Jest porozumienie ws. dyrektywy dotyczącej Nord Stream 2

Rury gazociągu Nord Stream

Rury gazociągu Nord Stream, Źródło: Gazprom

Podczas dziewięciogodzinnych negocjacji Parlament Europejski, Rada Unii Europejskiej oraz Komisja Europejska osiągnęły porozumienie co do kształtu nowelizacji dyrektywy gazowej, która dotyczy budowy gazociągu Nord Stream 2.

 

Zakończona w nocy z wtorku na środę (13 lutego) w Strasbourgu runda negocjacyjna przełamała wielomiesięczny impas w rozmowach, które toczyły się od kwietnia 2017 r. Udało się ją przeprowadzić po tym jak w ostatni piątek (8 lutego) akredytowani w Brukseli ambasadorowie państw członkowskich osiągnęli porozumienie w swoim gronie. Kraje członkowskie będą teraz miały kilka miesięcy na wdrożenie zapisów dyrektywy do lokalnego prawa.

Francusko-niemiecka propozycja zaakceptowana

Zaproponowane poprawki do dyrektywy gazowej przewidywały m.in. objęcie wszystkich inwestycji gazowych prowadzących na teren UE restrykcyjnymi przepisami ujętymi w tzw. trzecim pakiecie energetycznym. Utrudniłoby to realizację gazociągu Nord Stream 2, który krytykowany jest m.in. przez Polskę i kraje bałtyckie formie. Projekt stałby się o wiele mniej rentowny. bowiem podlegałby restrykcyjnym regułom podatkowym, celnym czy dotyczącym przejrzystości działania.

Ostatecznie jednak ambasadorowie, a za nimi przedstawiciele PE i KE zgodzili się na wprowadzenie przedstawionego przez Francję i Niemcy zapisu, który powoduje, że unijnymi przepisami objęte będą tylko te części gazociągów morskich (a takim jest Nord Stream 2), które leżą na wodach terytorialnych ostatniego kraju członkowskiego na trasie danego gazociągu. Zgodnie z tą poprawką dyrektywie gazowej będzie podlegać tylko ta część Nord Stream 2, która biegnie przez niemieckie wody terytorialne na Bałtyku.

Dalsza część gazociągu, biegnąca przez wody międzynarodowe lub rosyjskie wody terytorialne Rosji, będzie podlegać regulacjom wynegocjowanym przez Niemcy i Rosję w formie umowy międzyrządowej. To porozumienie będzie jednak musiała zatwierdzić także Komisja Europejska, która z kolei zobowiązana jest do kierowania się unijnym prawem. De facto więc, cały gazociąg będzie musiał być zgody z dyrektywą gazową. Nie będzie to jednak zapisane wprost w samej dyrektywie, a więc – zdaniem niektórych – otwiera się pole do prób ominięcia wymogów owej dyrektywy. Polska (i niemal wszystkie pozostałe kraje) zgodziła się jednak na francusko-niemiecką poprawkę do dyrektywy.

Jak bowiem zauważył serwis agencji Bloomberg, tak ujęta dyrektywa gazowa sprawia, że ostateczny głos w sprawie przebiegu Nord Stream 2 pozostaje przy Niemczech. Odbiera to możliwość zablokowania inwestycji przez Danię (o której wody w okolicy wyspy Bornholm także zahacza Nord Stream 2). Kopenhaga wciąż, choć budowa pierwszych odcinków gazociągu już trwa, nie wydała jeszcze ostatecznej zgody na przeprowadzenie prac na swoich wodach i nie raz już groziła zablokowaniem tej inwestycji. Dania jest ostatnim krajem, który nie wydał jeszcze takich zezwoleń – zrobiły to już natomiast Szwecja, Finlandia czy Estonia.

Według stanowiska PE, państwo w którym gazociąg dociera do terytorium UE może uzyskać wyłączenie takiej inwestycji z nowych unijnych przepisów, jeśli zostanie ona dołączona do unijnej sieci gazowej zanim nowelizacja dyrektywy wejdzie w życie. Nowe przepisy nie obejmą bowiem już istniejących gazociągów. Warunkiem jest jednak to, aby nowy gazociąg nie zakłócał innych dostaw błękitnego paliwa do UE oraz nie zaburzał zasad konkurencji.

Komisja Europejska uznała osiągnięte porozumienie w sprawie reformy dyrektywy gazowej za sukces. „To porozumienie wypełnia postawione cele. Dyrektywa zapewni, że unijne przepisy będą przestrzegane na morzu i na lądzie” – napisano w oświadczeniu KE. „Zgodziliśmy się co do nowych reguł, które zapewnią, że gazociągi budowane we współpracy z państwami trzecimi będą zgodne z unijnym prawem. Poprawimy w ten sposób funkcjonowanie unijnego rynku gazu i wzmocnimy solidarność” – napisał natomiast na Twitterze komisarz ds. działań w dziedzinie klimatu i energii Miguel Arias Cañete.

Polska a porozumienie w sprawie dyrektywy gazowej

W zakończonych w nocy negocjacjach brał udział z ramienia PE jego wiceprzewodniczący Zdzisław Krasnodębski (PiS). Jak potem mówił, kompromis jest bardzo zbliżony do propozycji Rady Unii Europejskiej. „Negocjacje niestety były dosyć jednostronne. Parlament Europejski chciał jeszcze tego samego dnia zawrzeć kompromis, Komisja Europejska z kolei była zadowolona z tego, co przyjęli ambasadorowie krajów członkowskich. W związku z tym było małe pole manewru” – mówił. Zwracał jednak uwagę na to wagę zapisu mówiącego o tym, że KE będzie musiała zatwierdzić całość regulacji dotyczących inwestycji takich jak Nord Stream 2.

