Indie obiecują neutralność klimatyczną do 2070 r. Potrzebują na ten cel 1 bilion dolarów

indie-neutralnosc-klimatyczna-cop26-glasgow-modi-asia-china-usa-carbon-CO2-emisje

Premier Indii Narendra Modi na szczycie klimatycznym COP26 w Glasgow, źródło: Twitter/Narendra Modi (@narendramodi)

Trzeci największy na świecie emitent gazów cieplarnianych wyznaczył w końcu swój cel klimatyczny. Jest on o wiele odleglejszy niż w przypadku innych dużych gospodarek, ale deklaracja premiera Indii wywołała na szczycie klimatycznym COP26 w Glasgow entuzjazm.

 

 

Indie emitują rocznie (najnowsze dane są z 2019 r.) prawie 2,6 tys. megaton CO2. Są więc trzecim na świecie – po Chinach (ponad 11,5 tys. megaton i USA (ponad 5,1 tys. megaton) – emitentem dwutlenku węgla do atmosfery, a czwartym, jeśli policzyć łącznie wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej.

Jednocześnie Indie, w przeliczeniu na głowę mieszkańca – z wynikiem 1,9 tony rocznie – są o wiele mniejszym emitentem CO2 nie tylko niż Chiny, USA czy większość krajów unijnych z osobna, ale także niż Rosja. Dla porównania emisja per capita to w USA 15,5 tony rocznie, w Rosji – 12,5 tony, a w Chinach – 8,1 tony.

Chiny w ubiegłym roku zadeklarowały już neutralność klimatyczną do 2060 r., większość krajów – zgodnie z zaleceniami naukowców zrzeszonych w IPCC – do 2050 r. Nie było jednak dotąd takich deklaracji m.in. ze strony USA czy Indii.

"Kolejny pokaz klimatycznej ignorancji" – komentarze po przemówieniu Morawieckiego na COP26

Premier Mateusz Morawiecki wziął udział w szczycie COP26 w Glasgow.

Niskoemisyjni Hindusi

Indyjski premier Narendra Modi ogłosił jednak na szczycie klimatycznym COP26 w Glasgow, że jego kraj chce być neutralny klimatycznie do 2070 r. Choć to termin odległy w porównaniu z innymi deklarowanymi, to jednak trzeba pamiętać, że na statystycznego mieszkańca Indii przypada obecnie tylko 1/3 emisji w przeliczeniu na statystycznego mieszkańca Ziemi.

Już teraz więc Hindusi są o wiele mniej „emisyjni” niż mieszkańcy Zachodu. Gdyby w liczących ponad 1,3 mld ludzi Indiach emisja CO2 per capita byłaby taka jak w Europie czy w USA, to zmian klimatycznych nie dałoby się zatrzymać, nawet jeśli wszyscy inni ludzie na naszej planecie przestaliby emitować jakiekolwiek gazy cieplarniane.

Modi przypominał więc w Glasgow, że Hindusi nie tylko emitują na głowę mieszkańca mniej CO2 niż ludzie Zachodu, ale także zaczęli swoją emisję o wiele później, a przecież dwutlenek węgla gromadzi się w atmosferze Ziemi od czasu rozpoczęcia epoki przemysłowej.

Arabia Saudyjska zapowiada zeremisyjność do 2060 r. Ale z eksportu ropy naftowej nie zrezygnuje

Ambitne plany ogłosił saudyjski następca tronu – książę koronny Mohammed bin Salman.

Pięć punktów indyjskiego planu

„To prawda, że w naszym kraju mieszka 17 proc. populacji świata, ale jednocześnie odpowiadamy tylko za 5 proc. emisji CO2. Kiedy świat przesiada się na kolej, my nigdy z niej nie rezygnowaliśmy. Każdego dnia pociągami jeździ w Indiach więcej ludzi niż w pozostałych częściach świata razem wziętych” – podkreślał indyjski premier.

Modi przedstawił jednak w Glasgow rozpisany na pięć punktów plan osiągnięcia do połowy XXI w. neutralności klimatycznej. Po pierwsze, Indie chcą do 2030 r. uzyskiwać ze źródeł innych niż spalanie kopalin 500 GW energii. Po drugie, połowa zapotrzebowania energetycznego kraju ma być pokryta dzięki energetyce odnawialnej.

Po trzecie, redukcja emisji CO2 wyniesie do 2030 r. 1 mld ton. Po czwarte, spełnienie warunku numer 3 będzie oznaczać redukcję zużycia węgla w gospodarce o 45 proc. do 2030 r. Piątym punktem jest właśnie osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r.

Australia zapowiada neutralność klimatyczną do 2050 r. Ale węgiel będzie eksportować dalej

Ale deklaracja o neutralności klimatycznej nie zawiera zapisu o rezygnacji z wydobycia węgla, a Australia jest jego największym na świecie eksporterem.

Modi zwraca się do świata zachodniego

Indie jednak domagają się pomocy finansowej, aby osiągnąć swoje ambitne klimatyczne cele, zwłaszcza te, które są zaplanowane do 2030 r. Modi ocenił, że będzie na to trzeba przekazać Indiom co najmniej 1 bln dolarów.

Jednocześnie indyjski premier zażądał, aby to jak świat wywiązuje się ze swoich zobowiązań finansowych wobec stojących przed poważną i kosztowną transformacją energetyczną krajów rozwijających się rozliczać z taką samą skrupulatnością, jak poziom emisji CO2 i uczynić te wyliczenia tak samo ważnymi w debacie na temat klimatu.

Wytknął też Zachodowi, że o kryzysie klimatycznym zaczął mówić po dziesiątkach lat szybkiego i wysokoemisyjnego rozwoju, a nawet dziś wiele emisji generuje „destrukcyjny konsumpcjonizm”.

Zaapelował więc o zmianę stylu życia na bardziej prośrodowiskowy i dokonywanie bardziej świadomych wyborów konsumenckich. Wskazał przy tym m.in. na takie branże jak moda, produkcja żywności i wellness czy gospodarowanie zasobami wodnymi.