Pięć lat Porozumienia Klimatycznego z Paryża. Co udało się osiągnąć?

Porozumienie Paryskie, zmiany klimatu, środowisko

12 grudnia 2020 r. minęło 5 lat od podpisania Porozumienia Paryskiego [Unsplash]

Porozumienie Klimatyczne z 2015 r. dało wiele nadziei na odwrócenie negatywnych zmian klimatycznych, ale aby to osiągnąć potrzeba jeszcze więcej wysiłku i jeszcze więcej ambicji. Postarać się jednak warto. Do takiego wniosku doszli uczestnicy zorganizowanego przez EURACTIV.pl i Fundację Konrada Adenauera webinaru.

 

Negocjacje trwały wiele lat, ale 12 grudnia 2015 r. na zakończenie Konferencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu w Paryżu (COP21) podpisano wreszcie pierwszy w dziejach świata tak szeroki, uniwersalny i prawnie wiążący dokument dotyczący kwestii klimatycznych, który zastąpił podpisany w 1997 r. Protokół z Kioto.

Po tym jak Porozumienie Paryskie zostało ratyfikowane przez pierwszych 55 państw, które łącznie odpowiadają za 55 proc. emisji do atmosfery gazów cieplarnianych, w listopadzie 2016 r. porozumienie mogło wejść w życie.

W myśl nowej Ramowej Konwencji Klimatycznej ONZ jej sygnatariusze zobowiązali się do ograniczenia średniego wzrostu temperatury na Ziemi do maksymalnie 1,5 stopnia Celsjusza, a do 2050 r. będą się starać osiągnąć neutralność klimatyczną.

W tym celu od 2020 r. następuje ogłaszanie dobrowolnych celów redukcji emisji gazów cieplarnianych, które mają być poddawane rewizji (i ewentualnie zmienianie) co pięć lat.

Poważnym testem dla przyszłości porozumienia była jednak decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa, który w sierpniu 2017 r. rozpoczął formalny proces wycofywania swojego kraju z tej międzynarodowej umowy, który zakończył się w listopadzie bieżącego roku.

Trump uznał wynegocjowane i ratyfikowane jeszcze za czasów poprzedniej administracji prezydenckiej pod wodzą Baracka Obamy porozumienie za niekorzystne dla swojego kraju. Ale powrót do niego jest prawnie możliwy i daje na to nadzieję niedawne wyborcze zwycięstwo w USA Demokraty Joe Bidena, który mocno akcentuje konieczność podejmowania działań na rzecz ochrony klimatu.

Pięć lat porozumienia paryskiego: Ubywa emisji CO2, ale czy wystarczająco szybko? [RAPORT]

Jak szybko trzeba zmniejszać emisję CO2, aby udało się osiągnąć cele wyznaczone przez sygnatariuszy porozumienia klimatycznego z Paryża?

5. urodziny Porozumienia

Od przyjęcia paryskiego Porozumienia Klimatycznego minęło już pięć lat, a więc pierwszy termin weryfikacji krajowych celów redukcji emisji. Dlatego 12 grudnia zorganizowano z inicjatywy Wielkiej Brytanii wirtualny Climate Ambition Summit.

Wzięło w nim udział 78 światowych przywódców, a wśród nich m.in. przywódcy sześciu z dziesięciu największych emitentów gazów cieplarnianych do atmosfery na świecie: ChinUEIndiiJaponii i Kanady. USA były zaś reprezentowane przez działających na rzecz ochrony klimatu gubernatorów stanów Michigan i Massachusetts.

Wśród nieobecnych znalazły się zaś państwa znajdujące się w czołówce emitentów szkodliwych substancji do atmosfery, które nie ogłosiły planów osiągnięcia neutralności klimatycznej: AustraliaBrazylia czy IndonezjaNa konferencji zabrakło również przedstawiciela Polski.

Warszawa poparła jednak na grudniowym szczycie Unii Europejskiej podniesienie unijnego celu redukcji emisji CO2 do 2030 r. z 40 proc. do co najmniej 55 proc. w stosunku do poziomu emisji z 1990 r. Nie zaoponował zresztą żaden kraj członkowski.

