Prof. Karaczun: Pozew przeciw instytucjom europejskim ws. zmian klimatycznych to pytanie o przyszłość UE

Prof. Zbigniew Karaczun, źródło: Koalicja Klimatyczna

Prof. Zbigniew Karaczun, źródło: Koalicja Klimatyczna

Do pierwszej instancji Trybunału Sprawiedliwości UE trafił wczoraj (24 maja) pozew złożony przez 10 rodzin z Europy i świata przeciw Radzie Europejskiej i Parlamentowi Europejskiemu. Zaskarżone zostały trzy unijne dokumenty (dyrektywa oraz dwa rozporządzenia), które określają cele redukcji przez UE emisji CO2 do 2030 r. Pozywający, których wspierają organizacje ekologiczne, chcą unieważnienia tych dokumentów i przyjęcia nowych, bardziej ambitnych. „To będzie ważny proces, który wykroczy poza kwestie środowiskowe” – mówi w wywiadzie dla EURACTIV dr hab. Zbigniew Karaczun, prof. SGGW, ekspert Koalicji Klimatycznej.

 

Michał Strzałkowski: Dlaczego pozew dotyczy Unii Europejskiej? Przecież UE uchodzi za lidera w kwestii ustanawiania ambitnych celów klimatycznych.

dr hab. Zbigniew Karaczun: Mówienie, że UE jest liderem w dziedzinie polityki klimatycznej, to już trochę przeszłość. W latach 90. XX wieku rzeczywiście tak było, ale ostatnio postawa unijnych decydentów jest rozczarowująca. Wskazują na to chociażby cele określone w pakietach energetyczno-klimatycznych na lata 2020 i 2030. Niestety, wspomniane regulacje unijne nie gwarantują osiągnięcia postanowień Porozumienia Paryskiego i to jest właśnie jeden z powodów złożonej dzisiaj skargi do Sądu Unii Europejskiej. Rodziny, które złożyły pozew zbiorowy, są rozczarowane dotychczasową polityką. Dane naukowe wskazują na to, że do połowy wieku emisje unijnej gospodarki powinny spaść do zera, aby zapewnić właściwy poziom ochrony klimatu.

Pozwana jest UE jako całość, a nie poszczególne państwa członkowskie, które najbardziej są odpowiedzialne za emisję zanieczyszczeń. Przecież pod tym względem mamy w UE wiele różnic między państwami członkowskimi.

Stroną porozumienia paryskiego jest zarówno Unia Europejska, jak i każde państwo członkowskie. Jednak tak naprawdę polityka UE jest wypadkową tego, co się dzieje w poszczególnych państwach członkowskich.  Rodziny zaskarżyły trzy najważniejsze akty prawne UE, które mają zapewnić osiągnięcie celu redukcji emisji gazów cieplarnianych na 2030 r.. Jeśli sąd uzna powództwo, to UE będzie musiała zmienić swoją politykę, a to już znajdzie odzwierciedlenie na poziomach krajowych.

UE pozwana w kwestii zmian klimatycznych

Dziesięć rodzin z Europy oraz świata złożyło pozew przeciw Radzie Europejskiej i Parlamentowi Europejskiemu. Ludzie, którzy ucierpieli w wyniku zmian klimatycznych domagają się od UE unieważnienia trzech aktów prawnych dotyczących redukcji emisji CO2 do 2030 r. Chcą, aby ustanowiono nowe, …

Stwierdza Pan, że przez ten proces UE będzie musiała postawić sobie pytanie, czy skutki zmiany klimatu naruszają podstawowe prawa obywateli.

Tak, rodziny odwołują się w pozwie do Karty Praw Podstawowych i wskazując na jej naruszenie, wykazują związek między poziomem emisji gazów cieplarnianych a zmianą klimatu, co prowadzi do naruszenia ich praw podstawowych, takich jak: prawo do życia i zdrowia, prawa ich dzieci do odpowiedniej opieki, prawo do podejmowania pracy i wykonywania wybranego zawodu, prawo własności oraz prawo równego traktowania. Poprzez ten proces obywatele mówią: „Sprawdzam!”. Myślę, że to jest istotna, precedensowa sprawa sądowa, która zdefiniuje to, jak UE będzie się w przyszłości reformować i jak będzie wyglądać w najbliższych latach. Czy będzie działać na rzec dobra obywateli, czy też na rzecz wielkich koncernów i biznesu.

To by oznaczało, że ten proces wykracza poza kwestie środowiskowe.

To jest rzeczywiście szerszy problem. Jeśli sąd uzna powództwo, przed obywatelami otworzą się nowe możliwości. Będą bowiem mogli dochodzić swoich praw podstawowych w odniesieniu do zagrożeń, jakie niesie za sobą zmiana klimatu. Tym samym, możliwe stanie się wywieranie nacisku na instytucje UE przez obywateli.

Czy pana zdaniem w procesie chodzi o wywalczenie realnych decyzji ze strony instytucji unijnych, czy raczej jest to kwestia symboliczna, która ma na celu pobudzenie dyskusji na temat walki ze zmianą klimatu?

Z pewnością dla pozywających  skarga nie ma wymiaru symbolicznego. To są ludzie dotknięci skutkami zmiany klimatu. Mieszkańcy małej niemieckiej wyspy tracą środki do życia z powodu podnoszącego się poziomu Morza Północnego. Z kolei portugalskie rodziny borykają się ze skutkami suszy. Pierwsza z nich nie może prowadzić działalności rolniczej, drugiej w wyniku pożaru spłonął cały las, trzeciej padł rój pszczół, który stanowił główne źródło utrzymania. Symboliczne jest natomiast to, że pozew złożyło zaledwie 10 rodzin, a przecież takich rodzin na całym świecie są miliony, w tym również w Polsce. Wystarczy przypomnieć chociażby zeszłoroczną nawałnicę na Pomorzu, która w ciągu jednej sierpniowej nocy dokonała dramatycznych zniszczeń w 31 gminach. Straty oszacowano na ponad 2,5 mld zł. Wielu rolników w Polsce ucierpiało też z powodu gwałtownych zmian pogodowych, na przykład nagłych przymrozków. To wszystko zaburza procesy wegetacyjne roślin. Proszę sobie przypomnieć, co działo się w ubiegłym roku z sadami owocowymi. To też jest żniwo zmiany klimatu.

Negocjacje klimatyczne w Bonn utknęły na kwestii finansowania

Na spotkaniu przygotowawczym COP24 odbywającym się w Bonn od 30 kwietnia do 10 maja ponownie skupiono się na kwestii finansowania. 
 

Kolejny szczyt klimatyczny ONZ odbędzie się w grudniu w Katowicach i ma na nim zostać przedstawiona nowa strategia wdrażania porozumienia paryskiego. …