowe negatywne skutki dla gospodarki „mogą prowadzić do przenoszenia kosztów i hamowania zielonej transformacji”, zwłaszcza podczas recesji spowodowanej pandemią COVID-19, pisał w kwietniu, gdy ceny zbliżały się do 50 euro za tonę.

Kurtyka nie powiedział, czy Polska poprze pułap cen emisji dwutlenku węgla, ale możliwe, że Warszawa podniesie ten pomysł na szczeblu UE. Dyskusja na ten temat nie jest nowa, ale do tej pory koncentrowała się na wprowadzeniu dolnego progu ceny dwutlenku węgla w celu zaradzenia spadkowi cen w systemie EU ETS.

Zdaniem Rothenberga istnieją mechanizmy zabezpieczające przed zbyt szybką eskalacją cen węgla. „Jeśli na przykład liczba alokacji spadnie poniżej 400 mln, na rynek powróci podaż za pośrednictwem rezerwy stabilności rynkowej, która może przywrócić 100 mln uprawnień. Dzieje się tak również wtedy, gdy ceny rosną zbyt szybko w krótkim okresie czasu”, wyjaśnia.

Rothenberg spodziewa się jednak, że kwestia ta pojawi się ponownie w debacie politycznej. „Niektóre państwa członkowskie, takie jak Polska czy Hiszpania, już wyraziły swoje obawy. Możemy więc spotkać się z propozycjami dalszego wzmocnienia tych mechanizmów”.

Grenlandia wstrzymuje poszukiwania i wydobycie ropy naftowej

Podobne rozwiązanie rozważa także w przypadku uranu.

Sektor energetyczny a OZE

Jednak w dłuższej perspektywie oczekuje się, że wyższe koszty emisji dwutlenku węgla przyspieszą inwestycje w energię odnawialną.

Rothenberg twierdzi, że zainteresowanie rynku odnawialnymi źródłami energii było zauważalne już w poprzednich latach pomimo stosunkowo niewielkiej ceny za emisje CO2, która do niedawna wynosiła ok. 20 euro za tonę. Według niego teraz, gdy ceny emisji przekraczają 50 euro, nastąpi przyspieszenie w przechodzeniu na czystą energię.

„W najbliższych latach odnawialne źródła energii będą naprawdę opłacalne dla inwestorów. I myślę, że dojdzie do przyspieszonego przejścia na OZE, zwłaszcza przy wysokich cenach energii, które mamy w tej chwili”, stwierdził. Dodał też, że „w wielu miejscach nie ma już potrzeby dotacji, więc będzie to po prostu napędzane przez cenę emisji dwutlenku węgla i przez cenę rynkową za energię”.

Być może większym problemem jest wpływ, jaki ściślejszy rynek emisji CO2 będzie miał na przemysł.

Do tej pory najbardziej widocznym efektem systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) było spowodowanie przejścia z węgla na gaz i odnawialne źródła energii. Jednak jak wskazuje Hæge Fjellheim z Refinitiv, najtrudniejsze będzie zredukowanie emisji poza sektorem energetycznym, co jest „zupełnie inną grą”. 

„Wiele udało się osiągnąć dzięki temu, że wyższe ceny emisji CO2 skłaniają do przestawienia się z węgla na gaz ziemny, który jest łatwo osiągalnym celem”, mówi. Według niej „potencjał redukcji emisji w sektorze energetycznym zmniejszy się w ciągu tej dekady”. 

Aktywiści Greenpeace mówią "nie" dla terminalu LNG w Bratysławie

Zdaniem działaczy, terminal podważy cele klimatyczne.

Wyższe ceny emisji sposobem na ich redukcję?

W związku z tym, że w sektorze energetycznym osiągnięto konsensus w sprawie systemu handlu emisjami, uwagę przyciągają teraz branże związane ze stalą, cementem i materiałami chemicznymi, gdzie redukcja emisji jest bardziej kosztowna.

