Lockdown z powodu pandemii koronawirusa prawie bez wpływu na globalne ocieplenie

Wochy widziane z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, źródło: pixy.org (CC0 Public Domain)

Wochy widziane z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, źródło: pixy.org (CC0 Public Domain)

Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) oceniła, że poziom emisji do atmosfery CO2 rósł mimo przemysłowo-transportowego spowolnienia wywołanego pandemią koronawirusa. „Lockdown to nie jest metoda na walkę ze zmianami klimatycznymi” – poinformował sekretarz generalny tej organizacji.

 

Podczas wiosennej fali pandemii COVID-19 praktycznie zamarł w wielu miejscach na świecie (np. w Europie) transport lotniczy, a transport samochodowy został ograniczony. Wstrzymana została także w niektórych regionach (np. w Lombardii) produkcja przemysłowa.

Wskazywano wówczas, że nieoczekiwanym pozytywnym skutkiem pandemii może się okazać zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Lockdown miał się więc przyczynić do ułatwienia walki ze zmianami klimatycznymi. Okazuje się jednak, że radość była przedwczesna – wpływ lockdownu na zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych okazał się niewielki.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

WMO studzi nadzieje

Jak poinformowała Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO), stężenie dwutlenku węgla w atmosferze niewiele się w tym roku zmniejszy. W wiosennym szczycie pandemii emisja była co prawda niższa aż o 17 proc., ale potem znów wzrosła. Ostatecznie w tym roku zapewne okaże się o od 4,5 proc. do 7,5 proc. niższa od ubiegłorocznej. A ta ubiegłoroczna była ogromna.

W 2019 r. stężenie dwutlenku węgla w ziemskiej atmosferze podskoczyło bardzo gwałtownie do rekordowego poziomu 410 cząstek na milion (PPM). Jeszcze w 2015 r. było to 400 PPM. Od 1990 r. stężenie CO2 w atmosferze wzrosło o 45 proc. A to właśnie ten gaz jest najmocniej odpowiedzialny za efekt cieplarniany. Stanowi 4/5 obecnych w ziemskiej atmosferze gazów cieplarnianych.

WMO studzi więc nadzieje – pandemia nie sprawi, że łatwiej nam będzie walczyć ze zmianami klimatycznymi. „Lockdown to nie jest metoda na walkę ze zmianami klimatycznymi. Pandemia będzie tylko malutkim ząbkiem na obejmującym dłuższy okres wykresie. W kwestii klimatu też potrzeba nam zrównoważonego spłaszczenia krzywej wzrostu” – powiedział sekretarz generalny tej oenzetowskiej organizacji prof. Petteri Taalas.

Jak przeprowadzić prawdziwie sprawiedliwą transformację regionów węglowych?

Transformacja europejskiej gospodarki w kierunku przyjaznym klimatowi jest jednym z najważniejszych zadań, jakie postawiła przed sobą Unia Europejska.

Potrzeba działań systemowych

Jak wyjaśnił prof. Taalas, problemem jest to, że dwutlenek węgla utrzymuje się w atmosferze przez stulecia, a w morzach nawet jeszcze dłużej. „Ostatni raz na Ziemi wystąpiło porównywalne stężenie CO2 3-5 mld lat temu. Średnia temperatura była wtedy o 2-3 stopnia Celsjusza wyższa, a poziom mórz był wyższy o 10-20 metrów. Tylko, że wtedy Ziemi nie zamieszkiwało 7,7 mld ludzi” – stwierdził szef WMO.

Pandemia więc nie zmniejszyła emisji CO2, a jedynie tylko odrobinę spowolniła jej wzrost. Bez długofalowych i systemowych zmian nie uda się powstrzymać zmian klimatycznych. „One są już teraz możliwe technicznie i stać nas na nie. Mogą też nieznacznie wpłynąć na nasze codzienne życie. Ale musimy je wprowadzić wspólnie. Zadeklarować, że chcemy osiągnąć neutralność klimatyczną. Nie ma czasu do stracenia – zaapelował prof. Taalas.