Niemcy: Rząd nie zmieni stanowiska ws. Nord Stream 2. „Nie będziemy zawsze działać pod dyktando Waszyngtonu”

Niemcy, Heiko Maas

„Nie ma co mówić o europejskiej suwerenności, jeśli rozumie się ją jako robienie w przyszłości wszystkiego, czego chce Waszyngton”, stwierdził minister spraw zagranicznych Niemiec Heiko Maas (na zdj.). / Zdjęcie: Twitter, @GermanyDiplo/Photothek.de

Szef niemieckiego MSZ Heiko Maas wykluczył zmianę postawy Berlina wobec budowy gazociągu Nord Stream 2, niezależnie od nacisków USA w tej sprawie. Zdaniem dyplomaty jest to kwestia europejskiej suwerenności.

 

Słowa Maasa odnosiły się do objęcia w przyszłym miesiącu władzy w Stanach Zjednoczonych przez nową administrację z Joem Bidenem na czele, w kontekście wyraźnej różnicy zdań Berlina i Waszyngtonu wobec inicjatywy Nord Stream 2.

„Rząd federalny nie zmieni swojego stanowiska w sprawie Nord Stream 2”, oświadczył szef niemieckiej dyplomacji w rozmowie z agencją prasową DPA.

Zapewnił przy tym, że w sprawie gazociągu Niemcy nie zamierzają iść na ustępstwa w stosunku do USA. „Nie ma co mówić o europejskiej suwerenności, jeśli rozumie się ją jako robienie w przyszłości wszystkiego, czego chce Waszyngton”, stwierdził minister.

Jak dodał, również w przyszłości z pewnością pojawi się wiele problemów, co do których rozwiązania Niemcy i Stany Zjednoczone będą miały odmienne zdanie. „Ważne jest, że mamy wspólne stanowisko w kluczowych strategicznych i geopolitycznych kwestiach”, podkreślił.

Sprzeciw USA wobec Nord Stream 2

Demokrata Joe Biden zostanie zaprzysiężony na prezydenta USA 20 stycznia. Stany Zjednoczone od dawna sprzeciwiają się budowie Nord Stream 2, argumentując, że gazociąg przyczyni się do zwiększenia zależności energetycznej Europy od Rosji, co będzie miało również swoje skutki polityczne.

Amerykanom zarzuca się jednak, że ich opór wynika wyłącznie z obrony własnych interesów gospodarczych i chęci pozyskania w Europejczykach importera gazu LNG.

Amerykańska administracja, chcąc zapobiec ukończeniu gazociągu, groziła nałożeniem sankcji na przedsiębiorstwa, które biorą udział w realizacji projektu. Inicjatywie ostro sprzeciwiał się Donald Trump, jednak prezydent-elekt Joe Biden nie jest bardziej entuzjastycznie nastawiony do Nord Stream 2 niż ustępujący przywódca kraju.

Protest dyplomatów przeciwko Nord Stream 2. "Rosyjski gazociąg zagraża niezależności UE"

Dyplomaci podkreślają, że w tej sprawie kluczowe są transatlantyckie bezpieczeństwo i współpraca.

Budowa gazociągu na finiszu

Posiadający dwie nitki i łącznie 1200 km długości gazociąg Nord Stream 2 jest ukończony w 94 proc. W przyszłości dzięki magistrali z Rosji do Niemiec będzie mogło popłynąć 55 mld m³ gazu rocznie.

Operator gazociągu, spółka Nord Stream 2 AG, poinformowała wczoraj (28 grudnia) o zakończeniu budowy mierzącego 2,6 km odcinka magistrali przebiegającego przez wyłączną strefę ekonomiczną Niemiec. Do ukończenia budowy pozostało ułożenie części rurociągu w wodach duńskich. Według mediów układanie tego odcinka ma się rozpocząć w połowie stycznia 2021 roku.

Poza rosyjskim Gazpromem w finansowaniu budowy Nord Stream 2 uczestniczy niemieckie Uniper i Wintershall DEA, austriacka OMV, francuska Engie i brytyjsko-holenderska Royal Dutch Shell. Pod koniec ubiegłego roku wobec groźby sankcji USA, z projektu wycofała się szwajcarska firma Allseas.

Niemcy: MSZ grozi Rosji sankcjami za otrucie Nawalnego. Nie wyklucza wycofania się z Nord Stream 2

Niemiecki rząd nie wyklucza wstrzymania prac nad projektem Nord Stream 2, jeśli Rosja nie podejmie współpracy w celu wyjaśnienia sprawy otrucia Aleksieja Nawalnego, informuje minister spraw zagranicznych Heiko Maas.

Odstraszanie nuklearne. „Trzeba rozważyć potrzeby naszych partnerów, m.in. Polski”

Tematem rozmowy Heiko Maasa z agencją DPA była także kwestia udziału Niemiec w potencjale nuklearnego odstraszania NATO, do której sceptycznie odnosi się partia Maasa, SPD.

Minister podkreślił, że w dyskusji nad tą sprawą należy bardziej niż do tej pory wziąć pod uwagę potrzeby odnoszące się do bezpieczeństwa sąsiednich państw. „W tej całej debacie jest to uwzględniane w zbyt małym stopniu. Mówiąc, że my jako Niemcy, nie chcemy w tym nuklearnym przedsięwzięciu uczestniczyć, musimy rozważyć, co to oznacza dla naszych partnerów”, powiedział Maas, mając na myśli graniczące z Rosją i szczególnie zagrożone przez to mocarstwo Polskę i kraje bałtyckie.

Jak przypomina „Deutsche Welle”, w Buechel w regionie Eifel (Nadrenia-Palatynat) zmagazynowanych jest jeszcze ok. 20 amerykańskich bomb atomowych. W sytuacji kryzysowej samoloty Bundeswehry mogłyby sięgnąć po ten arsenał. Czołowi politycy SPD nawołują do wycofania tych zasobów.