Robert Habeck: Filozof, który pokieruje rewolucją w niemieckiej energetyce

niemcy-habeck-zieloni-koalicja-rząd-ministerstwo-gospodarki-klimat-ekologia-scholz-merkel-dekarbinizacja

Niemcy: Robert Habeck ministrem ds. gospodarki i klimatu. Będzie rewolucja w resorcie? [Photo via flickr, canva, Opracowanie graficzne: euractiv.pl/Kinga Wysocka]

Do 2030 r. udział energii wiatrowej i słonecznej w Niemczech w zaopatrzeniu w energię elektryczną ma wzrosnąć do 80 proc. A odejście od węgla ma zostać przyspieszone na 2030 r. Za realizację ambitnych celów odpowiadać ma nowe superministerstwo gospodarki i klimatu. Na jego czele znajdzie się współlider Zielonych Robert Habeck.

 

 

Tworzenie rządu koalicji SPD, Zielonych i FDP zostało zakończone. Po nowym kanclerzu federalnym Olafie Scholzu również jego 16 ministrów zostało najpierw mianowanych przez prezydenta federalnego Franka-Waltera Steinmeiera, a następnie zaprzysiężonych w Bundestagu. Nowy rząd już rozpoczął pracę i podejmuje pierwsze decyzje.

W ramach liczącej ponad 170 stron umowy koalicyjnej zdecydowano, że SPD obsadzi sześć resortów. FDP przypadły cztery ministerstwa, a Zielonym – pięć. Ostatnia z partii wskazała wicekanclerza – zostanie nim Robert Habeck.

Otrzyma on także tekę ministra ds. klimatu i gospodarki, pomimo tego że wcześniej był on typowany na ministra finansów.

Niemcy: Koronawirus, klimat i praworządność. Jakie priorytety ma nowy rząd w Berlinie?

W centrum uwagi pozostaje koronawirus i ochrona klimatu. Co jeszcze proponuje tzw. koalicja świateł drogowych?

Habeck: „Panda niemieckiej polityki”?

Habeck jest doktorem filozofii i współautorem kilku powieści, które napisał razem ze swoją żoną, Andreą Paluch. Do Zielonych dołączył w 2002 r., gdy zaangażował się w kampanię na rzecz ścieżek rowerowych. Przewodniczącym partii w Szlezwiku-Holsztynie został dwa lata później.

W kolejnych latach pełnił m.in. funkcję wicepremiera czy ministra energetyki i środowiska w swoim kraju związkowym. Na początku 2018 r. objął, wraz z Annaleną Baerbock, przewodnictwo w Zielonych.

Przy okazji wyborów w 2021 r. był jednym z potencjalnych kandydatów partii na kanclerza, ostatecznie to jednak Baerbock kandydowała na to stanowisko. W kolejnych miesiącach wielu członków partii oraz komentatorów zwracało uwagę, że to Habeck byłby lepszym kandydatem – miało to miejsce w obliczu cyklicznych niepowodzeń Baerbock. Ostatecznie ugrupowanie uzyskało podczas wrześniowych wyborów do Bundestagu ok. 15 proc. poparcia.

Szef Zielonych wywodzi się z umiarkowanego skrzydła – sprzeciwiał się apelom o bardziej rygorystyczną politykę klimatyczną, podkreślając, że partia porzuciła radykalizm i zmierza w stronę centrum.

Wielokrotnie nakłaniał swoje stronnictwo do wyjścia poza tradycyjną, lewicową bazę – w 2019 r. przekonywał, że „flaga i hymn narodowy nie należą do prawicowych populistów”. Ze względu na jego łagodność, magazyn Sueddeutsche Zeitung określał go mianem „pandy niemieckiej polityki”.

Utworzy superministerstwo?

Niemcy są największą gospodarką Unii Europejskiej – odpowiadają za ¼ całego PKB Wspólnoty. Dodatkowo przed krajem, w związku ze zmianami klimatycznymi i pilną potrzebą przyśpieszenia zielonej transformacji, stoją istotne wyzwania.

Robert Habeck będzie pierwszym w historii ministrem gospodarki wywodzącym się z partii Zielonych. Ministerstwo przejmuje od chadeka Petera Alemaiera. Aby lepiej koordynować wyzwania związane z transformacją ekologiczną – w umowie koalicyjnej SPD, FDP i zielonych podkreślono, że osiągnięcie celów paryskiego porozumienia klimatycznego z 2015 r. jest celem gabinetu Olafa Scholza – współlider Zielonych będzie także odpowiadał za klimat.

Eksperci oceniają, że obsadzenie Habecka na tym stanowisku może znacząco zmienić obraz niemieckiego przemysłu w kolejnych latach. Główną misją będzie przyśpieszenie wycofania się Niemiec z energii węglowej i podwojenie produkcji zielonej energii w kraju, tak, by osiągnąć cel 80 proc. energii pozyskiwanej ze źródeł odnawialnych do 2030 r., co przewidziane zostało w umowie koalicyjnej.