Z drugiej strony, Polska znalazła się dopiero na 48. miejscu w obejmującym odpowiedzialne za 90 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych 58 państw rankingu wdrażania uzgodnionych pięć lat temu zasad polityki klimatycznej, czyli Climate Change Performance Index 2021. W każdej z czterech kategorii tego raportu oceniono nas „nisko” lub „bardzo nisko”.

Co więcej, choć państwa członkowskie Unii Europejskiej były w absolutnej czołówce powyższego rankingu, Polska znalazła się pod koniec stawki. Biorąc pod uwagę tylko członków UE – zajęła jedno z ostatnich miejsc.

Kiepskim pocieszeniem jest fakt, że trzy pierwsze miejsca rankingu pozostały symboliczne nieobsadzone, aby pokazać, że żadne z państw nie jest dokładnie na tej ścieżce w kierunku ograniczania emisji, na jakiej powinno się znaleźć w pięć lat po przyjęciu paryskiego Porozumienia Klimatycznego.

Jaki jest bilans paryskiego porozumienia klimatycznego?

Głównym celem paryskiego porozumienia jest utrzymanie wzrostu średniej temperatury na świecie znacznie poniżej 2°C.

Polski plan polityki energetycznej do 2040 r.

Polski minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka mówił podczas webinaru, że wdrażanie ustaleń szczytu w Paryżu z 2015 r. to długi i skomplikowany proces, który był doprecyzowywany na kolejnych konferencjach klimatycznych, w tym tej w Katowicach z grudnia 2018 r. (COP24).

Przypomniał też, że w ostatnich tygodniach obserwujemy wiele deklaracji ze strony największych na świecie emitentów CO2, dotyczących zwiększenia redukcji emisji. „To są deklaracje pokazujące, że wypełnienie deklaracji z Paryża jest ich priorytetem. Chodzi mi o Japonię deklarującą osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r., podobną deklarację złożyła Korea Południowa. Chiny natomiast zapowiadają neutralność klimatyczną do 2060 r. Światowy lider, czyli UE, zadeklarowała zaś już swoją neutralność klimatyczną do połowy XXI w. na szczycie w grudniu 2019 r. Tych deklaracji nie byłoby bez ustaleń COP24 w Katowicach” – mówił polski minister.

Dodał, że wiele optymizmu budzą także zapowiedzi Joe Bidena dotyczące powrotu USA do paryskiego porozumienia. „Niebawem więc będziemy mieć deklaracje osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. przez państwa emitujące 65 proc. całego CO2 oraz obejmujące 70 proc. światowej gospodarki. 1 stycznia 2021 ramy operacyjne opracowane w Katowicach zastąpią Protokół z Kioto” – podkreślił.

Minister wskazał, że Polska realizuje swoją transformację zgodnie z wytycznymi opracowanymi dzięki COP24. Wskazał jednak na stojące przed naszym krajem wyzwania.

„Po pierwsze w 1989 r. aż 97 proc. polskiego miksu energetycznego stanowiła energia węglowa. To było wyjątkowe nawet na poziomie naszego regionu, tylko my byliśmy węglową monokulturą. Poza tym reforma była trudna, ponieważ większość tej infrastruktury została stworzona w latach 70. i 80. XX w., a więc była względnie nowa”- podkreślił.

Wymienił również na duże uzależnienie od dostaw gazu z jednego tylko kierunku, czyli Rosji oraz na uwarunkowania społeczne. „Niestety Polacy płacą za energię dwukrotnie więcej, jeśli uwzględnić poziom cen i płac, niż obywatele krajów Europy Zachodniej. Polskie gospodarstwa wydają około 10 proc. swojego dochodu na energię, zaś dla porównania w Niemczech jest to 5 proc. Pole manewru do podnoszenia cen energii jest więc dużo mniejsze w Polsce” – powiedział Michał Kurtyka.

