Reforma unijnego systemu handlu emisjami (EU ETS). Jakie zmiany czekają polską energetykę?

energia, energetyka, Fit for 55, Europejski Zielony Ład, OZE,

Jakie zmiany czekają polską energetykę? / fot. via Canva

This article is part of our special report RAPORT SPECJALNY: Czy Polska jest „Fit for 55”?.

Cel osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r., wyznaczony przez Unię Europejską, wymaga zintensyfikowania działań na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, powodujących zmiany klimatu. Rozwiązaniem ma być m.in. reforma unijnego systemu handlu emisjami (EU ETS). Czy Polska jest gotowa na gruntowne zmiany w europejskiej polityce klimatycznej?

W lipcu br. Komisja Europejska zaprezentowała pakiet zmian legislacyjnych zatytułowany „Fit for 55”, będący częścią Europejskiego Zielonego Ładu, przedstawionego pod koniec 2019 r.

Pakiet ma przyczynić się do osiągnięcia neutralności klimatycznej przez Wspólnotę w najbliższych 30 latach. Do 2030 r. emisje gazów cieplarnianych mają być zmniejszone o 55 proc. względem 1990 r., a do 2050 r. UE ma być całkowicie neutralna dla klimatu.

Jedną z propozycji zmian, które wchodzą w skład „Fit for 55”, jest reforma unijnego systemu handlu emisjami (EU ETS). Powstał on w 2005 r. i był zaprojektowany tak, aby umożliwić osiągnięcie poprzedniego celu redukcyjnego, czyli 40 proc. do 2030 r. Teraz jednak KE chce dostosować system do nowego wyzwania, jakim jest neutralność klimatyczna.

„Fit for 55” z punktu widzenia Polski – szansa czy zagrożenie?

Ogłoszony 14 lipca pakiet „Fit for 55” to największa unijna inicjatywa na rzecz obniżenia emisji gazów cieplarnianych.

Jak działa EU ETS?

Europejski system handlu emisjami jest kluczowym elementem polityki klimatycznej UE. Jego celem jest redukcja emisji gazów cieplarnianych, uwzględniając ich koszt. Polega na wprowadzeniu limitu łącznych emisji dwutlenku węgla emitowanych przez firmy objęte systemem.

Obejmuje on największe źródła emisji CO2 w Unii, czyli fabryki, elektrownie i linie lotnicze obsługujące połączenia w ramach Wspólnoty, co stanowi ok. 40 proc. gazów cieplarnianych wydzielanych w UE. Dotyczy on łącznie ok. 10 tys. instalacji z sektora energetyki, przemysłu wytwórczego i linii lotniczych.

Firmy objęte EU ETS muszą nabyć pozwolenia na emisje, aby móc prowadzić działalność, a ich liczba musi odpowiadać ilości wydzielanych emisji w danym roku. Pozwolenia kupowane są na aukcjach organizowanych przez państwa członkowskie, a w określonych przypadkach firmy mogą je otrzymać za darmo. Mogą także nimi handlować.

Liczba wydawanych pozwoleń zmniejsza się co roku, co prowadzi do wzrostu cen. Obecnie sięgają one nawet 60 euro za tonę emisji, a według ekspertów ceny będą jeszcze bardziej rosły. Wszystko po to, aby ograniczyć wysokoemisyjną działalność, która stanie się droższa niż działalność przyjazna bądź neutralna dla środowiska. EU ETS ma więc zachęcać do inwestowania w technologie niskoemisyjne.

Fit for 55: Unijny pakiet klimatyczny oznacza rewolucję w życiu codziennym dla każdego Europejczyka

Unia Europejska już do 2030 r. ma osiągnąć redukcję emisji dwutlenku węgla aż o 55 proc. względem 1990 r.

Bruksela proponuje reformę

W ramach „Fit for 55” Komisja Europejska proponuje dalsze ograniczanie puli dostępnych pozwoleń na emisje CO2, co umocni trend wzrostowy ich cen. Zmniejszona ma być też liczba darmowych pozwoleń, np. w lotnictwie oraz planowane jest rozszerzenie systemu na kolejne sektory, m.in. transport morski, lądowy i budownictwo.

