Polska zarobiła pół miliarda złotych na aukcji CO2. Co to oznacza w praktyce?

Zdjęcie via unsplash.com

Polska sprzedała dziś uprawnienia do emisji dwutlenku węgla na kwotę pół miliarda złotych, poinformowała Europejska Giełda Energii. Co to w rzeczywistości oznacza i na co mogą być przeznaczone uzyskane środki?

 

Europejska Giełda Energii (EEX) poinformowała dziś (8 kwietnia) o sprzedaniu przez Polskę uprawnień do emisji CO2, które są przydzielane w ramach tzw. darmowej puli. Warszawa zarobiła dzięki temu pół miliarda złotych.

Czy Unia Europejska powinna poświęcić Zielony Ład kosztem ratowania gospodarek?

Wraz z zatrzymaniem produkcji przemysłowej smog nie zniknął z Polski. Jaka powinna być gospodarka po kryzysie?

Kontrola emisji

„Dzisiejsza aukcja odbyła się w ramach unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS). W jego ramach państwa Wspólnoty otrzymują pule uprawnień CO2 przeznaczonych do sprzedaży aukcyjnej. Aukcje odbywają się regularnie i zgodnie z harmonogramem publikowanym z odpowiednim wyprzedzeniem. „Polskie” aukcje mają miejsce co dwa tygodnie na Europejskiej Giełdzie Energii – EEX”, tłumaczy w rozmowie z EURACTIV.pl Robert Jeszke z Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami.

System EU ETS stworzono, aby w dłuższej perspektywie obniżyć emisje gazów cieplarnianych. Inicjatorom zależało na wysłaniu impulsu do transformacji przemysłu i energetyki, przede wszystkim z uwzględnieniem instalacji przyjaźniejszych dla środowiska. W skrócie: system polega na kontrolowaniu limitów emisji (EUA – EU Allowance Unit jednej tony CO2) wydalanych przez instalacje objęte systemem. Zainteresowane firmy otrzymują lub nabywają uprawnienia do emisji, którymi mogą handlować według własnych potrzeb.

KE proponuje wpisanie neutralności klimatycznej do unijnego prawa

Komisja Europejska chce zapisania w unijnym prawodawstwie zobowiązania do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r.

Duże wahania cen, ale i niemałe zyski

Podczas aukcji na EEX do handlu Polska przeznaczyła 5 332 000 EUA. Jednak całkowite zapotrzebowanie zgłoszone przez 19 uczestników było 1,5 raza większe i wyniosło 8 065 000 EUA. Cena rozliczeniowa wyniosła 20,07 euro za 1 tonę emisji CO2. Ostatecznie Polska zyskała na aukcji 107 013 240 euro, czyli ponad pół miliarda złotych. Z informacji KOBiZE wynika, że w 2020 r. przedmiotem sprzedaży będzie w sumie 141 067 500 polskich uprawnień EUA oraz 105 500 polskich uprawnień EUAA (uprawnień lotniczych). Liczba ta jednak może ulec zmniejszeniu o wolumen, który zasili rezerwę MSR – rezerwę stabilności rynkowej.

Robert Jeszke zwraca uwagę na wahania cen na rynku wywołane światową pandemią koronawirusa. „Dziś uprawnienia na polskiej aukcji sprzedano za 20,07 euro za 1 tonę emisji CO2 (EUA). Jeszcze dwa tygodnie temu za 1 tonę płacono 14 euro, a w ubiegłym roku cena dochodziła nawet do prawie 30 euro”. W przeszłości ceny emisji były zdecydowanie mniejsze. W 2018 r. wynosiły nawet 7 do 9 euro za tonę. Od tego czasu zaczęły gwałtownie rosnąć. Wspomniane przez eksperta KOBiZE 30 euro odnotowano w styczniu 2019 r.

O paradoksie sytuacji mówi w rozmowie z EURACTIV.pl prezes Forum Energii Joanna Maćkowiak-Pandera. Według ekspertki dopóki uprawnienia były tanie, a wpływy do budżetu niewielkie, nie interesowano się zbytnio aukcjami. „Sytuacja zmieniła się, gdy ceny za CO2 wzrosły do 25 euro za 1 tonę – to automatycznie zwiększało dochód do budżetu. Można powiedzieć, że państwo obecnie zarabia na uprawnieniach do emisji CO2”.

