Niemcy: Renesans węgla. Rząd szykuje się na niedobory gazu

Na zdjęciu z 2018 r. obecny wicekanclerz Niemiec Robert Habeck. / Foto via /(CC BY-SA 2.0)/ [Bündnis 90/Die Grünen Nordrhein-Westfalen]

Sytuacja na rynku energetycznym spowodowana wojną w Ukrainie zmienia perspektywę Niemiec. Po ograniczeniu dostaw gazu z Rosji rośnie potrzeba jego oszczędzania. Minister gospodarki chce już teraz zapobiegać problemom w zimowym sezonie grzewczym. Do łask powróci węgiel.

 

Webinarium EURACTIV.pl: Wyzwania energetyczne Polski, Niemiec i Czech

<<LINK DO REJESTRACJI>>


 

Niewiele krajów jest tak uzależnionych od rosyjskiego gazu jak Niemcy, zwraca uwagę EURACTIV.de. Największym importerem netto gazu w UE z Rosji wstrząsnęły powtarzające się ograniczenia dostaw, po tym gdy rosyjski państwowy koncern gazowy Gazprom ograniczył w ubiegłym tygodniu dostawy błękitnego paliwa do kolejnych państw UE, w tym Niemiec, Francji czy Włoch.

Przypomnijmy, że od 16 czerwca przepływ gazu przez gazociąg Nord Stream 1 spadły do 40 proc. w stosunku do normalnego poziomu.

„Sytuacja jest poważna. Dlatego jeszcze bardziej wzmacniamy środki ostrożności i podejmujemy dodatkowe kroki w celu zmniejszenia zużycia gazu”, podkreślił wicekanclerz Robert Habeck, minister gospodarki i klimatu, w oświadczeniu opublikowanym w niedzielę.

„Zużycie gazu musi nadal spadać, ale trzeba też zmagazynować go więcej w podziemnych zbiornikach, w przeciwnym razie zimą może nastąpić wąskie gardło”, czytamy w piśmie.

W obliczu ograniczenia dostaw gazu z Rosji, niemiecki rząd podjął nadzwyczajne środki w celu zapewnienia dostaw energii elektrycznej dla przemysłu i odbiorców indywidualnych.

Elektrownie wykorzystujące węgiel kamienny i brunatny mają być wykorzystywane „w większym stopniu”. Natomiast firmy, które zobowiążą się zmniejszyć zużycie gazu, dostaną od państwa bony finansowe.

Rosja przykręca kurek. Niemcy i Włochy dostają coraz mniej gazu

Rosjanie powiadomili Niemców, że od dziś (16 czerwca) dostaną o 60 proc. mniej gazu. Kanclerz Niemiec mówi o działaniu politycznym.

Elektrownie węglowe w gotowości

Sytuacja jest na tyle poważna, że w oficjalnym komunikacie Ministerstwa Gospodarki i Klimatu Republiki Federalnej napisano, że: „aby zmniejszyć zużycie gazu ziemnego, niezbędne jest drastyczne ograniczenie jego wykorzystania do produkcji energii elektrycznej. Zamiast tego elektrownie na węgiel brunatny będą musiały pracować w dużo większym stopniu”.

W ostatnich dniach sytuacja na rynku gazu ziemnego uległa pogorszeniu. Nadal możliwe jest zastąpienie utraconego gazu, a jego magazyny wciąż są napełniane, choć po wysokich cenach. Zaopatrzenie w gaz jest w tej chwili zapewnione.

Aby zabezpieczyć magazynowanie gazu, rząd niemiecki wkrótce udostępni dodatkową linię kredytową w wysokości 15 mld euro za pośrednictwem państwowego banku KfW. Kredyt ten został omówiony z Ministerstwem Finansów. Komisja Budżetowa Bundestagu ma zostać o tym poinformowana w przyszłym tygodniu.

W kwietniu z gazu wyprodukowano ponad sześć terawatogodzin energii elektrycznej, a podobne liczby spodziewane są w maju. Pomysł ministra Habecka na oszczędzanie gazu polega na zorganizowaniu aukcji, poprzez które rząd chce zachęcić przemysłowych odbiorców do jego oszczędzania.

Pomysł opiera się na tym, że odbiorcy przemysłowi, którzy mogą się obejść bez gazu, zmniejszają jego zużycie w zamian za opłatę finansowaną przez rynek i udostępniają swój gaz, aby można go było magazynować.

Już teraz program ten cieszy się poparciem niemieckiego przemysłu. „Szczególnie popieramy plan zachęcania do zmniejszania zużycia gazu w przemyśle poprzez aukcje”, wyjaśnił 19 czerwca Karl Haeusgen, prezes stowarzyszenia przemysłu maszynowego VDMA.