Część wpływów ze sprzedaży pozwoleń mogłaby zasilić unijny budżet, celem pokrycia niektórych zobowiązań zaciągniętych na potrzeby Funduszu Odbudowy. Proponowane zmiany mają przyczynić się do osiągnięcia nowych celów redukcji emisji. Wyższe cele redukcyjne wiążą się z tym, że pozwoleń będzie wydawanych mniej.

„Przyjęcie wyższych celów redukcyjnych na rok 2030 jest jednoznaczne z tym, że na rynku będzie mniej uprawnień do emisji. Reforma EU ETS będzie więc w głównej mierze polegała na tym, żeby dostosować liczbę uprawnień do nowych celów. Rynek już zareagował na te zmiany w pierwszej połowie 2021 r. – ceny uprawnień wzrosły. To znaczy, że efekty już widać, podczas gdy negocjacje dotyczące propozycji Komisji Europejskiej dopiero się zaczynają”, podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl Tobiasz Adamczewski, kierownik ds. OZE w think-tanku Forum Energii.

„Emisja CO2 musi mieć pewną cenę, która będzie motywowała konsumentów i producentów, by wybierali rozwiązania czyste”, mówiła w lipcu przewodnicząca KE Ursula von der Leyen.

Jednak reforma nie napawa optymizmem przedstawicieli sektora przemysłowego oraz państw ze znacznym udziałem paliw kopalnych w miksie energetycznym. Pojawiają się głosy, że jest to „egzystencjalne zagrożenie” dla przemysłu, a reforma spowoduje wzrost cen energii dla konsumentów. Jednym z takich państw jest Polska.

EU ETS i inne instrumenty polityki klimatycznej Unii powodują, że unijni producenci borykają się z wyższymi kosztami, niż zagraniczna konkurencja. Europejscy przemysłowcy argumentują, że ta nierównowaga może prowadzić do przeniesienia produkcji za granicę, co byłoby nie tylko niekorzystne dla unijnej gospodarki, ale i podważało sens polityki klimatycznej UE.

„W wyniku przyjęcia wyższych celów i rosnących cen uprawnień do emisji oczywistym stało się, że skończyła się w Polsce era inwestowania w energetykę węglową. Po reformie możemy spodziewać się szybszej ścieżki dekarbonizacji niż było to planowane w strategiach rządowych. Wysokoemisyjna energetyka stała się niekonkurencyjna. Jednocześnie państwo polskie będzie miało do dyspozycji nawet kilkaset miliardów złotych – z funduszy unijnych i przychodów z ETS – na to, by przeprowadzić transformację energetyczną w najbliżej dekadzie”, wskazuje ekspert z Forum Energii.

Dochody Polski z tytułu sprzedaży uprawnień do emisji gazów cieplarnianych od początku istnienia systemu wyniosły ok. 20,5 mld zł. W kolejnych latach wpływy do budżetu państwa będą jeszcze wyższe i mogą przekroczyć 100 mld zł.

Fit for 55 przyjęty. Co zawiera? Wszystko co trzeba wiedzieć

„To decydujące dziesięciolecie w walce z kryzysem klimatycznym i kryzysem różnorodności biologicznej (…)”, podkreśla Frans Timmermans.

Jak wygląda sytuacja w Polsce?

W Polsce wysokoemisyjne paliwa kopalne nadal odgrywają główną rolę w sektorze energetycznym. Mimo tego, że – jak wskazuje GUS – w latach 2010-2018 ich udział w wytwarzaniu energii zmniejszył się o 10 punktów procentowych i wynosi obecnie 77 proc., wciąż dominują one nad odnawialnymi źródłami energii (OZE), które stanowią 11 proc. miksu energetycznego.