Krasnodębski żalił się jednak, że było bardzo mało czasu na dopracowanie kompromisu. „Być może w tym tekście są jeszcze jakieś ukryte możliwości. Przekonywano nas, że nie ma i że jeśli to porozumienie nie zostanie zawarte we wtorek, to być może Rada UE wycofa się z tego stanowiska. To oczywiście nie zostało powiedziane wprost, ale w czasie pracy wywierana była na nas pewna presja” – powiedział.

Dodał też, że nie udało się przeforsować tego, aby dyrektywa gazowa obejmowała też inwestycje realizowane w wyłączonych strefach ekonomicznych krajów członkowskich. Są one wiele większe niż obszary wód terytorialnych. „Pojawiały się argumenty, że to nie jest zgodne z prawem międzynarodowym, mimo, że były ekspertyzy, że jest to zgodne z prawem międzynarodowym. W efekcie w kompromisie znalazł się jednak tylko zapis dotyczący wód terytorialnych” – wyjaśniał Krasnodębski.

Inny polski uczestnik negocjacji, europoseł Jerzy Buzek (PO), który w PE przewodniczy Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii (ITRE) jest zadowolony z osiągniętego kompromisu. „To dobra wiadomość nie tylko dla Polski, ale dla wszystkich państw UE. Dzięki wynegocjowanej nowelizacji dyrektywy gazowej unijne prawo obejmie wszystkie rurociągi dostawcze z krajów trzecich do Unii Europejskiej – to się powiodło. Wszystkie, czyli także te nowo budowane – nie obejmie ich derogacja” – powiedział w rozmowie z EURACTIV.pl.

Buzek porozumienie uważa za dobre dla Polski. „Gwarantuje ono, że pieczę nad realizacją dyrektywy sprawuje Komisja Europejska, która będzie ściśle nadzorowała negocjacje po stronie państw członkowskich. Jeśli coś nie będzie jej pasować, będzie mogła nawet przejąć mandat negocjacyjny. Zatem rola KE jest tu zasadnicza – będzie czuwać nad zgodnością z prawem unijnym wszelkich porozumień i wdrażanych projektów gazowych. Jeśli więc Niemcy będą negocjować, to tylko za zgodą i pod stałym nadzorem KE. A zanim porozumienie zostanie podpisane, też będzie musiało być przedstawione KE, która będzie mogła je zawetować” – mówił.

Dodał, że nie należy traktować nowelizacji dyrektywy gazowej jako dokumentu dotyczącego tylko Nord Stream 2, ponieważ dotyczy ona wszystkich gazociągów biegnących na teren UE z krajów trzecich, także tych, które Włochy budują wspólnie z Libią a Hiszpania z Marokiem. Import gazu spoza UE jest kluczowy dla europejskiej gospodarki. Według danych KE, aż 74,4 proc. zużywanego na terenie gazu ziemnego pochodzi z krajów trzecich.

Największym dostawcą jest Rosja (47 proc.), kolejnym Norwegia (34 proc.) zaś trzecie miejsce zajmuje Algieria (10 proc.). Import gazu do UE rośnie, szczególnie w ostatnich dwóch latach, co spowodowane jest wzrostem zapotrzebowania oraz ograniczeniem rodzimej produkcji.

Jerzy Buzek: Porozumienie ws. Nord Stream 2 dobre dla Polski

W nocy z 12 na 13 lutego przedstawiciele najważniejszych unijnych instytucji doszli do porozumienia w sprawie dyrektywy gazowej, która określi zasady budowy gazociągu Nord Stream 2. W rozmowie z EURACTIV.pl wynik nocnych rozmów ocenia przewodniczący Komisji Parlamentu Europejskiego ds. Przemysłu, Badań …

Kontrowersje wokół Nord Stream 2

Rządy Niemiec i Rosji zapewniają, że budowa Nord Stream 2 ma jedynie znaczenie biznesowe, ale przeciwnicy tej inwestycji zwracają uwagę również na jego widoczny wymiar polityczny. Druga nitka Nord Stream zwiększy bowiem przesył gazu z Rosji do Niemiec i dalej na zachód Europy z pominięciem takich krajów tranzytowych jak Polska i Ukraina. O ile jednak Polska posiada możliwość pobierania rosyjskiego gazu dzięki tzw. połączeniom rewersowym z innymi krajami członkowskimi UE, o tyle Ukraina w razie zakręcenia przez Rosję kurka gazociągu jamalskiego byłaby całkowicie pozbawiona dostaw surowca. W przeszłości zdarzało się już, że podczas konfliktów gospodarczych Rosjanie zmniejszali przepływ gazu przez Ukrainę.

Inny argument przeciw Nord Stream 2 dotyczy zwiększenia uzależnienia UE od dostaw gazu z Rosji. Cały projekt ma być gotowy do końca 2019 r. Zaangażowane w jego realizację są koncerny energetyczne i paliwowe z Rosji (Gazprom), Niemiec (BASF-Wintershall oraz Uniper), Francji (Engie), Austrii (OMV) oraz holendersko-brytyjski koncern Royal Dutch Shell. Podmorska część gazociągu biec będzie z Wyborga w północno-zachodniej Rosji do Greifswaldu w niemieckim landzie Meklemburgia-Pomorze Przednie.

Izba Reprezentantów USA popiera sankcje za udział w Nord Stream 2

Izba niższa amerykańskiego parlamentu przyjęła wczoraj (11 grudnia) rezolucję, w której wezwała rządy europejskich państw do zablokowania projektu gazociągu Nord Stream 2. Amerykańscy kongresmeni apelują do prezydenta USA o nałożenie sankcji na podmioty związane z tą inwestycją.
 
Uchwała Izby Reprezentantów USA …