Energia – biznes i polityka

Słowo „energia” bywa ostatnio odmieniane przez wszystkie przypadki nie tylko w Krynicy. Jak Unia Europejska długa i szeroka wszyscy mówią dziś o energii, efektywności energetycznej, odnawialnych źródłach energii. Kto zatem zarządza europejską polityką w dziedzinie energii, a kto na nią wpływa?     

Pukanie do drzwi Gazpromu

Kilka dni temu Parlament Europejski przyjął dyrektywę dotyczącą efektywności energetycznej (Energy Efficiency Directive EED). Według wyliczeń, ma ona ułatwić zmniejszenie zużycia energii o 20 proc. , co pomogłoby zaoszczędzić 50 miliardów euro rocznie. Dla porównania – wartość importu energii do Unii Europejskiej wynosi rocznie 400 mld euro. Przyjęta dyrektywa może jednak – ostrzega europejska organizacja konsumentów BEUC – oznaczać zwiększone koszty dla konsumentów. I apeluje o to, by oszczędności były dokonywane w sposób transparentny i dotyczyły przede wszystkim kosztów.

Unia Europejska z roku na rok staje się coraz bardziej zależna od importu surowców energetycznych: obecnie w 86 proc. uzależniona jest od dostaw ropy naftowej, w 64 proc. – od gazu ziemnego i w 48 proc. – od węgla. Według szacunków, do 2030 roku UE ma się uzależnić od tego ostatniego paliwa aż w 60 proc.

Tymczasem wśród celów strategii Unii Europejskiej na lata 2014-2020 unijny komisarz Guenther Oettinger ds. energii wymienia bezpieczeństwo dostaw surowców energetycznych. Europa zmuszona jest importować aż 50 proc. surowców energetycznych, a popyt na nie rośnie pomimo rozbudowy sektora energii odnawialnej i poprawy efektywności energetycznej. „Zaopatrywanie się w surowce na zewnątrz wymaga jedności UE, zwłaszcza wobec tych, krajów, od których jest uzależniona – uważa komisarz. – Jeżeli do drzwi Gazpromu puka 27 państw rządów i 60 spółek gazowych, w tym momencie Władimir Putin wygrywa na zasadzie ‘dziel i rządź’. Jeżeli wystąpimy wspólnie i nie pozwolimy się podzielić, będziemy mieli przewagę” – podkreślał wiosną tego roku w Warszawie Oettinger.

Samowystarczalna Europa

W podobnym tonie wypowiadają się także inni politycy. „Europa stoi przed rozwiązaniem strategicznych zadań  sektora energetycznego – mówił w Sopocie, podczas Forum Energetycznego, były premier Czech Mirek Topolanek. Zalicza on do nich realizację strategii jednolitej polityki energetycznej UE, promocję zbilansowanej struktury produkcji energii, budowanie wspólnej sieci, międzynarodową kontrolę rynku europejskiego,  bezpieczeństwo dostaw, wspieranie badań i rozwoju, ograniczenie emisji szkodliwych gazów. Były premier Czech podkreślił, że problemami, z którymi będą się musiały zmierzyć państwa Unii są m.in.: wsparcie rozwiązań  naukowych, kwestia akceptacji społeczeństwa dla energetyki jądrowej, a także  sposób stosowania regulacji dotyczących cen gazu. Zdaniem Topolanka, Europa musi być energetycznie samowystarczalna.

By to osiągnąć potrzebne są m.in.: nowe źródła energii, wspólne podejście całej Unii do krajów spoza Europy, a także stosowanie zasady solidarności energetycznej. „Widzimy też konieczność inwestycji w sektor, ale pamiętajmy, że są to działania na wielką skalę, których konsekwencje będą wybiegać na dziesięciolecia w przyszłość” – przekonywał Topolanek. Sceptycznie ocenił on jednak możliwość wypracowania przez państwa członkowskie UE wspólnego stanowiska wobec rynku energetycznego. W jego opinii, plany Komisji Europejskiej zostaną zastopowane przez zbiurokratyzowane podejście oraz partykularne interesy poszczególnych państw.

O energetycznej samowystarczalności mówią także politycy w Warszawie. Mieczysław Kasprzak, wiceminister gospodarki, tak tłumaczył stanowisko polskiego rządu w rozmowie z EurActiv.pl:  – Energia to jest podstawa, mamy swoje doświadczenia z gazem i monopolistycznym dostawcą z Rosji. Niezależność energetyczna jest dla państwa i narodu podstawowa.

Europejscy aktorzy na energetycznej scenie

Na politykę energetyczną UE starają się wpływać kraje, grupy państw, partie polityczne, przedsiębiorstwa i grupy interesów. Rola państw członkowskich jest szczególnie widoczna w tworzeniu transgranicznych projektów infrastrukturalnych.

W przeddzień jednego ze szczytów UE (4.02.2011). – jak przypomina EurActiv.com – kilku premierów spotkało się z okazji przyjętego przez nich porozumienia w sprawie południowego korytarza dla dostaw gazu, który to projekt ma na celu likwidację „wąskich gardeł” w transporcie gazu. Na samym szczycie Francja i Republika Czeska przedstawiły z kolei wspólne stanowisko w sprawie konieczności rozwoju energii jądrowej.

Przy innych okazjach kilka krajów połączyło siły dla storpedowania ponadnarodowych projektów. Tak było w przypadku gazociągu Nord Stream, który teraz omija wody terytorialne Szwecji, Polski i krajów bałtyckich.

