KE potwierdza: będzie Paks II

Elektrownia atomowa w Paks// Źródło: Węgierska Agencja Energii Atomowej (OAH)

Kończy się węgierska droga do zdobycia zgody na rozbudowę elektrowni atomowej w Paks przy wsparciu ze strony Rosji. Komisja Europejska wydała zezwolenie na budowę Paks II.

 

Wczoraj (6 marca) Komisja Europejska postawiła Węgrom warunki, które będą musiały spełnić, by móc kontynuować rozbudowę elektrowni atomowej w Paks.

Paks i Paks II

Od 2014 r. Węgry starają się rozbudować o dwa reaktory swoją elektrownię jądrową w miejscowości Paks. Zwiększyłoby to liczbę reaktorów w elektrowni do sześciu, co ma zagwarantować krajowi bezpieczeństwo energetyczne, mimo planów wycofywania w ciągu najbliższych dwóch dekad generatorów węglowych.

Już teraz Paks pokrywa 40 proc. węgierskiego zapotrzebowania na energię elektryczną. Mimo że jest zasilana jeszcze radziecką technologią – reaktory WWER-440 były oddawane sukcesywnie w ciągu lat 80. ubiegłego wieku – to mogą być one eksploatowane jeszcze 10 do 20 lat.

Sama idea rozbudowy elektrowni nie jest kontrowersyjna z punktu widzenia Brukseli – Komisja Europejska ma bardzo ograniczone i wyłącznie pośrednie możliwości ingerencji w kształt miksu energetycznego państw członkowskich. Jednak KE miała wiele zastrzeżeń do kwestii administracyjno-organizacyjnych otaczających rozbudowę.

Pierwszym problemem są finanse. Rozbudowa będzie kosztowała ok. 12,5 mld euro, ale 80 proc. z tej kwoty będzie pokryte za pomocą pożyczki ze strony Rosji, która także będzie prowadziła proces rozbudowy przez swoją firmę Rosatom.

Są tutaj połączone dwie problematyczne kwestie: przyznanie kontraktu na rozbudowę elektrowni Rosatomowi bez przetargu oraz pytanie, czy projekt ma uzasadnienie rynkowe, czy jest sztucznym wypaczaniem rynku przez węgierskie państwo. Od 2015 r. Komisja i Węgry dyskutują nad tymi sprawami.

>> Czytaj więcej o zastrzeżeniach KE

Z kwestii przyznania kontraktu Budapesztowi udało się wyjść obronną ręką już w listopadzie 2016 r. KE uznała wówczas argumenty Węgier, że zastosowanie ma tu przepis pozwalający na taki krok, w sytuacji, kiedy tylko jeden wykonawca jest faktycznie w stanie wypełnić warunki kontraktu – w tym warunku, by po rozbudowie elektrownia wciąż była własnością wyłącznie państwa węgierskiego.

>> Czytaj więcej o listopadowej decyzji KE

Decyzja KE

Ostatecznie KE stwierdziła wczoraj (6 marca), że inwestycja węgierska stanowi formę pomocy publicznej. Nie jest jednak ona kompletnie nielegalna, ale wymaga wypełnienia dodatkowych warunków, by pozostać w zgodzie z unijnymi przepisami o zapobieganiu wypaczeniom wolnego rynku.

Łącznie KE postawiła trzy warunki. Po pierwsze, operator nowych generatorów musi być oddzielnym bytem prawnym od operatora pierwotnej elektrowni. Po drugie, zyski z działalności powinny być przeznaczone w pierwszej kolejności na spłatę inwestycji ze strony Węgier, a nie na inwestowanie w dalsze zwiększanie mocy. Po trzecie wreszcie, co najmniej 30 proc. wygenerowanej mocy musi być przeznaczone na sprzedaż na otwartym rynku.

Decyzja KE umożliwi rządowi Węgier kontynuację prac nad elektrownią. Budowa ma ruszyć w 2018 r., a do 2026 r. oba reaktory mają już działać.

Sprzeciw

Jednak węgierscy ekolodzy nie są zadowoleni ze zgody Brukseli. Zwracają uwagę, że nie jest wiadome, w jaki sposób elektrownia będzie utylizować zużyte paliwo. Europoseł Benedek Jávor z Dialogu na rzecz Węgier (frakcja Zielonych w Parlamencie Europejskim) otrzymał w odpowiedzi na swoje pytanie list z KE, który mówi, że Węgry rozważają składowanie odpadów w głębokich warstwach geologicznych – ale dopiero od 2064 r. Nie ma tam za to informacji o rozwiązaniach pośrednich.

Z kolei firma konsultingowa Candole Partners kwestionuje sensowność pierwszego warunku, tj. przeznaczenia zysków na spłatę inwestycji węgierskiego państwa. Według firmy, Paks II nie będzie w stanie funkcjonować na rynku bez subsydiów państwowych, więc nie będzie można mówić o jakimkolwiek zysku, co czyni ten przepis pustym.