Zapewnił jednak, że polskie władze wprowadzają rozwiązania dla tej odziedziczonej po czasach komunistycznych sytuacji. „Transformacja energetyczna w Polsce przyspiesza. Dzieje się także wiele dzięki włączeniu w nią gospodarstw domowych. W tym trudnym, naznaczonym przez pandemię roku w ponad 150 tys. gospodarstw domowych zainstalowano na dachach panele słoneczne. Na koniec 2020 r. będziemy więc mieć już 350 tys. prosumentów w naszym systemie. Chcemy mieć ich nawet 1 mln do 2030 r.” – zapowiedział minister.

Zaznaczył także, że trwa termomodernizacja budynków mieszkalnych i zwiększanie ich efektywności energetycznej, a rząd opracował projekt polityki energetycznej Polski do 2040 r., który zakłada stawianie na wiele zeroemisyjnych rozwiązań.

CCPI: Świat nie radzi sobie z ratowaniem klimatu. Jak wypadła Polska?

Polska wciąż nie ma długoterminowej strategii energetycznej.

Greenpeace: Polska musi określić datę odejścia od węgla

Przyjęcie pięć lat temu Porozumienia Klimatycznego zostało z wielką nadzieją przyjęte przez organizacje ekologiczne. Powszechnie uznano je za ogromną szansę na przełamanie negatywnych trendów zmianach klimatycznych. Ale, jak przekonywała rzeczniczka prasowa Greenpeace Polska Katarzyna Guzek, dziś „utrzymanie tej nadziei jest już o wiele trudniejsze”.

„Naukowcy z Międzynarodowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) udowodnili, że średnia temperatura rośnie coraz szybciej. Nie mam już czasu na planowanie. Musimy działać natychmiast. Mamy już deklaracje neutralności klimatycznej do 2050 r. ze strony wielkich gospodarek, ale to Polska wciąż tego celu na forum UE oficjalnie nie popiera. Boimy się, że to zaszkodzi realizacji polskiej transformacji energetycznej” – mówiła.

Wskazała też, że polska branża górnictwa węglowego przyniosła w tym roku 3,3 mld złotych straty. „Jeszcze nie zbliżamy się do sprawiedliwej transformacji. Brakuje też daty odejścia od energetyki węglowej. Takiej deklaracji nie złożyło jeszcze tylko kilka państw członkowskich UE. Badania naukowe pokazują, że Polska powinna porzucić węgiel do 2030 r. I kiedy słyszymy składane przez polskie władze górnikom deklaracje, że w 2049 r. dalej będzie prowadzone wydobycie, to mamy wrażenie, że tu nie ma kontaktu z rzeczywistością i świadomości kryzysu klimatycznego w jakim się znajdujemy oraz katastrofy ku której zmierzamy” – powiedziała przedstawicielka Greenpeace Polska. I dodała, że mimo ratyfikowania Porozumienia Klimatycznego, poziom polskiej emisji CO2 wciąż rośnie.

Szczyt G20: Największe gospodarki świata lekceważą ochronę klimatu?

Największe gospodarki świata nadal hojnie wspierają przemysł energochłonny, który jest na bakier z dbaniem o środowisko i klimat.

UE chce pozostać liderem polityki klimatycznej

Unia Europejska to obecnie globalny lider działań na rzecz ochrony klimatu. Elina Bardram z Dyrekcji Generalnej ds. Działań w Dziedzinie Klimatu (DG CLIMA) przypomniała, że było tak również przed 2015 r. „Na konferencję do Paryża jechaliśmy już jako światowy lider. Ale od tego czasu wzięliśmy już pod uwagę stanowisko świata nauki i uczyniliśmy nasze cele klimatycznie jeszcze bardziej ambitnymi. Stąd zatwierdzone na ostatnim szczycie UE jeszcze większe redukcje emisji” – powiedziała przedstawicielka Komisji Europejskiej.

Podkreśliła, że zmniejszanie emisji i dążenie do neutralności klimatycznej wynika także z Europejskiego Zielonego Ładu, ale ”w tym projekcie nie chodzi po prostu o politykę klimatyczną czy ekologię, ale o unowocześnienie europejskiego paradygmatu gospodarczego.”