Jednocześnie, data wyłączenia węgla z niemieckiego miksu energetycznego przesunięto z 2038 r. (do tego dążył rząd Angeli Merkel) na rok 2030. Nowy szef resortu ma już jednak doświadczenie – w swoim kraju związkowym także dążył do podwojenia mocy wytwórczych energii odnawialnej.

W praktyce więc Habeck stanie przed koniecznością realizacji niezwykle ambitnych celów w kluczowej dla wszystkich państw na świecie kwestii – dekarbonizacji gospodarki. Dlatego jego resort – wzmocnione kompetencjami dawne ministerstwo gospodarki, które otrzyma dodatkowe uprawnienia w zakresie ochrony klimatu – określane jest mianem superministerstwa.

„Ministerstwo, na którego czele stanie Robert Haebeck, połączy obszar gospodarki (obecne ministerstwo gospodarki) oraz kompetencje z obszaru ochrony klimatu. Jest to nowość i bardzo istotne połączenie, by móc wprowadzać ambitne plany z dziedziny polityki klimatycznej w życie”, podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl Agnieszka Łada-Konefał z Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich (DPI) w Darmstadt.

„Już ten fakt połączenia do tej pory tak wzajemnie odległych obszarów będzie dużym wyzwaniem dla nowego ministra. Należy bowiem pamiętać, ze osiągnięcie ambitnych celów klimatycznych będzie miało miejsce, przynajmniej częściowo, kosztem przedsiębiorców, którzy będą musieli zmienić swoje sposoby działania, ponieść koszty tych zmian. Pytaniem pozostaje – i wyzwaniem dla rządu – jak rząd ich w tym wesprze”.

„Konieczne będzie zapewnienie odpowiednich funduszy na te reformy, a finanse leżą w gestii ministra z partii liberalnej. Koalicjanci będą zmuszeni się dogadywać i iść na wzajemne ustępstwa. To wszystko dziać się będzie w okresie pandemicznym lub popandemicznym, kiedy gospodarka i tak ponosi koszty. Wreszcie kolejnym wyzwaniem i zadaniem pozostają reformy w dziedzinie cyfryzacji. Niemcy mają tu wiele do zrobienia, a to także generuje koszty”, analizuje ekspertka.

Niemcy: Wegetarianin szefem resortu rolnictwa. Słychać głosy sprzeciwu

Hodowcy obawiają się „antymięsnej” polityki.

Umowa koalicyjna z naciskiem na klimat

Ambitna polityka klimatyczna to jeden z głównych celów nowej koalicji rządzącej. Ma to zostać osiągnięte m.in. za sprawą przyśpieszeniu procesu dekarbonizacji gospodarki, co ma dotyczyć wszystkich jej sektorów.

Poza nadmienionymi już celami – pozyskiwaniem 80 proc. zapotrzebowania energetycznego za sprawą OZE i wycofaniem się z użycia węgla do końca obecnej dekady, postawiono także na inne, ambitne cele.

Koalicjanci postawili na reformę opłat w obszarze energii – oczekuje się, że od 2023 r. nie będzie już opłaty OZE, zaś w sektorze przemysłu dekarbonizacja ma być osiągnięta m.in. poprzez przyśpieszenie budowy gospodarki wodorowej.

Dodatkowo nowy rząd ma podjąć kroki w celu utworzenia światowego klubu klimatycznego, który ustanowi wspólną minimalną cenę emisji. W planach jest także modernizacja kolei, szybsze przejście na elektromobilność – pożegnanie z silnikami spalinowymi do 2035 r. – oraz wsparcie dla rozwoju paliw alternatywnych w sektorach żeglugi i lotnictwa.

„Umowa koalicyjna stawia wyśrubowane cele w wielu kwestiach klimatycznych, których do tej pory nie udało się osiągnąć, czy chociażby do których nie udawało się zbliżyć, ponieważ były blokowane lub przyjmowane bardzo sceptycznie przez środowiska gospodarcze.

Fakt, że obecnie oba obszary – gospodarki i klimatu, będą w jednym resorcie i odpowiadać będzie za nie jedna osoba, ma pomóc w realizacji polityki klimatycznej bez hamowania tego przez gospodarkę. I zapewne odwrotnie – w realizacji celów klimatycznych będzie trzeba od razu uwzględniać także głos gospodarki. Ma to usprawnić proces. Oczywiście fakt, że to ministerstwo będzie zarządzone przez polityka z partii Zielonych pozwala domniemywać, że kwestie klimatyczne będą szczególnie istotne”, konkluduje Agnieszka Łada-Konefał.