Jednocześnie – jak wynika z dokumentu Ministerstwa Gospodarki – resort przygotowuje niezbędne rozporządzenie w celu uruchomienia „rezerwy zastępczej gazu”. W praktyce oznacza to, że elektrownie, które są już dostępne jako rezerwowe, mają zostać zmodernizowane tak, aby mogły w krótkim czasie powrócić na rynek.

„Szczerze mówiąc, oznacza to więcej elektrowni węglowych w okresie przejściowym. To gorzkie, ale w obecnej sytuacji stanowi absolutną konieczność, aby zmniejszyć zużycie gazu. Musimy i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby zmagazynować jak najwięcej gazu w okresie letnim i jesiennym. Magazyny gazu muszą być pełne w okresie zimowym. To jest nasz priorytet”, przyznał minister gospodarki.

Jak wynika z najnowszego raportu Federalnej Agencji ds. Sieci, obecny poziom zapełnienia magazynów gazu w Niemczech wynosi około 56,7 proc. Celem rządu federalnego jest, aby magazyny gazu były zapełnione w 80 proc. do 1 października i w 90 proc. do 1 listopada, aby być przygotowanym na ewentualne niedobory. Według ministerstwa udział gazu w produkcji energii elektrycznej w Niemczech w 2021 r. wynosił około 15 proc.

Działania zaproponowane przez Habecka spotkały się z pozytywnym przyjęciem ekspertów. „Bardzo rozsądne plany ministra Habecka dotyczące oszczędzania gazu”, napisała na Twitterze Claudia Kemfert, profesor polityki energetycznej w Niemieckim Instytucie Badań nad Gospodarką.

Ale głosy spoza Niemiec są znacznie bardziej krytyczne. „Niemiecka polityka energetyczna sięga szczytu absurdu. Niemcy zamierzają ponownie uruchomić elektrownie węglowe, zamykając jednocześnie elektrownie jądrowe”, napisał na Twitterze Gérard Araud, były ambasador Francji przy ONZ i w USA.

Przyszłość energetyki w czasie wojny. Perspektywa Polski, Niemiec i Czech

Jak na wdrażanie postulatów Europejskiego Zielonego Ładu wpłynęła wojna i jak Praga, Berlin i Warszawa odchodzą od rosyjskich surowców?

Atom na cenzurowanym

Minister Habeck zapewnił, że większe wykorzystanie węgla jest oczywiście czasowe i wynika z nadzwyczajnej sytuacji ograniczenia dostaw gazu. Oznacza to jednak znaczącą zmianę stanowiska w polityce rządu kanclerza Olafa Scholza.

Socjaldemokraci (SPD) oraz ich koalicjanci – partia Zielonych stawiali za cel w ubiegłorocznej kampanii wyborczej pełne odejścia od węgla do 2030 r. W obecnej sytuacji wydaje się to prawie niemożliwe do zrealizowania. Jak wszyscy podkreślają tymczasowo klimat został złożony na ołtarzu bezpieczeństwa energetycznego państwa.

Kilka dni temu, w obliczu kryzysu energetycznego minister finansów z ramienia liberałów (FDP) Christian Lindner zaproponował wydłużenie pracy niemieckich elektrowni jądrowych. Z ministrem finansów nie zgodził się kanclerz Scholz.

Przypomnijmy, że wraz z końcem 2021 r. Niemcy wyłączyły trzy z sześciu ostatnich działających niemieckich elektrowni jądrowych. Pozostałe mają pracować do końca 2022. Jednostki te zastąpią w niemieckim systemie głównie paliwa kopalne.

Jednak zwolennicy atomu są zdania, że im więcej reaktorów będzie pracować, tym mniejsze będzie zapotrzebowanie na paliwa kopalne, a więc także zależność Niemiec od gazu z Rosji. Berlin zapowiedział, że porzuci dostawy rosyjskiego gazu w 2024 r., natomiast z ropy ma zrezygnować do końca 2022 r.

Scholz podkreślił, że rząd będzie trzymał się planów dotyczących wycofania z energetyki jądrowej i odrzucił propozycję ministra finansów.

Przeciwnicy atomu podkreślają, że dalsze inwestycje w energetykę jądrową nie miałyby sensu, ponieważ budowa nowego reaktora jądrowego kosztowałaby do 18 mld euro, a nowa elektrownia mogłaby być gotowa do pracy dopiero w 2037 lub 2038 r., czyli w okresie, w którym rząd już teraz spodziewa się całkowitego uniezależnienia od importu rosyjskiego gazu.

Jednak mieszkańcy Niemiec coraz częściej opowiadają się za wydłużeniem czasu pracy elektrowni jądrowych. Według ostatniego sondażu przeprowadzonego przez INSA 50 proc. respondentów z zadowoleniem przyjęłoby przedłużenie pracy elektrowni jądrowych w obliczu kryzysu energetycznego wywołanego rosyjską inwazję na Ukrainę.