COP26: „Zielona hipokryzja”. Kto przyleciał prywatnym odrzutowcem na szczyt klimatyczny?

korek-prywatnych-odrzutowcow-samoloty-cop26-glasgow-szczyt-klimatyczny-zmiany-klimatu-johnson-biden-lotnisko-podroz-transport-co2-emisje

Brytyjski premier Boris Johnson i amerykański prezydent Joe Biden (na zdj.) krytykowani są za korzystanie z nieekologicznych środków transportu podczas szczytu klimatycznego COP26. [twitter]

Podczas szczytu klimatycznego COP26 w Glasgow na tamtejszym lotnisku utworzył się „korek” prywatnych odrzutowców. Przylecieli nimi m.in. liderzy państw czy przedstawiciele biznesu. Krytycy mówią o „hipokryzji”, ponieważ samoloty są jednym z bardziej szkodliwych dla klimatu środkiem transportu.

 

W niedzielę (31 października), podczas pierwszego dnia szczytu klimatycznego, na lotnisku w Glasgow wylądowały co najmniej 52 prywatne odrzutowce. W sumie, w związku z COP26 w ciągu niemal dwóch tygodni – szczyt potrwa do 12 listopada – do szkockiego miasta przylecieć ma aż 400 takich samolotów.

Według informacji brytyjskiego dziennika Daily Mail puste samoloty, po tym jak wylądowały w Glasgow, musiały ponownie wystartować i polecieć na inne lotniska w okolicy, ponieważ w Glasgow brakowało miejsc postojowych.

Dziennik dodaje, że emisje dwutlenku węgla spowodowane taką aktywnością samolotów mogą wynieść 13 tys. ton. To tyle, ile przez rok przy średniej konsumpcji wytworzy 1,6 tys. Brytyjczyków.

COP26: Poruszająca się na wózku izraelska minister nie mogła wziąć udziału w szczycie klimatycznym

Jak poinformowała, organizatorzy nie zapewnili wszędzie odpowiednich udogodnień dla osób poruszających się na wózku.

„Zielona hipokryzja”

Sytuacja wywołuje wiele krytycznych komentarzy, ponieważ prywatne samoloty przywożą do Szkocji światowych liderów, którzy w oficjalnych wystąpieniach podkreślają jak ważna jest walka ze zmianami klimatu.

Tymczasem podróż prywatnym odrzutowcem produkuje około dwóch ton CO2 na każdą godzinę lotu i jest jednym z najmniej ekologicznych źródeł transportu. Ogółem transport lotniczy odpowiada za około 5 proc. globalnego ocieplenia.

Do Glasgow prywatnym odrzutowcem przybył np. szef Amazona Jeff Bezos, często pouczający świat o skutkach zmian klimatu, a także następca tronu brytyjskiego, książę Karol.

Szczególną uwagę brytyjskich mediów wzbudził fakt, że premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, tuż po tym jak w przemówieniu do światowych liderów podkreślał, że trzeba podjąć natychmiastowe kroki, aby przeciwdziałać zmianom klimatu, do Londynu postanowił wrócić prywatnym samolotem.

W swoim wystąpieniu mówił m.in., że „nie ma czasu do stracenia” i „słowa, bez czynów, nie mają sensu”. Media podkreślają, że podróż mniej szkodliwym dla klimatu pociągiem zajęłaby brytyjskiemu premierowi około 4,5 godziny.

Jego rzeczniczka tłumaczyła jednak, że samolot brytyjskiego szefa rządu lata na częściowo zrównoważonym paliwie i powoduje połowę tych emisji, co inne tego typu maszyny, a z powodu „ograniczeń czasowych” Johnson nie mógł skorzystać z podróży pociągiem.

Z krytyką spotkał się też sposób podróżowania prezydenta USA Joe Bidena, który z lotniska na konferencję COP26 jechał w otoczeniu kilkudziesięciu samochodów, spalających ogromne ilości paliwa.