Jest projekt wspólnego stanowiska krajów bałtyckich ws. białoruskiej elektrowni atomowej

W mediacje między państwami bałtyckimi w sprawie elektrowni jądrowej w Ostrowcu na Białorusi zaangażowała się Komisja Europejska (Photo by Jakob Madsen on Unsplash)

W mediacje między państwami bałtyckimi w sprawie elektrowni jądrowej w Ostrowcu na Białorusi zaangażowała się Komisja Europejska (Photo by Jakob Madsen on Unsplash)

Dzięki zaangażowaniu Komisji Europejskiej udało się wypracować projekt wspólnego stanowiska krajów bałtyckich odnośnie elektrowni atomowej w Ostrowcu na Białorusi. Inwestycji tej mocno obawia się Litwa, która zabiegała o to, aby państwa członkowskie UE nie kupowały wytworzonej tam energii elektrycznej.

 

Elektrownia atomowa w białoruskim Ostrowcu powstaje zaledwie 50 kilometrów od litewskiej stolicy – Wilna. Pierwszy z jej bloków ma ruszyć jeszcze w tym roku. Litwa obawia się jednak o bezpieczeństwo tej inwestycji i podkreśla, że w razie jakiejś awarii, bez wątpienia ucierpią też litewskie tereny.

Wilno alarmuje, że nie ma pewności czy użyte przez Białoruś technologie będą bezpieczne. Litewskie władze podnoszą również szereg zastrzeżeń środowiskowych. Wskazują bowiem, że głównym źródłem wody do chłodzenia reaktorów będzie rzeka Wilia, która płynie dalej w kierunku Wilna. Każde jej zanieczyszczenie będzie mieć negatywny wpływ na stan wody pitnej w litewskiej stolicy.

Strona litewska wskazuje też, że strona białoruska nie spełnia wymogów dotyczących umowy o odpowiednio wczesnym powiadamianiu się nawzajem o tego typu awariach. Dlatego na Litwie zostały już przeprowadzone w październiku ubiegłego roku ćwiczenia służb ratunkowych symulujące awarię na Białorusi, a w maju bieżącego roku zamówiono 4 mln tabletek z jodkiem potasu.

Ów związek chemiczny blokuje bowiem przyswajanie przez tarczycę radioaktywnego jodu, co z kolei zmniejsza ryzyko zachorowania na raka tarczycy. Opiewające aż na 4 mln tabletek zamówienie jest bardzo duże, jeśli wziąć pod uwagę, że całą Litwę zamieszkuje obecnie niecałe 2,8 mln ludzi.

Litwa sprowadziła miliony tabletek z jodem. Z obawy o białoruską elektrownię

Cztery miliony tabletek z jodkiem potasu zamówiono w związku z planowanym na ten rok uruchomieniem elektrowni atomowej w Ostrowcu na Białorusi. Litwa od lat protestuje przeciw budowie tej siłowni.

Litwa próbuje zablokować białoruską elektrownię

Ale Litwa stara się też utrudnić białoruską inwestycję dzięki zabiegom dyplomatycznym. Z jednej strony sama naciska na władze w Mińsku, aby wdrożyły porozumienia dwustronne dotyczące bezpieczeństwa, a także zmniejszyły planowana liczbę bloków w Ostrowcu.

Litewski prezydent Gitanas Nausėda w niedawnej rozmowie ze swoim białoruskim odpowiednikiem Aleksandrem Łukaszenką zaproponował też, że Litwa wesprze Białoruś w dywersyfikacji źródeł energii. To negocjacyjna marchewka, kijem jest zaś próba przekonania sąsiednich państw (zwłaszcza tych należących do UE), aby nie kupowały energii elektrycznej od Białorusi.

Mińsk chce bowiem dzięki mocy planowanej finalnie na 2400 MW siłowni w Ostrowcu zasilić nie tylko swoją sieć, ale także zarobić na sprzedaży energii zagranicę. Ale Litwa już dawno ogłosiła, że takiej energii nie kupi.

Podobne stanowisko prezentują też Polska oraz Ukraina. W maju warunkowo dołączyła do nich Estonia. Ale Łotwa długo się wahała nad tym czy z bojkotu elektrowni w Ostrowcu się nie wyłamać. Dlatego prezydent Nausėda nie wziął udziału w ostatnim szczycie państw bałtyckich. Wilno poprosiło natomiast o mediację w tej sprawie Komisję Europejską.

W rozmowy miedzy trzema bałtyckimi stolicami osobiście zaangażowała się przewodnicząca KE Ursula von der Leyen. I wygląda na to, że udało się jej wypracować kompromis między Wilnem, Tallinnem a Rygą.

Prezydent Łotwy Egils Levits poinformował dziś w łotewskiej telewizji publicznej, jego kraj zgodził się pójść na pewne ustępstwa. Projekt wspólnego oświadczenia trzech stolic ma bowiem zawierać zapis mówiący o tym, że Łotwa będzie szukać innych źródeł energii, a jej kupno w Ostrowcu nastąpić jedynie w bardzo szczególnych wypadkach, zakładających brak innej możliwości uzyskania prądu.

Na taki kształt wspólnego oświadczenia państw bałtyckich przystały już Ryga i Tallinn, a Wilno ma się jeszcze wahać, ale bardzo prawdopodobne jest, że też projekt przygotowany przez KE zaakceptuje.

Premier Węgier z wizytą na Białorusi

Viktor Orbán przyjął zaproszenie Alaksandra Łukaszenki i udał się dziś z oficjalną wizytą na Białoruś. W Mińsku mówił o znoszeniu unijnych sankcji i węgiersko-białoruskiej współpracy w energetyce jądrowej.

Orbán popiera elektrownię w Ostrowcu

Z unijnego bojkotu elektrowni w Ostrowcu wyłamują się natomiast całkowicie Węgry. Co prawda kraj ten nie kupi białoruskie energii, bowiem odległość jest w tym przypadku zbyt duża, a oba kraje ze sobą nawet nie graniczą, ale podczas czerwcowej wizyty w Mińsku węgierski premier Viktor Orbán stwierdził, że oba kraje „będą się wymieniać doświadczeniami i wiedzą w kwestii energetyki atomowej”.

W Paks na Węgrzech powstają bowiem dwa nowe bloki, dzięki którym rozbudowana zostanie posiadająca już cztery reaktory elektrownia atomowa. Cały projekt został nazwany Paks II i powstaje we współpracy z Rosją według tej samej co w Ostrowcu technologii.

Aleksander Łukaszenka oświadczył w Mińsku na wspólnej z Orbánem konferencji prasowej, że „Białoruś, podobnie jak Węgry zetknęła się z absolutnie bezprecedensowymi przypadkami wywierania zewnętrznej presji i próbami przeciwdziałania realizowaniu suwerennego prawa do rozwijania pokojowych programów jądrowych”.

Wedle słów białoruskiego prezydenta strony uzgodniły, że wspólnie będą udzielać „odpowiedniej, ale twardej” odpowiedzi na naciski z zewnątrz. Łukaszenka oznajmił też, że Węgry są dla Białorusi najbliższym partnerem w UE. „Jak nikt inny nas rozumieją i sprzyjają pogłębieniu naszych kontaktów z UE” – stwierdził.