Premier Australii nie przyjedzie na Szczyt Klimatyczny COP26?

Premier Australii Scott Morrison, źródło: Wikipedia, fot. Eesan1969 (CC0 Public Domain)

Premier Australii Scott Morrison, źródło: Wikipedia, fot. Eesan1969 (CC0 Public Domain)

Szef australijskiego rządu zasugerował, że może nie zjawić się w listopadzie na organizowanym w Glasgow pod egidą ONZ 26. Szczycie Klimatycznym. Australia to jeden z największych na świecie producentów i eksporterów węgla, a także kraj, który emituje najwięcej dwutlenku węgla per capita.

 

Ruszający 1 listopada w szkockim Glasgow szczyt COP26 potrwa 12 dni. Ponad 200 krajów, często reprezentowanych przez ich przywódców, ma na nim poinformować o swoich postępach w ograniczaniu emisji do atmosfery dwutlenku węgla oraz innych gazów cieplarnianych, a także informować o ewentualnych dalszych planach w tym zakresie.

Morrison: Jeszcze nie wiem czy pojadę do Glasgow

Tegoroczny Szczyt Klimatycznych miał się pierwotnie odbyć w grudniu ubiegłego roku, ale przełożono go w związku z pandemią COVID-19. Okazuje się jednak, że w Glasgow może zabraknąć premiera Australii Scotta Morrisona.

W rozmowie z dziennikiem „The West Australian” polityk stwierdził bowiem, że „nie podjął jeszcze w tej sprawie ostatecznej decyzji”. „To by była kolejna zamorska podróż, a ponadto spędziłem ostatnio dużo czasu na kwarantannach” – mówił Morrison, sugerując, że wyjazd do Glasgow… byłby dla niego kłopotem.

„Muszę teraz skupić się na sprawach krajowych i walce z pandemią. Przede wszystkim musimy się przygotować do ponownego otwarcia naszych granic. Będzie dużo spraw do zarządzania i czuję, że powinienem być wtedy na miejscu” – dodał jeszcze australijski premier.

Ale nie jest też tajemnicą, że w Glasgow Scott Morrison musiałby się zmierzyć z międzynarodową krytyką swojego kraju, który jest obecnie jednym z największych na świecie producentów węgla.

Boris Johnson o zmianach klimatu: "Ludzkość musi dorosnąć"

Wielka Brytania jest gospodarzem zbliżającego się szczytu klimatycznego COP26 w Glasgow.

Australia czołowym eksporterem węgla…

W 2020 r. wartość australijskiego eksportu tego surowca wyniosła ponad 41,2 mld dolarów, ale i tak był to z powodu pandemii COVID-19 oraz chińskiego embargo najgorszy rok od lat (gorszy od 2019 r. o 26,3 proc.).

W tym roku jednak Australia nadrabia to bardzo szybko i z miesiąca na miesiąc notuje kolejne rekordy. Stało się tak m.in. dzięki znalezieniu nowych rynków zbytu, które zastąpiły rynek chiński. Australijskie firmy sprzedały rekordowo dużo węgla m.in. do Indii.

Australia, mimo, że wprowadza u siebie coraz więcej niskoemisyjnych rozwiązań, dalej pozostaje krajem nie tylko dużo węgla eksportującym, ale także bardzo chętnie go spalającym. Australijski miks energetyczny w ubiegłym roku w aż 54 proc. składał się właśnie ze spalania węgla.

Dlatego Australia od lat już krytykowana jest na arenie międzynarodowej za małe wysiłki w kierunku ograniczenia emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Kraj ten jest obecnie największym ich emitentem per capita na świecie.

Chiny zwiększają ambicje klimatyczne. Rezygnują z budowy elektrowni węglowych za granicą

Chiny to jeden z ostatnich głównych dostawców finansów publicznych dla zagranicznych projektów węglowych.

…i czołowym emitentem

Również dotychczasowe australijskie zobowiązania klimatycznie nie są zbyt ambitne. W 2015 r. w Paryżu Canberra zobowiązała się co prawda do zmniejszenia emisji do 2030 r., ale tylko o 26 proc. i to w odniesieniu do poziomu emisji z 2005 r.

Lipcowy raport ONZ oceniający postępy 170 krajów świata w realizacji zobowiązań klimatycznych nie zostawił jednak na Australii suchej nitki, bo kraj ten znalazł się na ostatnim miejscu pod względem tempa swoich działań i raczej nie ma już szans ich dotrzymać.

Choć Australia od wielu lat chroni swój przemysł i górnictwo przed zmianami, to jednak przoduje w tym rządząca od 2013 r. Liberalna Partia Australii (LPA), do szczególnych admiratorów węgla należy właśnie Morrison, który premierem i jednocześnie liderem LPA jest od 2018 r.

Do zmiany zdania nie doprowadziły go nawet skutki zmian klimatycznych, które Australia odczuwa szczególnie boleśnie, bo znajduje się wśród krajów z rekordową na świecie liczną dni, gdy temperatura przekroczyła 50 stopni Celsjusza, a okresy letnich pożarów buszu są coraz dłuższe i bardziej tragiczne.

Tymczasem, gdy na przełomie lat 2019-2020 busz płonął w Australii rekordowo mocno i długo, a także na ogromnym obszarze i kosztował życie 24 osób oraz nawet 500 mln zwierząt, Morrison udał się z rodziną na wakacje na Hawaje, a potem, gdy już wrócił do kraju i chciał się spotkać z pogorzelcami, został przez nich przegoniony.

WHO ogłasza nowe normy jakości powietrza

To pierwsza taka aktualizacja od 15 lat.

Pisarz „chłoszcze” premiera

Premiera ostro na łamach „New York Timesa” skrytykował wówczas wybitny australijski pisarz Richard Flanagan, który wytknął Morrisonowi, że lobby górnicze jest jednym z najhojniejszych donatorów jego partii, a także oskarżył go o to, że odwdzięcza się im wydając zezwolenia na uruchamianie nowych złóż.

A artykule zatytułowanym „Australia popełnia klimatyczne samobójstwo” Flanagan nazwał też pożary buszu „współczesnym Czarnobylem”. „Michaił Gorbaczow, ostatni sowiecki przywódca, zauważył kiedyś, że upadek ZSRR zaczął się od katastrofy w Czarnobylu w 1986 r. W chwili tamtej katastrofy system sowiecki był już nie do obrony, stwierdził 20 lat później. Czy to możliwe, że ta ogromna i wciąż się dziejąca tragedia pożarów w Australii może się okazać Czarnobylem kryzysu klimatycznego?” – stwierdził powieściopisarz.

Morrison, zapewne nie chce wysłuchiwać podobnych słów podczas szczytu w Glasgow, dlatego woli go uniknąć, choć w czerwcu był już w Wielkiej Brytanii na szczycie G7, a w ostatnich dniach spotkał się w Waszyngtonie z tzw. formacie Quad z przywódcami USA, Indii i Japonii.

Australijska minister spraw zagranicznych Marisa Payne zapewniła jednak, że nawet jeśli Morrison nie pojawi się na COP26, to Australia będzie tam reprezentowana na jakimś innym wysokim szczeblu państwowym.

„Nie mamy zamiaru zignorować tej konferencji. Będziemy tak reprezentowani w godny sposób, a także przedstawimy nasze stanowisko i nasze zobowiązania klimatyczne” – powiedziała szefowa australijskiej dyplomacji.