Morawiecki: Unia Europejska potrzebuje reformy systemu handlu emisjami

morawiecki-polska-komisja-europejska-eu-ets-emisje-CO2-węgiel-energetyka-drozyzna-prąd-gaz-ciepło

Premier Mateusz Morawiecki przed rozpoczęciem unijnego szczytu w Brukseli, 21 października 2021 r. / © European Union 2021 - Source : EUCO [EUCO Newsroom]

Obecna koncepcja unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) jest błędna. Konieczne jest przeprowadzenie głębokiej reformy systemu, przekonuje na łamach EURACTIV.com premier Mateusz Morawiecki. Komisja Europejska odpowiada, że system handlu uprawnieniami do emisji CO2 zachęca do dekarbonizacji i generuje przychody, aby inwestować w czyste technologie źródeł energii, a Polska na tym zarabia i to nie mało.

 

Podwyżki cen gazu, prądu, drożyzna w sklepach i wysoka inflacja. Co nas czeka w 2022 r.?

Szef polskiego rządu podkreślił w opinii opublikowanej przez brukselską redakcję EURACTIV, że zamiast służyć zrównoważonej i sprawiedliwej polityce klimatycznej, handel emisjami CO2 stał się narzędziem spekulacji.

„Wzrost cen wymyka się spod kontroli i uderza w domowe budżety obywateli UE. Zagraża bezpieczeństwu finansowemu zwykłych ludzi, którzy już ucierpieli w wyniku pandemii. Przede wszystkim podważa zaufanie obywateli do koncepcji polityki klimatycznej UE””, twierdzi Morawiecki.

Podwyżki cen gazu, prądu, drożyzna w sklepach i wysoka inflacja. Co nas czeka w 2022 r.?

Przewidywane są znaczne podwyżki cen energii, części produktów oraz znaczny wzrost inflacji.

Morawiecki: Unijny system handlu emisjami obciążeniem

Jak dodał szef polskiego rządu, w ostatnich dniach przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wskazywała, że „cel uświęca środki”. A przecież „jest to sprzeczne z założeniami sprawiedliwej transformacji energetycznej, której broni Polska i inne kraje”, podkreślił Morawiecki.

„Teza, że wzrost cen emisji, a co za tym idzie drastyczny wzrost rachunków za energię, jest właściwym i niewymagającym korekt kierunkiem, w rzeczywistości oznacza zielone światło dla dalszego spekulacyjnego funkcjonowania unijnego systemu”, podkreślił premier.

Morawiecki napisał, że według von der Leyen „rosnące ceny certyfikatów są silnym bodźcem ekonomicznym dla firm, aby stały się bardziej wydajne i przestawiły się na czystą produkcję”.

I Morawiecki wskazuje, że taka jest logika redukcji emisji, ale system handlu ETS miał zachęcać firmy do racjonalnej ewolucji, tymczasem narzuca im tempo, które zagraża ich wzrostowi.

„Szybki wzrost cen nie będzie pozytywnym bodźcem, ale barierą, która uniemożliwi działanie tysiącom firm. Inną konsekwencją jest rosnący sprzeciw społeczeństw europejskich, które mogą zbuntować się przeciwko gigantycznym kosztom niesprawiedliwej transformacji energetycznej. Nie zbudujemy Zielonego Ładu, jeśli uderzy on w dobrobyt Europejczyków”, napisał Morawiecki.

Jego zdaniem stabilne i przewidywalne ceny mają kluczowe znaczenie dla odpowiedzialnej transformacji, a zbyt duże wahania mogą zagrozić inwestycjom niezbędnym dla stabilności unijnych gospodarek. Wskazuje, że obserwowany właśnie ogromny wzrost kosztów wytwarzania zmusza firmy do czasowego ograniczania produkcji i w efekcie pojawia się zjawisko „destrukcji popytu”. Problemy z zaopatrzeniem powodują znaczny wzrost cen żywności i przyczyniają się do wzrostu inflacji.

„Jednocześnie koszt zakupu uprawnień do emisji w ramach EU ETS powoduje, że rachunki za energię w Polsce i wielu krajach UE rosną na niespotykaną dotąd skalę. (…) Wzrost cen energii eskaluje także gra geopolityczna Rosji. Na każdym rynku monopolista prędzej czy później wykorzysta swoją przewagę. Dziś doświadcza tego cała Europa, nie tylko UE, ale także Mołdawia i Ukraina”, twierdzi premier.

Polska złożyła wniosek ws. reformy systemu ETS. Nasz kraj traci czy zyskuje na handlu emisjami?

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa przekazała wczoraj, że Polska złożyła do Komisji Europejskiej wniosek o kompleksową reformę systemu handlu emisjami dwutlenku węgla w systemie ETS. 

