Szczyt klimatyczny Bidena: USA dołączają do globalnego wyścigu po neutralność klimatyczną

Joe Biden, USA, Stany Zjednoczone, Ameryka, prezydent, klimat, ekologia, Rosja, Chiny, emisje, Co2,dwutlenek węgla, Amazonia

Prezydent USA Joe Biden, fot. Gage Skidmore [Flickr, CC BY-SA 2.0]

Czterdzieścioro światowych liderów weźmie udział w odbywającym się od 21 do 23 kwietnia szczycie Leaders Summit on Climate, zainicjowanym przez Joego Bidena. Wśród zaproszonych są również przywódcy największych rywali USA – Chin oraz Rosji, a także prezydent Polski Andrzej Duda.

 

 

„Po rządach denialisty klimatycznego, jakim był Donald Trump, Stany Zjednoczone wracają do gry. Ten szczyt to kamień milowy w drodze do osiągnięcia neutralności klimatycznej” – mówi John Podesta, były doradca prezydenta Baracka Obamy.

W jego opinii jest to najlepszy czas na zorganizowanie takiego wydarzenia, gdy opinia publiczna w pełni rozumie powagę sytuacji i zdaje sobie sprawę z potencjalnych skutków zmian klimatu.

America is back? Wysłannik Bidena rozmawiał z przedstawicielami UE nt. klimatu. "Jedno państwo nie rozwiąże tego kryzysu"

Timmermans uznał wizytę Kerry’ego w Europie za najlepszy dowód na prawdziwość stwierdzenia America is back.

Ameryka w tyle w kwestii klimatu?

Na rządzie Joego Bidena ciąży wielka presja związana z polityką klimatyczną. Organizacja szczytu może uczynić ze Stanów Zjednoczonych nieoficjalnego globalnego lidera w walce z globalnym ociepleniem.

Równie wielki nacisk na amerykańską administrację wywierany jest jednak wewnątrz kraju. 30 marca ponad tysiąc naukowców podpisało petycję, w której nawołuje prezydenta USA i jego administrację do ustanowienia ambitnego celu krajowej redukcji emisji gazów cieplarnianych. Domagają się zredukowania emisji CO2 o 50 proc. względem poziomu z 2005 r. do końca tej dekady.

Wśród sygnatariuszy petycji oprócz naukowców znalazła się Rachel Cleetus, policy director programu dla spraw energetyki i klimatu amerykańskiego Związku Zainteresowanych Naukowców – organizacji doradzającej władzom USA tam, gdzie wymagana jest specjalistyczna wiedza naukowa.

“Stany Zjednoczone muszą zwiększyć ambicje w kwestii klimatu. Jak dotąd byliśmy w tyle ze względu na skromny budżet przeznaczony na politykę klimatyczną. Przez ostatnie lata Unia Europejska czy Wielka Brytania dokonały znacznie większego postępu niż my w kwestii redukcji emisji” – zwraca uwagę ekspertka.

„Musimy zrobić więcej niż Unia, jeśli chcemy uniknąć kryzysu klimatycznego, Mieszkańcy USA są bowiem o wiele bardziej od Europejczyków narażeni na wszelkie negatywne konsekwencje zmian klimatu – susze, tornada czy powodzie. Ta dekada jest kluczowa (dla walki ze z kryzysem klimatycznym – red.), a redukcja emisji o 50 proc. do 2030 r. to absolutne minimum” – twierdzi Cleetus.

USA: Joe Biden wkrótce zorganizuje szczyt klimatyczny. "Zmiany klimatu zagrożeniem egzystencjalnym"

Prezydent Joe Biden chce, by do 2030 r. w Stanach Zjednoczonych pozyskiwać więcej energii wiatrowej.

Czy współpraca z Chinami jest możliwa?

Chiny są obecnie największym emitentem CO2 na świecie. Odpowiadają za 29 proc. globalnej emisji dwutlenku węgla. Współpraca z Pekinem w kwestii zrównoważonego rozwoju jest zatem niezbędna.

Przywódca ChRL Xi Jinping ogłosił, że jego kraj osiągnie neutralność klimatyczną do 2060 r. Zdaniem Johna Podesty to jednak zdecydowanie zbyt odległy termin. Według niego Pekin powinien być bardziej ambitny w kwestii klimatu, a Stany Zjednoczone powinny go do tego przekonać. Były doradca prezydenta USA upatruje w szczycie klimatycznym wielką szansę Ameryki na normalizację stosunków z Chinami.

“Szczyty taki jak ten mogą stanowić doskonały kanał komunikacji między Waszyngtonem a Pekinem. Chiny są gotowe na otwarty dialog z Ameryką, więc ten kanał musi pozostać otwarty. Nareszcie mamy miejsce do normalnej, dyplomatycznej dyskusji między dwoma największymi rywalami”.

Pierwsza decyzja Joego Bidena: USA wracają do porozumienia klimatycznego z Paryża

Joe Biden – zgodnie z zapowiedzią z kampanii wyborczej – odwrócił decyzję Donalda Trumpa z 2017 r.

Sprawa Amazonii. „Trzeba ratować Puszczę”

Gdy większość świata obserwuje poczynania największych światowych mocarstw, często zapomina się o tym, jak ważną rolę w walce ze zmianami klimatycznymi ma do odegrania Brazylia. Znajdująca się w większości na jej terenie Puszcza Amazońska pochłania ok. jednej szóstej całej globalnej emisji CO2. Pomimo tego deforestacja puszczy w ostatnich latach postępowała coraz gwałtowniej.

Problem w brazylijskiej polityce klimatycznej nie leży jednak po stronie społeczeństwa, a wyłącznie brazylijskiego rządu, którym kieruje obecnie denialista klimatyczny, Jair Bolsonaro – twierdzi Izabella Texeira, była minister środowiska Brazylii. W jej opinii to najwyższy czas, żeby brazylijski rząd w końcu otworzył się na kwestie ekologiczne, nie tylko poprzez deklaracje, ale przez realne działania.

“Brazylia wie, jak walczyć z tym problemem, ale potrzeba, aby ktoś tego dopilnował. Trzeba uratować Amazonię” – dodaje była minister.

Pomimo że brazylijska opinia publiczna jak i społeczność międzynarodowa od dawna zwracają uwagę na narastający problem, a pierwsze cele w zakresie powstrzymania deforestacji zostały ustalone już w 2010 r., obecny rząd nie starał się poprawić sytuacji Amazonii. Na przykład w 2019 r. Jair Bolsonaro zablokował 30 proc. funduszu do walki z pożarami w lasach tropikalnych.

„The Guardian” donosi, że rząd USA negocjuje możliwość udzielenia wielomiliardowego dofinansowania dla brazylijskich władz, aby ocalić tamtejsze lasy równikowe.