Obawy o ekologiczną katastrofę po tym jak pełen chemikaliów tankowiec zaczął tonąć u wybrzeży Sri Lanki

Płonący kontenerowiec u wybrzeży Sri Lanki, źródło: Indian Coast Guard

Płonący kontenerowiec u wybrzeży Sri Lanki, źródło: Indian Coast Guard (Płonący kontenerowiec u wybrzeży Sri Lanki, źródło: Indian Coast Guard Płonący kontenerowiec u wybrzeży Sri Lanki, źródło: Indian Coast Guard

Trwa walka o odholowanie na morskie głębiny tonącego kontenerowca z ładunkiem chemikaliów na pokładzie. Jednostka paliła się przez ostatni 12 dni, ale choć ugaszono pożar, to statek zaczyna tonąć.

 

Pożar na pokładzie pływającego pod singapurską banderą kontenerowca MV X-Press Pearl wybuchł 20 maja. Doszło bowiem do wycieku kwasu azotowego, który jest jednym z typów chemikaliów jakie przewozi jednostka. Inne to m.in. produkty kosmetyczne.

Statek stał wówczas na kotwicy około 9,5 mil morskich (18 km) na północny zachód od stolicy Sri Lanki – Kolombo i czekał na pozwolenie na wejście do portu. Na jego pokładzie znajdowało się prawie 1,5 tys. kontenerów z chemikaliami.

Bezcenne plaże zanieczyszczone

Ogień udało się ugasić po 12 dniach, nad czym pracowali strażacy ze Sri Lanki i sąsiednich Indii. Ogień strawił większość ładunku, co doprowadziło do zanieczyszczenia lankijskich plaż i okolicznych wód.

Śmieci i resztki chemikaliów ocean już od kilku dni wyrzuca m.in. na słynne dziewicze plaże i laguny w okolicy miasta Negombo. Ale na samym statku wciąż znajduje się jeszcze wiele kontenerów z niebezpiecznymi substancjami, a także duża ilość paliwa.

Kontenerowiec nabiera bowiem wody, która przykryła już jego rufę, a także zaczyna się niebezpiecznie przechylać. Dlatego prezydent Sri Lanki Gotabaja Radżapaksa nakazał odholowanie statku daleko od brzegów, aby zatonął na morskich głębinach, gdzie wyrządzi mniejsze szkody wybrzeżu.

Operację realizują wspólnie marynarki wojenne Sri Lanki oraz Indii. Działać trzeba szybko, ponieważ kontenerowiec może niebawem przełamać się na dwie części, a wówczas jego odholowanie stanie się niemożliwe, zaś paliwo i reszta chemikaliów wyciekną w całości.

„Zanieczyszczenia niestety już nie unikniemy. Teraz staramy się zminimalizować jego skutki. Chodzi o to, aby nie skazić terenów zamieszkanych przez ludzi oraz cennych przyrodniczo fragmentów wybrzeża” – mówiła rzeczniczka prasowa lankijskiej marynarki wojennej kapitan Indika Silva.

USA: Joe Biden zawiesza licencje na poszukiwanie surowców na Alasce

Biden po raz kolejny odwraca decyzje podjęte przez Donalda Trumpa.

Statku nie przyjęły wcześniej Indie i Katar

Lankijska policja wszczęła już dochodzenie wobec załogi statku, która miała być świadoma tego, że zbiorniki z kwasem azotowym są nieszczelne już wówczas, gdy 15 maja załadowywano kontenerowiec w porcie Hazira w Indiach.

Później marynarze mieli także popełnić błędy przy gaszeniu pożaru i zbyt późno wezwać pomoc. Załoga liczy w sumie 25 osób i została z pokładu MV X-Press Pearl ewakuowana już w ubiegłym tygodniu. Wśród jej członków są obywatele Filipin, Chin, Indii i Rosji. Kapitan, inżynier pokładowy i jego asystent otrzymali już zakaz opuszczania kraju do czasu zakończenia śledztwa.

Pożar na kontenerowcu to duży problem dla mieszkańców Sri Lanki. Na liczący ponad 70 kilometrów długości odcinku wód przybrzeżnych między Negombo a portem Panadura obowiązuje bezwzględny zakaz połowu ryb i owoców morza.

W samej Sri Lance rośnie oburzenie w związku z pożarem kontenerowca. Okazało się bowiem, że załodze statku z powodu złego stanu technicznego tej liczącej 186 metrów długości jednostki nie pozwolono wcześniej na zawijanie do portów w Indiach i Katarze, a nawet czekania w tych krajach na redzie. To dopiero Sri Lanka zgodziła się przyjąć statek na swoje wody terytorialne, gdzie później doszło do wycieku i pożaru.