Nord Stream 2 grozi UE procesem za gazową dyrektywę

Terminal gazowy źródło: flickr.com_BartoloMontoya

Terminal gazowy źródło: flickr.com_BartoloMontoya

Spółka Gazpromu budująca bałtycki gazociąg Nord Stream 2 zagroziła UE procesem, jeśli nie zostanie zwolniona z przepisów antymonopolowych ze znowelizowanej dyrektywy gazowej.

 

W połowie kwietnia rządy państw UE zatwierdziły nowelizację dyrektywy gazowej, która przewiduje rozciągnięcie unijnych przepisów antymonopolowych w energetyce na podmorskie gazociągi do importu gazu do Unii – takie jak układany przez Gazprom przez Bałtyk gazociąg Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec.

Trzy dni przed decyzją rządów państw Unii Matthias Warnig, dyrektor generalny spółki budującej Nord Stream 2, skierował do przewodniczącego KE Jean-Claude’a Junckera pismo z żądaniem zwolnienia rosyjskiego gazociągu z kluczowych wymogów nowej dyrektywy. Kopię tego pisma opublikował portal Politico.eu.

Shell nie zbuduje z Gazpromem bałtyckiego terminalu LNG

Brytyjsko-holenderski koncern nagle zrezygnował ze współpracy z Gazpromem przy budowie terminalu do eksportu skroplonego gazu Baltic LNG w pobliżu Sankt Petersburga.
 

„Zdecydowaliśmy się zrezygnować z udziału w tym projekcie [Baltic LNG]” – poinformował w środę Cederick Cremers, przedstawiciel koncernu Shell w …

Bez antymonopolowych ograniczeń

Zgodnie z dyrektywą podmorskimi gazociągami nie będzie mogła zarządzać firma, która jednocześnie handluje gazem. Czyli w przypadku Nord Streamu 2 Gazprom powinien powierzyć ten interes innej spółce. Gazprom nie będzie też mógł z góry zapewnić sobie monopolu na korzystanie z Nord Streamu 2, a taryfy za przesył gazu muszą być przejrzyste i nie dyskryminować ewentualnych konkurentów Gazpromu korzystających z gazociągu. To nie zablokuje budowy bałtyckiego gazociągu z Rosji do Niemiec, ale może obniżyć rentowność inwestycji i utrudnić jej wykorzystanie do utrwalenia dominacji Gazpromu na rynkach Europy Środkowej i Wschodniej.

W przypadku nowych gazociągów można uczynić wyjątki (exemption) od tych zasad. Proponować je będzie państwo, na którego wodach kończy się gazociąg, wchodząc na teren UE (w przypadku Nord Streamu 2 tym państwem są Niemcy). Jednak decyzja o przyznaniu takich wyjątków wymagać będzie zgody Komisji Europejskiej wydawanej po konsultacjach z innymi państwami Unii.

Inaczej jest w przypadku ukończonych już podmorskich gazociągów spoza UE. W tym przypadku państwo Unii będzie mogło przyznać zwolnienie (derogation) od stosowania w gazociągu przepisów dyrektywy – chociaż będzie musiało uzasadnić, iż nie zakłóci to konkurencji na gazowym rynku Europy.

Takiego właśnie zwolnienia dla Nord Streamu 2 domaga się Matthias Warnig, zaprzyjaźniony z prezydentem Rosji Władimirem Putinem były funkcjonariusz wywiadu komunistycznych Niemiec.

Sztuczka z pomocą Niemiec

Do tej pory Gazprom ułożył ok. 40 proc. Nord Streamu 2 i nie wiadomo, kiedy inwestycja się zakończy, bo spółka Gazprom nie ma jeszcze zezwolenia na ułożenie rury na wodach Danii koło wyspy Bornholm.

Warnig przyznał, że latem tego roku, kiedy znowelizowana dyrektywa wejdzie w życie, Nord Stream 2 nie będzie jeszcze działać. Ale jego zdaniem Nord Stream 2 może skorzystać z przepisów dla ukończonych gazociągów, bo gotowy już jest odcinek rury na niemieckich wodach terytorialnych. A tylko na takich wodach ma obowiązywać znowelizowana dyrektywa – zgodnie z poprawką zgłoszoną dwa miesiące temu przez rządy Niemiec i Francji. A od przyjęcia tej poprawki rząd Niemiec uzależnił poparcie dla dyrektywy, wcześniej prawie 1,5 roku blokowanej przez Berlin. Także na żądanie Niemiec w dyrektywie przyznano prawo do ustalania jej stosowania państwu, na którego wodach terytorialnych kończy się podmorski gazociąg. Wcześniej miała o tym decydować Komisja Europejska.

Komisja przemysłu PE poparła dyrektywę ws. Nord Stream 2

Komisja przemysłu, badań naukowych i energii Parlamentu Europejskiego poparła wczoraj nowelizację dyrektywy gazowej, która dotyczy kontrowersyjnego gazociągu Nord Stream 2, łączącego Niemcy i Rosję.

Nord Stream 2 grozi

Matthias Warnig stwierdził, że jeśli Nord Stream 2 nie będzie mógł skorzystać ze zwolnienia z przepisów znowelizowanej dyrektywy, będzie to „nieracjonalne, arbitralne i dyskryminujące”. I w takiej sytuacji zarejestrowana w Szwajcarii spółka Gazprom grozi pozwaniem UE pod zarzutem pogwałcenia traktatu Karta energetyczna. Warnig wskazał przy tym, że jego pismo do Junckera stanowi rozpoczęcie sporu przewidzianego przez Kartę energetyczną i jednocześnie jest wezwaniem UE do polubownego rozstrzygnięcia tego sporu. Szef Nord Streamu 2 wskazał, że na swoje pismo oczekuje odpowiedzi do 13 maja.

Traktat Karta energetyczna, który stanowi swoistą konstytucję energetyczną Europy i reguluje ochronę inwestycji energetycznych oraz swobodę przesyłu ropy naftowej, gazu i prądu, został podpisany w 1991 r. przez UE i 46 państw, w tym Rosję. Moskwa jednak nigdy nie ratyfikowała Karty energetycznej, a w 2009 r. wycofała swój podpis spod tego traktatu. – To poroniony dokument – mówił wtedy wpływowy wiceprezes Gazpromu Aleksandr Miedwiediew.

Innymi słowy teraz spółka Gazprom próbuje uzyskać dla siebie przywileje w UE, korzystając z międzynarodowego traktatu, który rząd Rosji odrzucił.

Rosja zaskarżyła także do Światowej Organizacji Handlu (WTO) unijne przepisy antymonopolowe z trzeciego pakietu energetycznego, które znowelizowana teraz dyrektywa rozciąga na podmorskie gazociągi importowe.

Latem zeszłego roku WTO odrzuciła pozew Rosji, ale Moskwa odwołała się od tego wyroku i nie wiadomo, kiedy zostanie ogłoszony wyrok apelacji.