Morawieckiego sposób na reformę handlu emisjami

Według Morawieckiego konieczne jest przeprowadzenie głębokiej reformy systemu ETS, która uwzględni obecną sytuację na rynku energii oraz rynku uprawnień do emisji, a także konkluzje Rady Europejskiej z grudnia 2021 r.

Szef polskiego rządu wskazuje na dwa elementy. Pierwszym z nich jest analiza i kontrola rynku uprawnień do emisji. „Budując odpowiednie rozwiązania regulacyjne i nadzorcze, musimy przebić się przez bańkę spekulacyjną, która wytworzyła się wokół handlu ETS”, wyjaśnił. Ponadto należy zmniejszyć presję wywieraną przez Rezerwę Stabilności Rynkowej (MSR) na podaż uprawnień do emisji.

„Każdego roku około 300-400 mln uprawnień trafia do Rezerwy Stabilności Rynkowej, drastycznie zmniejszając ilość uprawnień dostępnych na aukcji. Gdy ceny na rynku ETS wahają się od 70 do 90 euro, uprawnienia są nadal pobierane z rynku i przenoszone do rezerwy. Trzeba też zmienić ETS, aby ścieżka nie przypominała już bitcoina, gdzie widzimy wiele spekulacji. Taka gospodarka nie jest zdrowa, bo to nasi obywatele płacą za nią w pierwszej kolejności”, tłumaczy Morawiecki.

Fit for 55 przyjęty. Co zawiera? Wszystko co trzeba wiedzieć

„To decydujące dziesięciolecie w walce z kryzysem klimatycznym i kryzysem różnorodności biologicznej (…)”, podkreśla Frans Timmermans.

Odpowiedź Komisji Europejskiej

Co na to wszystko Bruksela? „Europejski system handlu uprawnieniami do emisji CO2 zachęca do dekarbonizacji i generuje przychody, aby inwestować w czyste technologie źródeł energii. Pomógł nam już obniżyć emisje o ponad 40 proc. od 2005 r. w sektorach, które obejmuje”, stwierdził zapytany w poniedziałek rzecznik KE Tim McPhie.

Przypomniał, że kwestia ETS była dyskutowana przed Świętami Bożego Narodzenia na posiedzeniu Rady Europejskiej. Dodał, że system jest centralnym punktem Europejskiego Zielonego Ładu i strategii UE, której celem jest uzyskanie neutralności technologicznej do 2050 r.

McPhie podkreślił, że KE będzie nadal dokładnie monitorowała sytuację na tym rynku i poziom cen. Przyznał jednocześnie, że Komisja zdaje sobie sprawę, że obecny poziom cen rodzi obawy niektórych państw. „Ale przypominamy, że to rynek ustala ceny emisji CO2. Obecne ceny CO2 zależą od wielu czynników”, wskazał.

Dodał, że KE bardzo poważnie traktuje zarzuty dotyczące nadużyć na rynku. „Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych potwierdził, że nie ma dowodów na manipulacje rynkowe. Kontynuuje analizy, czy ETS działa zgodnie z zasadami rynków finansowych. Poprosiliśmy o to”, podkreślił.

Niemcy wyłączyli połowę z działających elektrowni atomowych. Zastąpią je głównie paliwa kopalne

Wyłączone jednostki stanowiły ok. połowę niemieckich mocy z energetyki jądrowej. Wytwarzały moc o sile ok. 4,5 GW.

Czym jest EU ETS i ile Polska na nim zarabia?

Unijny system handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) utworzono w 2005 r. Ma on na celu propagowanie racjonalnego pod względem kosztów i skutecznego gospodarczo ograniczania emisji gazów cieplarnianych.

UE określa pułap uprawnień do emisji, a przedsiębiorstwa uprawnienia te dostają lub kupują. Pułap jest sukcesywnie obniżany, tak by ilość emisji stopniowo malała.

W rozmowie z portalem biznesalert.pl Robert Jeszke, kierownik Zespołu Strategii, Analiz i Aukcji oraz Centrum Analiz Klimatyczno-Energetycznych (CAKE) w Krajowym Ośrodku Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE), części Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego, przytacza wyliczenia, że Polska w latach 2013-2021 (licząc do 1 grudnia br.) uzyskała przychód z tytułu sprzedaży uprawnień do emisji (EUA oraz EUAA) w wysokości ok. 13,26 mld euro.

Jedynie w 2021 r. Polska z tego tytułu zarobiła już ok. 5,25 mld euro, co stanowi ok. 40 proc. całości przychodów liczonych od 2013 r.

Ekspert podkreślił w rozmowie, że „wzrost kosztów energii jest nieunikniony, ale od tego w jak odpowiedzialny sposób zainwestujemy środki z EU ETS będzie zależeć nasza przyszła zależność od importu nośników energii jak i zależność od kosztów emisji”.