Litwa sprowadziła miliony tabletek z jodem. Z obawy o białoruską elektrownię

Elektrownia atomowa w Ostrowcu na Białorusi, źródło: Wikipedia, fot. Homoatrox (CC BY-SA 4.0)

Cztery miliony tabletek z jodkiem potasu zamówiono w związku z planowanym na ten rok uruchomieniem elektrowni atomowej w Ostrowcu na Białorusi. Litwa od lat protestuje przeciw budowie tej siłowni.

 

Zamówione przez litewskie władze tabletki zawierają jodek potasu, którego zażywanie blokuje przyswajanie przez tarczycę radioaktywnego jodu, co z kolei zmniejsza ryzyko zachorowania na raka tarczycy. Mają zostać rozdane mieszkańcom terenów w pasie 30 km od granicy z Białorusią. Opiewające na 4 mln tabletek zamówienie jest bardzo duże, jeśli wziąć pod uwagę, że całą Litwę zamieszkuje obecnie niecałe 2,8 mln ludzi.

Czego obawia się Litwa?

Obawy władz w Wilnie biorą się z tego, że prawdopodobnie jeszcze w tym roku ruszy pierwszy z bloków elektrowni atomowej w białoruskim Ostrowcu. Obiekt powstał bardzo blisko granicy z Litwą – od stolicy tego kraju dzieli siłownię zaledwie 50 km.

„Powinniśmy zachować czujność i gotowość do reagowania, zwłaszcza, gdy chodzi o ochronę naszych mieszkańców” – ogłosił litewski minister zdrowia Aurelijus Veryga, informując o zakupie tabletek z jodkiem potasu.

Litwa od kilku lat protestuje przeciw tej inwestycji, wskazując na jej zbyt bliskie umiejscowienie od swoich granic i na związane z tym ryzyko. W razie awarii, skutki odczują bowiem także Litwini. Wilno alarmuje też, że nie ma pewności czy użyte przez Białoruś technologie będą bezpieczne. Podnoszą również szereg zastrzeżeń środowiskowych.

Wskazują bowiem, że głównym źródłem wody do chłodzenia reaktorów będzie rzeka Wilia, która płynie dalej w kierunku Wilna. Każde jej zanieczyszczenie będzie mieć negatywny wpływ na stan wody pitnej w litewskiej stolicy.

Litwa: Ćwiczenia na wypadek awarii nuklearnej na Białorusi

Na Litwie – między innymi w Wilnie – rozpoczęły się kilkudniowe ćwiczenia na wypadek potencjalnej awarii nuklearnej na Białorusi. Elektrownia atomowa w białoruskim Ostrowcu znajduje się zaledwie ok. 50 km od granicy z Litwą. Litewskie władze od dawna protestują przeciw …

Prezydenci Litwy i Białorusi rozmawiali o elektrowni

Na Litwie w październiku przeprowadzono nawet ćwiczenia na wypadek awarii w Ostrowcu. Gotowy jest także plan ewakuacji kilkudziesięciu tysięcy ludzi z potencjalnie zagrożonych terenów przygranicznych.

„Bardzo poważnie traktujemy zagrożenie jakie niesie ze sobą uruchomienie tej elektrowni. Chodzi nie tylko o kwestie ekologiczne, ale w ogóle nasze bezpieczeństwo narodowe” – powiedział po niedawnej rozmowie telefonicznej z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką prezydent Litwy Gitanas Nauseda.

Ale poinformował też, że Łukaszenka zapewniał go, że „Białoruś, jako kraj najmocniej w Europie dotknięty przez katastrofę elektrowni atomowej w Czarnobylu, nie będzie oszczędzać na bezpieczeństwie nowych siłowni”.

Prezydent Nauseda przekonywał jednak swojego białoruskiego odpowiednika, aby władze w Mińsku przemyślały jeszcze uruchomienie elektrowni lub poprzestanie na mniejszej liczbie bloków. Zaproponował, że Litwa wesprze Białoruś w dywersyfikacji źródeł energii. To negocjacyjna marchewka, kijem jest zaś próba przekonania sąsiednich państw, aby nie kupowały energii elektrycznej od Białorusi.

Mińsk chce bowiem dzięki mocy planowanej finalnie na 2400 MW siłowni w Ostrowcu zasilić nie tylko swoją sieć, ale także zarobić na sprzedaży energii zagranicę. Ale Litwa już dawno ogłosiła, że takiej energii nie kupi. Podobne stanowisko prezentują też Polska oraz Ukraina. W ubiegłym tygodniu dołączyła do nich Estonia. Ale Łotwa nadal się waha i jest możliwe, że jednak z bojkotu elektrowni w Ostrowcu się wyłamie.

Litwa obawia się białoruskiej elektrowni atomowej

Rząd Litwy podejmuje działania na wypadek wycieku radioaktywnego w białoruskiej elektrowni atomowej w Ostrowcu. Wkrótce do mieszkańców trafi 4 mln tabletek z jodem. Litwa od dawna kontestuje budowę elektrowni, znajdującej się zaledwie 50 km od Wilna.
 

 

W ostatnich miesiącach atom przylgnął …

Ruch społeczny chce lobbować na poziomie UE

Na samej Litwie powołano natomiast w lutym ruch społeczny, który ma działać na rzecz zablokowania współpracy z elektrownią w białoruskim Ostrowcu na poziomie całej Unii Europejskiej. Na czele tej inicjatywy stanął znany z konserwatywnych poglądów pierwszy prezydent Litwy po odzyskaniu przez ten kraj w 1991 r. niepodległości Vytautas Landsbergis.

Członkami komitetu założycielskiego są zaś m.in. liberalny europoseł i były wiceprzewodniczący litewskiego Sejmu Petras Austreviczius, związany z lewicą były minister spraw zagranicznych Petras Vaitiekunas czy wybrany z ramienia Litewskiego Związku Rolników i Zielonych poseł Virgilijus Poderys. Nowy ruch zrzesza więc polityków z bardzo różnych ugrupowań. Każdy członek ruchu ma lobbować wśród polityków swoich rodzin politycznych działających na poziomie unijnym.

Na razie jednak prace nad rozruchem elektrowni w Ostrowcu postępują. W ubiegłym tygodniu do siłowni dostarczono już pierwszą partię paliwa dla reaktora. Litewskie Ministerstwo Energii zwróciło się jednak do Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) o interwencję. Wilno wskazało, że Mińsk nie podpisał jeszcze umowy z Litwą o wcześniejszym zgłaszaniu awarii jądrowej.

Francuzi zamkną najstarszą elektrownię atomową

Francja potwierdza zamknięcie jednej z najstarszych elektrowni atomowych w kraju. To konsekwencja zmian ogłoszonych w ubiegłym roku. Francuzi zapowiadają trzykrotny wzrost udziału energii odnawialnej do 2030 r.
 

 

Elektrownia w Fessenheim, położona przy granicy z Niemcami w departamencie Górny Ren przestanie działać …