„Światowa gospodarka będzie się zmieniać, a my chcemy, aby na czele tej zmiany była Unia Europejska. Chcemy mieć z tej sytuacji zyski w kontekście naszej konkurencyjności czy innowacyjności. Ale oczywiście jest dla nas niezwykle ważne, aby nikt w UE nie został w tyle. Dlatego chcemy, aby zmiany były akceptowalne dla społeczeństw krajów o gospodarce wysokowęglowej. Dlatego muszą powstać bardziej zrównoważone rozwiązania dla transportu czy budownictwa oraz nowe miejsca pracy i szanse biznesowe na zmieniającym się rynku” – zapewniła Elina Berdram.

Jak dodała, niedawny Climate Ambition Summit pokazał, że UE nie tylko zachowuje pozycję lidera w kwestii ochrony klimatu, ale także potrafi skutecznie działać na rzecz promocji takiej postawy. „Prowadzimy skuteczną dyplomację klimatyczną na wszystkich forach, na jakich jesteśmy obecni jak grupy G-7 czy G-20” – zaznaczyła.

UE porozumiała się ws. nowego, ambitnego celu klimatycznego do 2030 r.

Nowy cel oznacza, że UE przyspiesza na swojej drodze do neutralności klimatycznej, którą zamierza osiągnąć do 2050 r.

Eksperci: Dobrze, że UE znów daje przykład

Ekspert ds. klimatycznych i współtwórca NewClimate Institute Niklas Höhne przekonywał zaś, że Porozumienie Klimatyczne z Paryża było ważnym krokiem naprzód, ale świat ma jeszcze przed sobą wiele pracy. „Kwestia neutralności klimatycznej pojawiła się wtedy po raz pierwszy w tak dużym międzynarodowych dokumencie. Od tej pory padło też już wiele deklaracji osiągnięcia tej neutralności oraz dat odejścia od węgla, ropy naftowej czy gazu. Wyliczyliśmy, że gdyby te wszystkie deklaracje zrealizowano, to wzrost temperatury wyniósłby 1,2 stopnia Celsjusza, czyli udałoby się zrealizować założenia przyjęte w Paryżu” – stwierdził.

Zwrócił jednak uwagę, że choć długoterminowe plany i ambicje są bardzo potrzebne, to jednak nie da się ich zrealizować bez krótkoterminowych działań. „A widzimy ich brak. Dlatego mimo różnych deklaracji globalna emisja gazów cieplarnianych będzie aż do 2030 r. rosła. Być może dzięki deklaracji UE nieco wolniej, ale jednak. A tymczasem musimy emisje obniżać. W najbliższej dekadzie przynajmniej o połowę. Cieszy mnie jednak to, że UE znów dała przykład tego, że można podnieść własne ambicje. Do tej pory swoje zobowiązania z 2015 r. zrewidowało tylko kilka mniejszych krajów. Ale muszą do gry wejść ci więksi, właśnie jak UE czy Chiny. Unijna deklaracja to redukcja o więcej niż połowę. To dobrze, ale w ujęciu globalnym to nie wystarczy. Każdy kraj musi jednak samemu podjąć decyzję o tym co zrobi” – podkreślił ekspert.

Natomiast Hafida Lahiouel, dyrektor ds. prawnych ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (UNFCCC) wskazała, że Porozumienie Klimatyczne z Paryża jest nie tylko pierwszym tak uniwersalnym dokumentem, ale także jest dla jego sygnatariuszy prawnie wiążące.

„Ono weszło w życie bardzo szybko po podpisaniu. To było jak na tego typu uzgodnienia na forum ONZ niezwykłe. To pokazuje jak wiele nadziei jest wiązanych z tym porozumieniem i jak bardzo wszyscy liczą na jego sukces. Ale istotne jest także to, że to jest rozwiązanie normatywne oparte na zaufaniu. To się uda tylko wtedy, jeśli zadziałamy razem i będziemy uczciwie o swoich działaniach raportować. I niemal nikt takiej formy nie kwestionował. Byliśmy także w stanie porozumieć się w sprawie tego jak dokładnie te działania realizować. Ich konieczność jest bowiem bezdyskusyjna” – powiedziała ekspertka ONZ.