Szczyt klimatyczny COP26 przełożony na 2021 r.

Szczyt klimatyczny COP26 w Glasgow został przełożony z listopada 2020 r. na połowę przyszłego roku.

Problemy Nowej Huty

Wysokie ceny za emisję paradoksalnie więc generują dodatkowe przychody dla budżetu. Mają jednak ogromne znaczenie dla funkcjonowania gospodarek, szczególnie takich państw jak Polska, których miks energetyczny bazuje głównie na spalaniu węgla. Im wyższa cena za tonę CO2, tym droższa jest energia elektryczna. Podwyżki odczuł np. w ubiegłym roku zakład w Nowej Hucie, który ze względu na wysokie ceny emisji musiał tymczasowo wygasić wielki piec – serce i symbol krakowskiej huty.

„W obecnej sytuacji, w której mamy do czynienia ze spadkiem popytu na stal, pozaeuropejską konkurencją nieponoszącą dodatkowych kosztów związanych z opłatami klimatycznymi czy z wysokimi cenami prądu, produkcja stała się nieopłacalna”, mówiła w grudniu 2019 r. w rozmowie z EURACTIV.pl Marzena Rogozik z ArcelorMittal Polska.

Wygaszenie serca Nowej Huty a sytuacja europejskiego hutnictwa

Światowa produkcja stali jest dziś największa w historii, jednak coraz mniejszy udział w niej mają państwa europejskie. Wygaszanie wielkiego pieca w Nowej Hucie jest symbolem zmian zachodzących w branży hutniczej.

Na cele klimatyczne

„Środki ze sprzedaży uprawnień zasilają budżety państw członkowskich UE. Wszystkie państwa są zobowiązane do przeznaczenia co najmniej 50 proc. dochodów z aukcji lub ich ekwiwalentów na cele klimatyczne, w tym m.in. na redukcję emisji gazów cieplarnianych, adaptację do skutków zmian klimatu, rozwój energii ze źródeł odnawialnych. W Polsce część dochodów przeznaczana jest też na wsparcie sektorów energochłonnych”, wylicza Robert Jeszke.

Joanna Maćkowiak-Pandera podkreśla, że przychody z aukcji powinny być wykorzystywane na inwestycje w ograniczanie emisji. Według prezes Forum Energii tak jednak nie jest w praktyce. „W ubiegłym roku część wpływów do budżetu została przeznaczona na zamrażanie cen, czyli de facto dopłacanie do konsumpcji. My jednak powinniśmy inwestować: w pozbycie się smogu, sieci energetyczne, ekotransport, poprawę efektywności energetycznej. To może być element walki z kryzysem po pokonaniu pandemii”.

Bezwarunkowy dochód gwarantowany lekarstwem na kryzys?

Czy bezwarunkowy dochód gwarantowany to lepszy sposób na uratowanie gospodarek niż kolejne wielomiliardowe plany ratunkowe?

Inicjatywa wiceministra

W ubiegłym roku Polska uzyskała drogą aukcji około 10 mld złotych. Przed dwoma tygodniami Janusz Kowalski, wiceminister aktywów państwowych, zasugerował, by nasz kraj wyszedł z unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2. Polityk argumentował, że Polska oraz inne państwa powinny samodzielnie zadbać o klimat, a ETS od początku przyszłego roku „powinien zostać zlikwidowany lub polskie instalacje powinny zostać wyłączone z systemu regulacyjnego”. Według wiceministra zyskaliby odbiorcy prądu ze względu na spadek cen, a polska „elektroenergetyka ponownie stałaby się rentowna i mogłaby inwestować w swój rozwój”.

„Energia w Polsce jest droga nie tylko przez ceny uprawnień CO2, ale przez małą konkurencję na rynku energii i relatywnie wysokie ceny węgla. Polską energetykę pogrąża górnictwo i mała innowacyjność”, powiedziała wówczas „Rzeczpospolitej” Joanna Maćkowiak-Pandera.

PGNiG wygrał z Gazpromem. Rosjanie będą musieli zwrócić ok. 1,5 mld dolarów

PGNiG informuje, że 30 marca uzyskał informację o wyroku końcowym sporu arbitrażowego z Gazpromem o cenę dostaw gazu w ramach kontraktu jamalskiego.