Największa znana obecnie góra lodowa oderwała się od Antarktydy. Ma kształt Manhattanu, ale jest… ponad siedem razy większa

Góra lodowa A-76 ma ponad 4,3 tys. kilometrów kwadratowych powierzchni, źródło: Twitter/ESA EarthObservation (@ESA_EO)

Góra lodowa A-76 ma ponad 4,3 tys. kilometrów kwadratowych powierzchni, źródło: Twitter/ESA EarthObservation (@ESA_EO)

Rekordowa góra lodowa oderwała się od Lodowca Szelfowego Ronne i dryfuje po Morzu Weddella na północny zachód od Antarktydy. Jest największym znanym obecnie tego typu obiektem. Wykryły ją brytyjskie służby arktyczne oraz Europejska Agencja Kosmiczna, której satelita wykonał zdjęcia rekordowo wielkiej góry lodowej.

 

Ochrzczona A-76 góra ma podłużny kształt, który przypomina trochę nowojorski Manhattan. Tyle, że ma aż 170 kilometrów długości i 25 kilometrów szerokości, co daje jej powierzchnię ponad 4,3 tys. kilometrów kwadratowych, a więc ponad siedem razy większą niż w przypadku najsłynniejszej dzielnicy Nowego Jorku.

Rekordzistka zmierzona z kosmosu

A-76 to właściwie całkiem duża dryfująca lodowa wyspa. Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) porównał ją do hiszpańskiej Majorki, która ma 3,6 tys. kilometrów kwadratowych. Tyle że gdyby do powierzchni Majorki dodać jeszcze powierzchnię sąsiedniej Minorki (668 kilometrów kwadratowych), dalej by to było mniej niż w przypadku nowej góry lodowej na Morzu Weddella.

Pierwsi zauważyli ją eksperci British Antarctic Survey, ale jej rozmiary potwierdziły dopiero obserwacje ESA, a konkretnie zdjęcia wykonane dzięki satelicie Sentinel-1 działającemu w ramach realizowanego przez Komisję Europejską programu obserwacji powierzchni Ziemi – Copernicus.

Nie ma już więc wątpliwości, że jest to największa obecnie istniejąca na naszej planecie góra lodowa. Odebrała palmę pierwszeństwa w tej kategorii górze lodowej A-23A, która została zaobserwowana po raz pierwszy w sierpniu 1986 r., ale od tamtego czasu odpłynęła od brzegów Antarktydy na odległość zaledwie 200 kilometrów, ponieważ zaczepiła o dno zatoki.

A-23A, choć także gigantyczna, jest jednak zdecydowanie mniejsza od A-76, bowiem ma powierzchnię „zaledwie” 3,8 tys. kilometrów kwadratowych. Jest jednak mniejsza od jeszcze wcześniejszej rekordzistki – góry lodowej A68A, która oderwała się od Antarktydy w lipcu 2017 r., ale w grudniu ubiegłego roku rozpadła się na kilka mniejszych kawałków. Zanim do tego doszło – liczyła 6 tys. kilometrów kwadratowych.

Jeszcze wcześniej rekordzistką była zaś góra lodowa o nazwie B-15, która powstała w kwietniu 2000 r. po oderwaniu się od największego na świecie lodowca szelfowego – Lodowca Rossa na południowym wybrzeżu Antarktydy w pobliżu Wyspy Roosevelta.

Włochy: Zmagazynują "zeszłoroczny śnieg", żeby przydał się w tym roku

To z jednej strony proekologiczny happening, ale z drugiej także zabezpieczenie przed brakiem śniegu w kolejnym sezonie narciarskim.

Jaka góra lodowa była największa?

To w obszarze Lodowca Szelfowego Rossa powstają największe góry lodowe na świecie. B-15 miała aż 11 tys. kilometrów powierzchni, czyli była większa od Jamajki. To także od tego lodowcowego szelfu oderwała się najprawdopodobniej największa dotąd odnotowana przez ludzkość góra lodowa.

