Jerzy Buzek: Nord Stream 2 nie odpowiada duchowi Unii Energetycznej

Jerzy Buzek, źródło: Biuro Informacyjne Parlamentu Europejskiego w Warszawie, fot. Marta Tomczak

Jerzy Buzek, źródło: Biuro Informacyjne Parlamentu Europejskiego w Warszawie, fot. Marta Tomczak

Przewodniczący komisji przemysłu, badań i energii (ITRE) w Parlamencie Europejskim przekonywał na konferencji prasowej w Warszawie, że trwające właśnie prace nad rewizją dyrektywy gazowej mogą wpłynąć na wywołujący w UE spór gazociąg Nord Stream 2. „Uważamy, że nie odpowiada on unijnym zasadom, m.in. w kwestii konkurencji. Instytucje europejskie nie powinny go popierać” – mówił Buzek.

 

Mandat negocjacyjny Parlamentu Europejskiego do rozmów Komisją Europejską i Radą Europejską został przyjęty wczoraj (19 kwietnia) podczas głosowania w komisji ITRE. Zaakceptowano – stosunkiem głosów 41 do 13 – propozycję posła-sprawozdawcy w tej sprawie, którym był sam przewodniczący komisji Jerzy Buzek (EPP, PO).

Buzek: To działania spóźnione o 9 lat

Jeszcze w środę wydawało się, że może w tej sprawie dojść do głosowania na sesji plenarnej, o co wnioskowali przedstawiciele skrajnych grup politycznych w PE, czyli Zjednoczonej Lewicy Europejskiej–Nordyckiej Zielonej Lewicy oraz Europy Narodów i Wolności. Nie udało im się jednak zebrać pod wnioskiem wymaganych 76 podpisów (10 proc. europosłów) i głosowania plenarnego w tej sprawie nie było. Stanowisko komisji stało się stanowiskiem całego PE.

Gdyby doszło do rewizji obowiązującej od 2009 r. dyrektywy gazowej w wersji jaką proponują europosłowie (którzy za punkt wyjścia wzięli propozycję KE z jesieni ubiegłego roku), mogłaby ona objąć także budzącą w UE spory inwestycję w gazociąg Nord Stream 2, jaki ma być ułożony na dnie Bałtyku. Zakłada ona bowiem m.in., że także podmorskie części gazociągów na terytorium Unii Europejskiej podlegać będą przepisom trzeciego pakietu energetycznego. Dotyczyłoby to każdego fragmentu instalacji, który przebiegałby przez obszar wód terytorialnych lub wyłącznych stref ekonomicznych jakiegoś państwa członkowskiego.

„Jesteśmy z tymi regulacjami spóźnieni o 9 lat. Już wtedy powinniśmy wprowadzić zasadę, że wszystkie gazociągi powinny spełniać wymogi prawa unijnego, tak samo jak muszą je spełniać chińskie zabawki czy japońskie lub koreańskie samochody. Jeżeli mają być one sprzedawane na rynku unijnym, muszą spełniać nasze standardy. Jeżeli ktoś chce sprzedawać gaz, to również musi spełnić unijne standardy. Takich standardów względem rurociągów z państw trzecich biegnących przez Morze Północne, Śródziemne czy Bałtyckie nie wprowadzono niestety w 2009 roku przy uchwalaniu dyrektywy gazowej” – mówił Jerzy Buzek.

PE może rozpocząć negocjacje ws. Nord Stream 2

PE może rozpocząć negocjacje ws. Nord Stream 2, bo stanowisko komisji przemysłu jest już oficjalnym stanowiskiem Parlamentu Europejskiego ws. ostatecznego kształtu dyrektywy gazowej. Nowe regulacje moga postawić pod znakiem zapytania opłacalność budowy nowej magistrali przesyłowej dla rosyjskiego surowca.

Czy Bułgaria przyspieszy negocjacje?

Przewodniczący komisji ITRE zapewniał, że proponowane regulacje nie są wymierzone w żadne konkretne inwestycje i dotyczyć będą tak samo Nord Stream 2, jak i np. rurociągów budowanych z Libii do Włoch. „W naszym rozwiązaniu uwzględniamy podział na projekty już istniejące i te, które będą dopiero budowane. Prawo nie może przecież działać wstecz. Zastaliśmy już pewne rozwiązania, bo niektóre umowy były podpisywane nawet 15-20 lat temu. Wprowadzamy także zapisy zezwalające na uzyskanie nawet 5-letniej derogacji od unijnego prawa dla powstających inwestycji. Musi o nią wnieść państwo członkowskie, do którego gazociąg dochodzi. We wniosku musi jednak dokładnie uzasadnić dlaczego chce derogacji. Muszą też przy tym nie zagrażać żadnemu z państw członkowskich być zgodne z duchem solidarności i pakietem Unii Energetycznej” – tłumaczył Buzek.

Jak zastrzegł, kluczowe może się okazać stanowisko Rady Europejskiej. Sprawująca obecnie unijną prezydencję Bułgaria nie spieszy się z wypracowaniem stanowiska państw członkowskich. „Bułgarzy są nieufni. Obawiają się, czy zmiana dyrektywy gazowej nie zaszkodzi ich projektowi budowy hubu gazowego w okolicach Warny. Będę się spotykał z premierem Bojko Borisowem i tłumaczył mu, że nie ma takiego zagrożenia. Niestety zostało juz mało czasu. Obawiam się bowiem prezydencji austriackiej. Austriacy są zwolennikami Nord Stream 2. Dlatego wiele będzie zależeć od zdolności polskiego rządu do budowy koalicji na poziomie Rady Europejskiej. Myślę, że polski rząd jest tego świadomy. Sprzyjają nam już Rumunia, Słowacja, Wielka Brytania, Irlandia oraz kraje skandynawskie. To ożywienie skandynawskie bardzo nam pomaga. Po naszej stronie stanęły także niedawno władze Holandii, choć akurat holenderskie firmy są zaangażowane mocno w projekt Nord Stream 2. Jest jednak duża szansa, aby przekonać Bułgarów do szybkiego rozpoczęcia negocjacji” – mówił przewodniczący komisji ITRE. Podkreślił, że pewne zmiany widać także w Berlinie. Kanclerz Angela Merkel przyznała niedawno, że Nord Stream 2 to inwestycja nie tylko o charakterze gospodarczym, ale także politycznym, a przesył gazu z Rosji do Europy Zachodniej nie może pomijać Ukrainy

Jerzy Buzek dodał, że wierzy w moc unijnych regulacji, bo sprawiły już one w przeszłości, że strona rosyjska wycofała się z projektu South Stream, gdyż uznała go za nieopłacalny. „Czy i tym razem tak się stanie? To zależy tylko od inwestorów. Uważamy jednak, że ten projekt jest sprzeczny z zasadami UE, a także z naszymi zobowiązaniami wobec państw sąsiednich, a w szczególności wobec Ukrainy. Nie daje też dywersyfikacji źródeł i dostaw gazu” – podkreślił Buzek.

Niemcy zmienią plany budowy Nord Stream 2?

Moskwa zmieni plany budowy Nord Stream 2? Kanclerz Niemiec Angela Merkel oświadczyła wczoraj (10 kwietnia), że transport gazu z Rosji do Europy Zachodniej nie może pomijać Ukrainy. Przyznała przy tym, że gazociąg jest projektem nie tylko biznesowym ale również politycznym.