„Znaczna część obciążeń spadnie na energochłonne gałęzie przemysłu, ponieważ w sektorze energii elektrycznej nie ma już łatwo osiągalnych celów”, mówi Fjellheim. Dodaje, że „wraz z przeniesieniem punktu ciężkości na przemysł, redukcja emisji będzie trudniejsza do osiągnięcia. Dlatego potrzebny jest silny sygnał cenowy, nawet do 100 euro za tonę (emisji CO2- red.)”.

Z kolei według Rothenberga do tej pory europejski przemysł był stosunkowo chroniony przed wysokimi cenami emisji dwutlenku węgla, a większość przydziałów CO2 otrzymywał za darmo. Mniejsi gracze przemysłowi nie byli zbyt aktywni w systemie ETS i często kupowali uprawnienia w ostatniej chwili, tuż przed upływem terminów zgodności, co – według niego – w najbliższych latach już nie będzie możliwe.

Natomiast więksi gracze już zaczęli się przygotowywać. W Szwecji start-up H2 Green Steel jest na dobrej drodze do uruchomienia w północnej części kraju pierwszego na świecie dużego zakładu produkcji stali, zasilanego ekologicznym wodorem, a zakład pilotażowy „Hybrit” już wykorzystuje zielony wodór, produkowany wyłącznie w Szwecji.

W Niemczech rząd przekazał grupie Salzgitter AG 5 mln euro na produkcję stali przyjaznej dla klimatu w ramach szerszego projektu dekarbonizacji przemysłu. Jednakże koszty ograniczania emisji CO2 w tych sektorach są wysokie, co oznacza, że aby były one opłacalne, wymagają wyższych kosztów emisji dwutlenku węgla.

„Zaczynamy dostrzegać pojawiające się projekty dotyczące ekologicznej stali wodorowej”, powiedział Rothenberg. Dodał też, że niektóre z tych projektów stają się opłacalne już przy cenie węgla wynoszącej 50-60 euro.

„W tej chwili są to tylko niewielkie przykłady, ale spodziewamy się, że w kolejnych latach zobaczymy rosnącą liczbę takich projektów. A jeśli tak się nie stanie, oczekiwałbym dalszego wzrostu ceny węgla, dopóki to nie zostanie zrealizowane”, mówi.

Aby zniwelować różnicę w cenie, Komisja Europejska proponuje wprowadzenie tzw. kontraktów na różnicę w cenie emisji dwutlenku węgla (CCFD), które umożliwiają państwom UE udzielanie pomocy państwowej przedsiębiorstwom inwestującym w czyste technologie. 

Wówczas rządy wypłacają różnicę między ceną uprawnień do emisji (EUA) na rynku emisji a wcześniej ustaloną ceną kontraktu na emisję CO2, zapewniając w ten sposób gwarantowaną cenę emisji dwutlenku węgla dla projektów dotyczących czystej energii. Według Komisji „rozmiar i zakres” Funduszu Innowacji zostanie rozszerzony, aby wspierać projekty finansowane przez rząd, wykorzystujące CCFD.

Pomysł ten był forsowany przez Niemcy i został przyjęty z zadowoleniem przez Petera Liese, wysokiego rangą niemieckiego polityka z Europejskiej Partii Ludowej (EPL) i kluczowego sojusznika przewodniczącej Komisji Ursuli von der Leyen w Parlamencie Europejskim.

Liese wyjaśnia, że na przykład firmy, które zainwestują w produkcję ekologicznej stali, otrzymają darmowe przydziały w ramach systemu ETS, aby zachęcić je do inwestowania. Mogą je otrzymywać przez pięć lat, więc „mogą otrzymać dużo gotówki z ETS”.

„Chcemy dekarbonizacji przemysłu, a nie dezindustrializacji Europy”, podkreślił. „To bardzo ważne dla EPL”, dodał.

