Morze Czarne: Bezczynność Bułgarii doprowadzi do katastrofy ekologicznej?

Woda morska, źródło: Pixabay, fot. dimitrisvetsikas1969

Statek towarowy Vera Su, pływający pod panamską banderą z turecką załogą, 20 września rozbił się i osiadł na mieliźnie na wysokim skalistym wybrzeżu Bułgarii kilka kilometrów od rezerwatu przyrody Kaliakra. Jeśli bułgarskie władze nie zdołają przetransportować ładunku na ląd, ponad 3 tys. ton mocznika na pokładzie może grozić przekształceniem tej części Morza Czarnego – jednego z najważniejszych siedlisk przyrodniczych Europy – w martwą strefę.

 

Mocznik jest używany jako nawóz w rolnictwie, ale kiedy wejdzie w kontakt z wodą morską, powoduje gwałtowny rozkwit fitoplanktonu, który zaczyna wydzielać toksyny groźne dla życia morskiego. To zniszczyłoby nie tylko bogate siedliska morskie delfinów, rekinów czarnomorskich i innych gatunków morskich, ale także negatywnie wpłynęłoby na ptaki w tej części chronionego stepu pontyjskiego, ostrzegają eksperci.

Przez sześć dni po wypadku władze Bułgarii nie podjęły żadnych kroków w celu ratowania statku, choć warunki atmosferyczne sprzyjały takim działaniom. Osiem dni po katastrofie władze wysłały statki ratownicze, ale z nieodpowiednim sprzętem do rozładunku mocznika, który zaczął się wylewać do morza. Operacja została przerwana na polecenie ministra środowiska.

Impas z osiadłym na mieliźnie statkiem Vera Su i późniejsze zanieczyszczenie morza doprowadziły do dymisji szefa bułgarskiej Administracji Morskiej Żiwko Pietrowa. Dzień wcześniej Pietrow oświadczył, że nie spodziewał się wycieku nawozu podczas rozładunku statku, ale jednocześnie stwierdził, że ,,ten ładunek nie był aż tak trujący”.

Rząd powołał sztab kryzysowy, który ma w skoordynowany sposób działać na rzecz ratowania rozbitego statku. Warunki pogodowe w okolicy są jednak teraz o wiele trudniejsze niż w pierwszych dniach, ponieważ duże fale rozbijają statek o skały.

Władze pozostają w gotowości do ewakuacji dziewięcioosobowej załogi. Oczekuje się, że statek zostanie wzmocniony dużymi kotwicami przez Marynarkę Wojenną, ponieważ istnieje ryzyko rozbicia się o skały. Podjęta zostanie kolejna próba rozładowania i wydobycia statku.