Odkryła ją załoga amerykańskiego wojskowego lodołamacza USS „Glacier”. 12 listopada 1956 marynarze ujrzeli górę lodową, której powierzchnię oszacowali na co najmniej 31 tys. kilometrów kwadratowych, czyli więcej niż powierzchnia całej… Belgii.

Góra dryfowała po Oceanie Południowym około 240 kilometrów na zachód od Wyspy Scotta. Ówcześnie nie można było niestety z pokładu statków dokładnie określić jej powierzchni tak łatwo jak to robi się dziś za pomocą zdjęć satelitarnych, ale naukowcy zmierzyli później, że miała ona około 335 kilometrów długości oraz 60 kilometrów szerokości.

Obliczeń tych nigdy jednak nie udało się potwierdzić nowoczesnymi metodami, bo góra ta od dawna nie istnieje. Także góra lodowa B-15 rozpadła się w 2005 r. na mniejsze kawałki, które do 2018 r. rozpadały się sukcesywnie na kolejne mniejsze fragmenty.

Indie: Już 26 ofiar pęknięcia lodowca w Himalajach, 171 osób wciąż jest poszukiwanych

Ratownicy wciąż próbują odnaleźć żywych ludzi po tym, jak w północnych Indiach doszło do dużego pęknięcia himalajskiego lodowca. Jego ogromny fragment wpadł do rzeki, co przerwało tamę i wywołało nagłą i katastrofalną powódź.

 

Do katastrofy doszło u podnóża Himalajów w północnoindyjskim …

Zagrożenie dla pingwinów, fok, ale też ludzi

Tak duże góry lodowe są niebezpieczne dla żeglugi morskiej, choć dzięki nowoczesnym systemom ostrzegania i obserwacji morza już nie aż tak niebezpieczne jak niegdyś. Ale dalej stanowią bardzo poważne zagrożenie dla antarktycznych ekosystemów, a zwłaszcza populacji pingwinów i fok, ponieważ – gdy osiądą gdzieś na mieliźnie – zmieniają miejsca występowania ławic ryb, co z kolei sprawia, że trudniej na nie polować.

Ponadto nie wszystkie góry lodowe dryfują ku otwartemu oceanowi, a potem rozpuszczają się w jego coraz cieplejszych wodach, ale mogą także uderzyć w wyspy lub inne części Antarktydy. I w ten sposób zniszczyć tereny lęgowe ptaków.

Takie ryzyko istniało m.in. w przypadku gór lodowych A23A i A68A. Pierwsza z nich ostatecznie wyminęła wszystkie wyspy na Oceanie Południowym zaś druga zdążyła rozpaść się jeszcze zanim uderzyła w stanowiącą brytyjskie terytorium zamorskie Georgię Południową, czyli tereny, które są już zamieszkane przez ludzi.

W tamtejszej osadzie King Edward Point mieszka bowiem kilkadziesiąt osób, a nawet zimą zostaje ich kilkanaście. To głównie naukowcy zajmujący się obserwacją i badaniem okolic Bieguna Południowego.

Pakistan: Miliony ludzi zagrożonych powodzią. Globalne ocieplenie topi lokalne lodowce  

Liczba lodowców w Pakistanie wynosi ponad 7 tysięcy – to więcej niż gdziekolwiek indziej poza strefami polarnymi.

Lodowce szelfowe rozpadają się

Choć góry lodowe odrywają się od Antarktydy przynajmniej odkąd potwierdzono jej istnienie w pierwszej połowie XIX wieku, to jednak w ostatnim czasie zjawisko to nasila się. I to szczególnie właśnie w miejscu, gdzie oderwała się właśnie A-76, czyli w północno-wschodniej części lodowego kontynentu w pobliżu Półwyspy Antarktycznego. Wcześniej z gór lodowych słynął bowiem przeciwległy kraniec Antarktydy.

Teraz lodowce szelfowe na wybrzeżu Morza Weddella ulegają bardzo szybkiej dezintegracji. Zdaniem naukowców to jeden z wielu skutków zmian klimatycznych na Ziemi.