Irlandia szuka bliższych więzi z Europą

Denis Naughten (l), minister ds. działań klimatycznych, energii i środowiska Irlandii// Źródło: Consilium

W obliczu nadchodzącego Brexitu Irlandia chce bliższych powiązań z Europą. Tamtejszy rząd rozpoczął starania o lepszą integrację kraju z unijną siecią energetyczną.

 

Irlandia do Unii Europejskiej dołączyła w 1973 r. (wówczas UE funkcjonowała jeszcze jako Europejska Wspólnota Gospodarcza). Dokonywała tego razem z Wlk. Brytanią – ówczesne irlandzkie dążenia akcesyjne nie były umotywowane bezpośrednio chęcią do dołączenia do EWG, ale dążeniem do integracji z rynkiem brytyjskim. Irlandia nie chciała dopuścić do powstania między nią a Zjednoczonym Królestwem jakichś barier w handlu.

Irlandia blisko UE

Teraz jednak sytuacja jest zupełnie inna. Mimo że w zeszłym roku (2016 r.) Brytyjczycy w referendum podjęli decyzję o opuszczeniu UE, Irlandia wcale nie zamierza dotrzymywać im towarzystwa. Nie zamierza co prawda odcinać się Wlk. Brytanii, np. nadal będzie funkcjonowała ich dwustronna umowa o braku kontroli na granicach, ale Dublin zdecydowanie widzi swoją przyszłość w ramach Unii Europejskiej.

Co więcej, wyjście Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej, które na razie przynajmniej rysuje się jako „twardy” Brexit, z wyraźnym odcięciem się Wlk. Brytanii od UE i wspólnego rynku, zachęca Irlandię do szukania jeszcze bliższych powiązań z resztą kontynentu. Wczoraj (27 lutego) o takich powiązaniach Irlandia dyskutowała na spotkaniu Rady UE w konfiguracji ministrów ds. transportu, telekomunikacji i energetyki.

Połączenia energetyczne

To właśnie na powiązaniach energetycznych skupił się Denis Naughten, irlandzki minister ds. działań klimatycznych, energii i środowiska. „Wszystkie nasze połączenia energetyczne i gazowe prowadzą do Wlk. Brytanii. Byłoby nieodpowiedzialnym z naszej strony, gdybyśmy nie rozważyli innych opcji” – stwierdził minister.

Irlandia w znacznej mierze polega na gazie ziemnym. Obecnie 96 proc. irlandzkiego zapotrzebowania na gaz pochodzi z importu. Co prawda otwarcie nowych pól gazowych pozwoli Irlandii na znaczne zmniejszenie importu (być może nawet zaledwie do 20 proc. zapotrzebowania), ale ich zasoby nie są oceniane pozytywnie w perspektywie długoterminowej – spodziewane jest, że po 2020 r. produkcja zacznie spadać, co ponownie wymusi poleganie na dostawach z zewnątrz.

Z uwagi na wyspiarski charakter państwa, Irlandia ma ograniczone (w porównaniu do np. Polski) możliwości alternatywnych źródeł dostaw gazu przez rurociągi. Z tego powodu, jak przyznał Naughten, „kwestia importowania LNG powróciła na naszą agendę i rozważamy tutaj różne opcje”. Dodał jednak, że koszty infrastrukturalne takiego przedsięwzięcia najprawdopodobniej będą wymagały pomocy finansowej ze strony Unii Europejskiej.

Nie oznacza to jednak, że Irlandia zamierza kompletnie odcinać się od Wlk. Brytanii, nawet w kwestiach energetycznych. Obecnie Irlandia i Irlandia Północna, formalnie część Wlk. Brytanii, mają własny wspólny rynek energii elektrycznej i zarówno rząd w Dublinie, jak i premier Zjednoczonego Królestwa Theresa May, zapowiadają, że chcą, by ten wspólny rynek przetrwał Brexit.