Norwegia: Wykryto radioaktywny jod na granicy z Rosją

Licznik Geigera, źródło: PxHere (CC0 Public Domain)

Norweski Urząd Bezpieczeństwa Radiacyjnego i Nuklearnego (DSA) poinformował, że kilka dni temu przy granicy z Rosją odnotowano niewielki wzrost stężenia radioaktywnego jodu w powietrzu. Sytuacja nie była groźna dla zdrowia, ale może mieć związek z tajemniczą awarią na poligonie doświadczalnym niedaleko Archangielska na północy Rosji.

 

Próbki zawierające podwyższoną zawartość radioaktywnego jodu pobrano w Norwegii, w regionie Finnmark na północy kraju w dniach 9-12 sierpnia, a więc tuż po tym jak 8 sierpnia na poligonie doświadczalnym w obwodzie archangielskim doszło do tajemniczego wybuchu podczas nieudanego testu. Oficjalnie wiadomo, że zginęło 5 pracowników Rosatomu (czyli Rosyjskiej Państwowej Korporacji Energii Jądrowej), którzy przeprowadzali eksperyment, a kilku innych zostało rannych.

Sprzeczne komunikaty rosyjskich władz

Rosyjskie władze najpierw informowały, że promieniowanie wzrosło zaledwie dwukrotnie w porównaniu z jego normalnym poziomem w tamtej okolicy, ale kilka dni później podały, że wzrost mógł być nawet 16-krotny. Ewakuowano zamieszkałą przez ok. 450 osób wieś położoną najbliżej poligonu, zaś lekarzy ze szpitala w Archangielsku, którzy zajmowali się rannymi w wybuchu pracownikami Rosatomu także wysłano na specjalistyczne badania w Moskwie. Dla żeglugi cywilnej zamknięto też część Morza Białego, a w szczególności Zatokę Dwińską.

Nie jest do końca jasne jakiego rodzaju test przeprowadzano na archangielskim poligonie. Według oficjalnej informacji testowano „izotopowe źródło energii dla silnika rakietowego na paliwo ciekłe”. Nuklearne paliwo rakietowe miało wyciec i wywołać niewielką eksplozję. Wersję tę potwierdzały wstępnie obserwacje satelitarne tamtego obszaru, które ujawniły, że na poligonie morskim na Morzu Białym ustawiono platformę do wystrzeliwania testowych rakiet nieograniczonego zasięgu, a w okolicy był także statek służący do transportu radioaktywnego paliwa.

Jednak później pojawiły się informacje wskazujące na to, że być może przeprowadzano inny eksperyment. Rosyjscy naukowcy mieli pracować nad małymi reaktorami jądrowymi i to jeden z nich miał eksplodować. Takie informacje podał pracownik centrum jądrowego w Sarowie, które podległa Rosatomowi.

Wybuch małego reaktora jądrowego w Rosji

Podczas zeszłotygodniowych testów na Morzu Białym (północ Rosji) wybuchł mały reaktor jądrowy – podały wczoraj media powołując się na oświadczenie Rosyjskiego Federalnego Ośrodka Nuklearnego w Sarowie. W wyniku eksplozji zginęło 5 naukowców pracujących w tym ośrodku.
 

Po wybuchu Rosja zamknęła na …

Norwegowie nie są pewni, czy jod pochodzi z Rosji

Norwescy naukowcy, który zaobserwowali podwyższony poziom radioaktywnego jodu w powietrzu przekazali, że nie są z całkowitą pewnością w stanie potwierdzić, czy zjawisko to miało związek z wybuchem w Rosji, ale dopuszczają taką możliwość. Zwracają jednak uwagę, że nie wykryto żadnych innych promieniotwórczych izotopów, a tego typu pomiary wskazują wynik dodatni nawet 6-8 razy do roku.

DSA będzie w najbliższych dniach pobierać kolejne próbki i stale monitorować to czy w powietrzu na północy Norwegii wciąż obecne są ślady radioaktywnego jodu lub innych substancji. Szczególnie istotne jest właśnie to, czy pojawią się także ślady innych izotopów. „Jeśli poza jodem nie wykrywa się żadnych innych substancji promieniotwórczych, to najprawdopodobniej chodzi o emisję z placówki produkującej radioaktywne środki farmaceutyczne zawierające jod” – głosi oświadczenie DSA. To obniżałoby prawdopodobieństwo, że już wykryte cząsteczki wiatr przywiał akurat z okolic Archangielska.

Szwajcarzy rezygnują z atomu

W niedzielnym referendum większość Szwajcarów opowiedziała się za rezygnacją z energetyki atomowej. Prąd w gniazdkach zapewnić mają im odnawialne źródła energii i wzrost efektywności.