Niemiecki rząd zapłaci za porzucenie atomu

Elektrownia atomowa Gundremmingen// Źródło: RWE

Dziś (6 grudnia) niemiecki Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok w sprawie przyspieszenia zamknięcia elektrowni jądrowych przez rząd federalny. Dotknięte tą decyzją firmy, E.ON, RWE i Vattenfall, argumentowały, że decyzja rządu była wywłaszczeniem.

 

Niemiecki wieloletni plan transformacji elektrycznej (niem. Energiewende) zakładał odchodzenie od energii jądrowej na rzecz odnawialnych źródeł energii.

Zmiany harmongramu

Pierwotnie Energiewende, przyjęte jeszcze przez socjaldemokratów, przewidywało wyłączenie elektrowni do 2022 r., ale w 2010 r. kanclerz Angela Merkel postanowiła dać firmom więcej czasu do zamknięcia elektrowni – do 2034 r.

>> Czytaj więcej o Energiewende

Jednak w marcu 2011 r., po fali protestów wymierzonych w energetyką jądrową, Merkel zdecydowała o przyspieszeniu wygaszania elektrowni, tak by Niemcy w 2022 r. nie produkowały już energii z tego źródła.

Fukuszima

Protesty wobec elektrowni, które popchnęły rząd Merkel do skrócenia czasu pozostałego niemieckiej energetyce jądrowej, wynikły na skutek katastrofy w elektrowni jądrowej w japońskiej Fukuszimie. 11 marca 2011 r. tsunami wywołane trzęsieniem ziemi zniszczyło generatory zasilające system chłodzący elektrowni. Doprowadziło to do przegrzania się reaktorów i ostatecznie wycieku skażonej wody do środowiska, a ostatecznie do wyłączenia elektrowni.

Wypadek wzbudził przerażenie części społeczeństwa w Niemczech. W szczytowym okresie w kilkuset niemieckich miastach protestowało łącznie ponad 100 tys. osób, a w wyborach lokalnych przewagę zaczęli zdobywać antynuklearni Zieloni.

Jednak niemieckie koncerny energetyczne miały zupełnie inne podejście do kwestii zamykania elektrowni. W procesie przed Trybunałem argumentowały, że decyzja o opóźnieniu ich zamknięcia doprowadziła je do poczynienia odpowiednich planów i inwestycji, więc nagłe skrócenie terminu w 2011 r. było rodzajem „wywłaszczenia”.

Wyrok

W dzisiejszym wyroku sąd przychylił się do stanowiska koncernów, przyznając, że część przepisów powstałych w wyniku decyzji z 2011 r. jest niezgodna z niemieckim prawem. Chodzi m. in. o brak rekompensat za podjęte „w dobrej wierze inwestycje”, o których firmy zadecydowały opierając się na przedłużeniu z 2010 r.

Trybunał nakazał rządowi federalnemu przygotowanie odpowiednich zmian w prawie do końca czerwca 2018 r. Zatwierdził również udział w postępowaniu Vattenfall, które jest własnością szwedzkiego państwa – mimo że część ekspertów argumentowała, że z uwagi na bycie własnością publiczną innego państwa będzie to niemożliwe.

Efekty procesu

Firmy będą mogły dochodzić teraz wymiernego odszkodowania od państwa. E.ON chce 8 mld euro, Vattenfall złożył już wniosek o 4,7 mld. RWE nie podaje oficjalnie kwoty, ale Deutsche Bank szacuje, że może to być ok. 6 mld euro. Decyzje w tych sprawach zapadną najwcześniej w przyszłym roku (2017 r.).

Mimo relatywnie spokojnego dnia na frankfurckiej giełdzie, decyzja Trybunału wywołała ożywienie. Zgodnie z najnowszymi danymi, kursy E.ON i RWE zanotowały dziś, odpowiednio, największy i trzeci co do wielkości wzrost kursu o 5,59 proc. i 3,19 proc.