Dodała jednak, że wielu sygnatariuszy wciąż toczy walkę ze swoimi ambicjami, choć raporty naukowe pokazują, że musimy działać jeszcze ambitniej. Wskazała też, że zdominowany przez pandemię COVID-19 rok 2020 pokazał, że mamy pewne ograniczenia, a pojawienie się nawet w niektórych miejscach subsydiowania przedsięwzięć opartych o paliwa kopalne może podkopać owo to wzajemne zaufanie.

„Dlatego oprócz zwiększania naszych ambicji, musimy także działać w bardziej zdecydowany sposób, ponieważ to jest alarmowa sytuacja. Konieczne jest lepsze wykorzystanie technologii i innowacji oraz przebudowywanie naszej infrastruktury. Musimy także wesprzeć proces tworzenia prawa, aby ono umożliwiało działanie” – stwierdziła Hafida Lahiouel.

Paryskie porozumienie klimatyczne: Jakie są wnioski po pięciu latach obowiązywania?

W Unii Europejskiej jesteśmy w krytycznym punkcie. Aby walczyć zarówno z kryzysem ekonomicznym, jak i klimatycznym, potrzebujemy znacznie większego poczucia odpowiedzialności i zaangażowania obywateli.

Wsparcie w działaniach

Istnieją jednak rozwiązania, które mogą wspierać kraje w ich wysiłkach na rzecz osiągnięcia neutralności klimatycznej. Wicedyrektor ds. zachęcania krajów do współpracy w NDC Partnership Support Unit Romeo Bertolini podkreślał, że wciąż trzeba rozpowszechniać wiedzę o działaniach na rzecz klimatu.

„Po osiągnięciu porozumienia w Paryżu trzeba było wyjaśnić cały system NDC (National Dedicated Contributions). Do realizacji tych celów trzeba też współpracy różnych ministerstw i rządowych instytucji oraz sektora prywatnego czy organizacji społecznych. Pomoc w tym stała u podstaw powołania NDC Partnership. Zaczęliśmy jeszcze w 2005 r., a po zaledwie czterech latach zaangażowanych było już 186 krajów z całego świata., w tym 94 kraje rozwijające się. I nie chodzi tylko o to, aby istniał jakiś wspierający sekretariat, ale o wytworzenie pewnej synergii między wszystkimi, którzy chcą się w to zaangażować. To ważne zwłaszcza dla krajów Południa, które mają jeszcze wiele do nadrobienia w kwestii rozwoju” – powiedział ekspert.

Dyrektor warszawskiego Centrum UNEP-GRID Maria Andrzejewska zwróciła natomiast uwagę na wpływ pandemii na walkę ze zmianami klimatycznymi. „Ta pandemia to jest rodzaj ostrzeżenia, jakie daje nam natura. Zagrożeń jest wiele i musimy dbać nie tylko o klimat, ale także o czystość środowiska czy różnorodność biologiczną. Ale dzięki różnym program odbudowy po pandemii i uwzględnieniu w nich zielonych rozwiązań, możemy zwiększyć nasze redukcje emisji, do 2030 r. nawet o 25 proc.” – wyjaśniła.

Dodała również, że skupiamy się głównie na wprowadzaniu zeroemisyjnych rozwiązań, ograniczaniu zużycia paliw kopalnych i wprowadzaniu ich ekologicznych zamienników czy zamykaniu elektrowni węglowych, ale w jej ocenie potrzeba także promowania rozwiązań opartych o naturę. „Chodzi o to, aby jeszcze mocniej wykorzystać lasy, namorzyny czy morską trawę do pochłaniania dwutlenku węgla. Z wyliczeń ONZ wynika, że każdy dolar zainwestowany w odbudowę naturalnych obszarów lądowych zwróci się jako 10 dolarów społecznego zysku. To wielki zysk” – powiedziała Maria Andrzejewska.

Przed stronami Porozumienia Klimatycznego zatem jeszcze wiele do zrobienia, ale do osiągnięcia jest jeszcze więcej.