TSUE odrzucił skargę Niemiec ws. gazociągu OPAL

Sąd UE w 2019 r. unieważnił decyzję KE zezwalającą na wykorzystanie większej przepustowości gazociągu OPAL przez rosyjski Gazprom.

Nowa opłata budzi obawy

W pakiecie Fit for 55 zawarto też inne zachęty dla przemysłu. Najbardziej kontrowersyjną jest propozycja nałożenia ceny emisji dwutlenku węgla na towary importowane do UE, czyli tzw. mechanizm dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2 (CBAM).

Opłata będzie stosowana stopniowo w sześciu sektorach, które już korzystają z bezpłatnych przydziałów w ramach systemu ETS: energii elektrycznej, żelaza i stali, aluminium, nawozów i cementu. Zostaną one całkowicie wycofane do 2036 r., co da tym sektorom czas na dostosowanie się.

Według KE propozycja ta „zagwarantuje, że nasze ambicje klimatyczne nie będą podważane przez zagraniczne firmy, podlegające bardziej łagodnym wymogom środowiskowym”, a także zachęci jednocześnie inne kraje do dekarbonizacji.

Jednak propozycja już wywołała obawy wśród krajów rozwijających się, takich jak Chiny, które wyraziły „poważne obawy”, że opłata węglowa stworzy nowe bariery dla handlu.

Z kolei w Europie niektóre kraje obawiają się, że nowa unijna opłata za emisję CO2 wywoła wojnę handlową. „Wiadomo, że wiele osób uznałoby istnienie bezpłatnego przydziału uprawnień do emisji obok opłaty granicznej za „podwójną ochronę”, która daje uzasadnienie do działań odwetowych”, twierdzą Connie Hedegaard, była komisarz UE ds. klimatu i Pascal Lamy, były dyrektor generalny WTO.

„To, że takie napięcia mogą się utrzymywać i ostatecznie doprowadzić do wojny handlowej, nie tylko zaszkodziłoby przywództwu klimatycznemu UE”, ale i groziłoby załamaniem się międzynarodowych negocjacji w sprawach klimatu, napisali w opinii dla EURACTIV.com.

Jednakże analitycy rynku węglowego uważają, że w Europie potrzebna będzie jakaś forma ochrony granic, aby zapewnić przemysłowi wystarczającą przestrzeń do dekarbonizacji.

„W Europejskim Zielonym Ładzie nie chodzi tylko o osiągnięcie celu klimatycznego, ale też o to, aby Europa wyszła z tego procesu z silniejszą, bardziej ekologiczną gospodarką”, mówi Fjellheim. Według niej celem pakietu Fit for 55 jest też pomoc dla przedsiębiorstw w uczynieniu ich działalności bardziej ekologicznej i zachęcić inne kraje do wzmożenia działań na rzecz klimatu.

Jej zdaniem propozycja Komisji dotycząca stopniowego wycofywania darmowych uprawnień ETS w okresie dziesięciu lat była prawdopodobnie starannie wyważoną decyzją. „Komisja wybrała ostrożne podejście, prawdopodobnie zarówno w celu zapewnienia poparcia ze strony europejskiego przemysłu i decydentów, jak i w celu uniknięcia podburzania międzynarodowych partnerów”, twierdzi.

Z takim poglądem zgadza się też Rothenberg, nazywając propozycję Komisji „kompromisem”, który ma zrównoważyć interesy europejskiego przemysłu z obawami dotyczącymi handlu.

Przewiduje jednak, że „proces polityczny mający na celu uzyskanie zatwierdzenia będzie trudny, ponieważ Komisja stoi w obliczu presji wewnętrznej ze strony przemysłu i zewnętrznej ze strony krajów, które potencjalnie zostaną dotknięte nowymi regulacjami”. 

„Musi to być starannie zaprojektowany instrument, tak aby nie było nadzwyczajnych zysków i aby przydziały były rozdzielane tylko wśród przedsiębiorstw narażonych na ryzyko emisji CO2”, podsumowuje.