Wielkie przedsiębiorstwa energetyczne często tworzą konsorcja, aby maksymalnie zwiększyć swoje szanse na sukces w kwestii realizacji dużych projektów infrastrukturalnych. Takie właśnie konsorcjum stoi za projektem Nabucco oraz za jego konkurentami, ITGI i TAP. Podobnie w przypadku projektu Desertec, którego celem jest rozwój energii słonecznej na Saharze.

Szefowie państw i rządów UE spotykają się regularnie na szczytach Rady Europejskiej. Konkluzje Rady Europejskiej koncentrują się często na kwestiach związanych z energią. Wspomniany już szczyt UE z lutego 2011 roku był poświęcony energii i innowacji, a jego konkluzje dotyczyły głównie kwestii energetycznych, w tym inwestycji w odnawialne źródła energii oraz rozwoju strategicznych korytarzy transportu gazu, takich jak południowy korytarz.

W Parlamencie Europejskim jedną z możliwości oceny znaczenia wniosków w sprawie energii jest rosnąca liczba poprawek do nowych aktów prawnych UE, przyjętych w drodze współdecyzji. Tylko do jednego z tych przepisów dotyczących środków, zapewniających bezpieczeństwo dostaw gazu ziemnego, zgłoszono setki poprawek, w wyniku czego zajęły one ponad 300 stron.

Innym sposobem oceny znaczenia inicjatywy podejmowanej przez zainteresowane strony w celu wpłynięcia na proces podejmowania decyzji, jest ich udział w konsultacjach społecznych w dziedzinie energii. Dotychczas odbyło się ich kilkadziesiąt, dotyczyły różnych tematów –  od oznakowań energetycznych opon po wymiar zewnętrzny polityki energetycznej UE.

Komisja Europejska ściśle współpracuje z organizacjami specjalizującymi się w energii – Europejską Siecią Operatorów Systemów Przesyłowych Transportu  Energii Elektrycznej (ENTSOE), Europejską Siecią Operatorów Systemów Przesyłowych Transportu  Gazu (ENTSOG), Grupą Koordynacyjną ds. Gazu i Grupy ds. dostaw ropy naftowej.

W dziedzinach związanych z energią ważną rolę odgrywają również organizacje ekologiczne. Są one konsultowane przez instytucje UE i zainteresowane strony podobnie jak przedsiębiorstwa. Grupy ekologiczne – jak zauważa EurActiv.com – mają tendencję do przyciągania uwagi politycznej w kwestii ochrony klimatu, podczas gdy przedsiębiorstwa twierdzą, że ochrona środowiska za wszelką cenę nie ma sensu.

Ważnymi podmiotami w procesie podejmowania decyzji w dziedzinie energii są również organizacje konsumenckie. Badanie przeprowadzone ostatnio przez Komisję Europejską pokazało, że konsumenci mogą zaoszczędzić łącznie około 13 mld euro lub 100 euro na gospodarstwo rocznie, jeśli porównają ceny energii i wybiorą najniższe stawki.

Energetyczny lobbing

W Komisji Europejskiej często organizowane są wykłady, specjalne tygodnie i inne wydarzenia publiczne, obejmujące szeroki zakres zagadnień związanych z energią. KE publikuje także  „zielone księgi”, które mają pobudzać debatę i otwierać proces konsultacji na szczeblu europejskim na konkretne tematy, takie jak ochrona klimatu lub energetyka. Po „zielonej księdze” Komisja publikuje zazwyczaj „Białą księgę”, która zawiera propozycje działań na szczeblu UE w danej dziedzinie.

Aktywny w dziedzinie energii jest także Parlament Europejski, organizujący debaty i imprezy publiczne, jak również badania prowadzone przez komisje w sprawach dotyczących klimatu i energii. Komisja ITRE (ds. Przemysłu, Badań Naukowych i Energii) w Parlamencie Europejskim publikuje dokumenty robocze i sprawozdania, które stały się podstawą wniosków legislacyjnych oraz wnosi poprawki do projektów dyrektyw Komisji, które stają się następnie wnioskami legislacyjnymi.

Niepewność dotycząca przyszłego rynku energii i cen elektryczności powoduje, że każdy sektor (łącznie z OZE) aktywnie lobbuje zarówno na płaszczyźnie krajowej, jak i europejskiej. Lobbing w instytucjach UE uprawiają również w różny sposób państwa członkowskie, przedsiębiorstwa i stowarzyszenia, poprzez zwykłą wymianę listów i maili lub udział w imprezach, konferencjach, obiadach, debatach i kampaniach reklamowych.

Polscy politycy pytani o weto naszego kraju w sprawie unijnego pakietu klimatyczno-energetycznego i ostrą nań reakcję Brukseli oraz niektórych innych stolic, nie mówili o ambitnej polityce energetycznej UE, lecz  o europejskiej grze interesów. Były minister środowiska, prof. Andrzej Kraszewski, krytykując pakiet, podkreślał, że jest on dla Polski bardzo niekorzystny. Jego zdaniem zależy na nim głównie kilku dużym państwom UE. Podobnego zdania był wiceminister Kasprzak:  – Dla Polski jest on niekorzystny, bo płacimy za to, że przez wieki korzystamy z węgla. I nie da się tego zmienić w ciągu, 5, 10 czy nawet 50 lat. Niemcy i Francuzi zbudowali dużo elektrowni atomowych, i energii mają teraz za dużo. Mówią nam, że mamy zrezygnować z własnej energetyki, a także, że mamy zrezygnować z węgla. I kupować od nich energię albo urządzenia do jej produkcji.

Maria Graczyk