Rocznie krajowa gospodarka emituje ponad 400 mln ton CO2 co sprawia, że Polska odpowiada za 9,8 proc. wszystkich emisji dwutlenku węgla w Unii Europejskiej oraz jest na 7. miejscu w UE jeśli chodzi o tony CO2 na jednego mieszkańca.

Dlatego, biorąc pod uwagę obecną sytuację w krajowej energetyce, gdzie przewagę nad OZE ma węgiel kamienny i brunatny, reforma może stanowić utrudnienie dla Polski. W szczególności biorąc pod uwagę przedstawioną na początku roku strategię Polityki energetycznej Polski do 2040 r., która według ekspertów nie wyznacza ambitnej ścieżki na drodze do transformacji energetycznej.

Wyższe ceny uprawnień do emisji mogłyby być szczególnie dotkliwe dla biedniejszych gospodarstw domowych, ale Komisja podkreślała, że równolegle wprowadzone zostaną odpowiednie środki, które złagodzą potencjalne, negatywne skutki społeczne.

„Nowe cele i nadchodząca reforma systemu ETS powinny być silnym bodźcem do działania już teraz, nie czekając na wynik negocjacji, które mogą potrwać nawet kilka lat. Potrzebne są szybkie działania by emisje zaczęły realnie spadać. Inaczej, w 2030 r. obudzimy się w gospodarce niekonkurencyjnej, w której przemysł i energetyka zamiast się modernizować będą wydawać coraz więcej na zakup uprawnień do emisji”, wskazuje Tobiasz Adamczewski.

Według eksperta już teraz wszystkie przychody z systemu ETS powinny być reinwestowane w dekarbonizację przemysłu i energetyki. „Niestety tak się nie dzieje. Nadchodząca reforma jest szansą, której niewykorzystanie byłoby bardzo ryzykowne”, podkreślił Adamczewski.

Polska sprzeciwia się też przekazywaniu wpływów z systemu EU ETS do budżetu unijnego oraz rozszerzeniu go o dodatkowe sektory.

„Polska ma wiele zastrzeżeń do całości proponowanych zmian. Rządzącym nie podoba się np. wydzielenie sektoru budownictwa i transportu do osobnego systemu handlu emisjami. Ale jednocześnie polskie władze nie proponują niczego konkretnego w zamian”, podkreśla Lidia Wojtal, ekspertka ds. klimatu i energii z think-tanku Agora Energiewende w rozmowie z EURACTIV.pl.

Specjalistka zwraca uwagę, że obecne, wyższe cele redukcji emisji oznaczają zwiększenie wysiłku redukcyjnego w sektorach pozostających dotychczas poza EU ETS i że ich dotrzymanie wymaga wprowadzenia nowych mechanizmów i rozwiązań.

To – zdaniem naszej rozmówczyni – również nie budzi entuzjazmu w Polsce. Mimo tego polski rząd nie przedstawia żadnych alternatywnych propozycji, które rozwiązywałyby problemy podnoszone przez Komisję Europejską. „Apelowałabym nie tylko o zgłaszanie problemów na poziomie UE, ale i o wskazywanie, jak można je rozwiązać”, mówi Lidia Wojtal.

Z kolei Tobiasz Adamczewski podkreśla, że już teraz rząd powinien zacząć pracę nad nową wersją krajowego planu na rzecz klimatu i energii, żeby dostosować plany do nowych celów.

„Potrzebna jest strategia odejścia od węgla, rozwoju OZE i strategia gazowa, które byłyby spójne z nowymi wyzwaniami. Co najważniejsze, potrzebne jest przyspieszenie termomodernizacji budynków i przygotowanie infrastruktury drogowej do dekarbonizacji transportu drogowego, które mają być objęte EU ETS”, zaznacza ekspert.

Adamczewski zwraca też uwagę, że tylko realna i konsekwentna polityka klimatyczna może przygotować Polskę i inne kraje UE na nadchodzące zmiany z pakietu „Fit for 55”. „Przygotowanie do tych zmian nie polega tylko na inwestycjach infrastrukturalnych czy reformach legislacyjnych, ale także na edukacji społeczeństwa o nadchodzących zmianach”.