Niemcy ominą sankcje USA nałożone na Nord Stream 2?

Nord Stream 2, Rosja, Niemcy, Meklemburgia, USA, Polska, Morze Bałtyckie

W 2019 r. Amerykanie uchwalili sankcje wobec statków układających bałtycki gazociąg. W związku z tym z inwestycji wycofała się szwajcarska firma Allseas, przez co prace wstrzymano. W tym roku ponownie wprowadzono przepisy, mające uniemożliwić dokończenie przedsięwzięcia. / Budowa Nord Stream 2, fot. Jürgen Mangelsdorf [Flickr]

Pod osłoną ochrony klimatu i środowiska Niemcy chcą ominąć sankcje USA na gazociąg Nord Stream 2. W tym celu władze landu Meklemburgia-Pomorze Przednie utworzą fundację ekologiczną. 

 

 

W zeszłym tygodniu parlament landu zaakceptował wniosek rządu landu o utworzenie Fundacji Ochrony Klimatu i Środowiska. Według planów, fundacja będzie zajmować się poprawą sytuacji ekologicznej w regionie. Powstać ma też jednak przemysłowa działalność gospodarcza, której celem będzie wniesienie wkładu w pracę nad rurociągiem Nord Stream 2.

Fundacja ma pośredniczyć w zakupie i dostawach materiałów oraz sprzętu, niezbędnych do ukończenia budowy rurociągu.

Dzięki temu firmy bezpośrednio zaangażowane w pracę na dnie Bałtyku nie będą objęte sankcjami, ponieważ nie kupują towarów samodzielnie.

Fundacja sterowana przez Rosję?

Zgodnie ze statutem, rosyjski Gazprom będzie miał dostęp do kluczowych decyzji personalnych fundacji – może na przykład wyznaczyć szefa spółki, która zajmować się będzie budową rurociągu. W porozumieniu z Gazpromem muszą też być przyjmowane „zasady biznesowe”. 

Rosjanie przeznaczyli aż 20 mln euro na wsparcie fundacji, więc wpływy Moskwy na jej działalność wydają się przesądzone. Władze Meklemburgii-Pomorza Przedniego chcą natomiast wydać 200 tys. euro na ten cel. 

Działalność fundacji będzie możliwa przez ostatnio przyjęte przepisy – jak twierdzą krytycy niezbyt jasne – przez Amerykanów. Partia Demokratyczna przeforsowała poprawki, zgodnie z którymi nie ma możliwości nakładania sankcji za pomoc w ukończeniu Nord Stream 2 na rządy i urzędy państw UE. Oznacza to, że fundacja ekologiczna – jeśli powstanie – sankcjom podlegać nie będzie.

Amerykanie chcą zablokować dokończenie prac nad Nord Stream 2

Za kilka dni mają ruszyć prace nad ostatnim, duńskim odcinkiem gazociągu. Ułożonych ma zostać 147 km rur u wybrzeży wyspy Bornholm. Sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone mogłyby jednak znacznie opóźnić te plany. 

W 2019 r. Amerykanie uchwalili sankcje wobec statków układających bałtycki gazociąg. W związku z tym z inwestycji wycofała się szwajcarska firma Allseas, przez co prace wstrzymano. W tym roku ponownie wprowadzono przepisy, mające uniemożliwić dokończenie przedsięwzięcia.

Stanom Zjednoczonym zależy na całkowitym zatrzymaniu budowy Nord Stream 2. Transport surowca od Gazpromu uzależnia bowiem kraje europejskie od rosyjskiego dostawcy. Gazociąg jest więc przedmiotem sporu na linii Waszyngton-Berlin. 

Jako alternatywę Amerykanie przedstawiają swój skroplony gaz. Może to być jednak upatrywane jako kierowanie się własnym interesem gospodarczym i poszukiwaniem rynków zbytu. Dlatego nie wydaje się aby polityka nowego prezydenta USA Joego Bidena dotycząca bałtyckiej odnogi gazociągu była odmienna od polityki Donalda Trumpa. 

Niemniej jednak argument antyrosyjski ma istotne znaczenie polityczne. Niemcy argumentują, że ukończenie budowy Nord Stream 2 konieczne jest ze względu na ich interesy energetyczne  oraz odgrywa ważną rolę dla gospodarki północno-wschodniej części kraju. 

Niemcy: Rząd nie zmieni stanowiska ws. Nord Stream 2. "Nie będziemy zawsze działać pod dyktando Waszyngtonu"

Posiadający dwie nitki i łącznie 1200 km długości gazociąg Nord Stream 2 jest ukończony w 94 proc.

Niemieckie głosy krytyki

Pomysł utworzenia fundacji nie wzbudza entuzjazmu w niemieckiej opinii publicznej. Protestują między innymi ekolodzy, a w mediach pojawiają się krytyczne oraz ironiczne komentarze.

„Rząd kraju związkowego chce za pomocą fundacji klimatycznej kontynuować budowę gazociągu. To bezczelność!”, oświadczyła Hannah Pirot z ekologicznego ruchu Fridays for Future. 

Komentatorzy zwracają uwagę, że fundacja to przejaw współpracy niemiecko-rosyjskiej. Stacja NDR zwraca uwagę, że „wpływ Rosji na nową fundację wspierającą dalszą budowę gazociągu na Morzu Bałtyckim jest większy niż podejrzewano”. 

Do sprawy bezpośrednio nie odniósł się szef niemieckiej dyplomacji Haiko Maas. „To jest decyzja, którą podjęła Meklemburgia-Pomorze Przednie. Nie jest to decyzja niemieckiego rządu” – skomentował.