Hiszpania: Minister turystyki reklamuje wybuch wulkanu jako turystyczną atrakcję. Opozycja to krytykuje

Wulkan Cumbre Vieja na wyspie La Palma, źródło: Flickr, fot. Rafael Medina (CC BY-NC-ND 2.0)

Wulkan Cumbre Vieja na wyspie La Palma, źródło: Flickr, fot. Rafael Medina (CC BY-NC-ND 2.0)

Od niedzieli (19 września) trwa erupcja wulkanu na kanaryjskiej wyspie La Palma. I choć doprowadziło to do prewencyjnej ewakuacji ponad 5,5 tys. osób oraz zniszczenia ponad 100 domów, kilku dróg i szkoły, hiszpańska minister turystyki Reyes Maroto zachęca do przyjazdu miłośników wulkanów.

 

 

Wulkan Cumbre Vieja („Stary szczyt”) to główna część wulkanicznego grzbietu w południowej części wyspy La Palma w archipelagu hiszpańskich Wysp Kanaryjskich. Mierząca 1948 m. n.p.m. góra jest wulkanem aktywnym, ale uśpionym.

Jego kolejna erupcja, pierwsza od dokładnie 50 lat, zaczęła się w ostatnią niedzielę (19 września). Poprzedzająca wyrzut lawy wzmożona aktywność sejsmiczna zaczęła się zaś tydzień wcześniej.

Prewencyjnie ewakuowano więc ok. 5,5 tys. osób, w tym ponad 500 wypoczywających na La Palmie turystów, z których część ściągano prosto z plaż. W wyniku erupcji wulkanu nie było więc ofiar, ale płynąca w kierunku morza z ośmiu szczelin wulkanu lawa niszczyła niemal wszystko na swojej drodze.

Ponad setka domów zniszczonych

Najnowsze szacunki mówią o ponad 100 zniszczonych domach (z których co najmniej 20 nie będzie już nadawać do odbudowy), siedmiu zerwanych drogach oraz jednej bardzo mocno uszkodzonej szkole. Lawa zniszczyła też poważnie wiele pól uprawnych, a także trzeba było dla bezpieczeństwa zamknąć kolejne drogi.

Choć z wulkanu wydobywa się także słup dymu, nie jest on na tyle duży, aby sparaliżować ruch lotniczy, jak to dzieje się czasem w przypadku wulkanów islandzkich. Dlatego spółka Hiszpańskie Porty Lotnicze (Aena), która zarządzająca także miejscowym lotniskiem, poinformowała, że to to od samych linii lotniczych zależy czy chcą odwołać część lotów na La Palmę.

Natomiast dyrekcja marynarki handlowej w Santa Cruz de Tenerife zakazała żeglugi na wybrzeżu bliskim erupcji wulkanu w obawie przed napływem lawy, która docierając do wody i gwałtownie się ochładzając wydziela także kwaśne opary.

Ponieważ sytuacja na La Palmie jest pod kontrolą, minister turystyki Hiszpanii Reyes Maroto zachęcała turystów, aby nie rezygnowali z planowanych podróży na wyspę. „Można przyjeżdżać bez obaw. Jeżeli czyjś hotel byłby zagrożony, to zostanie przeniesiony do innego, aby mól cieszyć się wakacjami i tym, co dała nam natura” – powiedziała w rozmowie z andaluzyjskim radiem Canal Sur.

Hiszpania: Organizacje piszą do premiera ws. odsyłania nieletnich imigrantów

Władze w Madrycie na mocy umowy z Marokiem rozpoczęły w piątek odsyłanie nielegalnych imigrantów z Ceuty, hiszpańskiej eksklawy w Afryce Północnej.

Minister wzbudza kontrowersje

Ale kolejne słowa minister turystyki wzbudziły kontrowersje. Maroto stwierdziła bowiem, że wybuch wulkanu to dla gości z zagranicy dodatkowa atrakcja. „To okazja do zobaczenia wspaniałego spektaklu natury, choć zawsze z zachowaniem środków ostrożności” – ogłosiła.

I dodała: „Możliwość zobaczenia tego na własne oczy jest czymś niespotykanym, ostatni raz wulkan na wyspie La Palma wybuchł w 1971 r. Hiszpański Instytut Turystyki oraz nasze ambasady udzielą wszelkich informacji dla tych, którzy chcą bezpośrednio wszystko zobaczyć”.

Te słowa wywołały krytykę ze strony opozycyjnej konserwatywnej Partii Ludowej (PP). „To bardzo niestosowne. Te słowa padają przecież w czasie, kiedy setki osób tracą cały swój majątek” – oświadczył sekretarz generalny PP Teodoro Garcia Egea.

Hiszpańskie media zwróciły też uwagę, że w czasie, gdy minister Maroto zachęcała zagranicznych turystów, aby podziwiali „wulkanicznego spektaklu natury”, na La Palmę przybył premier Pedro Sánchez, który obiecał odbudowę wszelkich zniszczeń. Szef regionalnych kanaryjskich władz Ángel Víctor Torres ocenił, że materialne straty będą „ogromne”.