Dziś weszło w życie nowe porozumienie klimatyczne

Mumbaj o świcie// Źródło: Tawheed Manzoor via Flickr

Dzisiaj minęło 30 dni od ratyfikowania porozumienia klimatycznego z Paryża przez państwa emitujące większość emisji na świecie. Oznacza to, że mogło ono formalnie wejść w życie.

 

Dziś (4 listopada) mija 30 dni od czasu ratyfikowania porozumienia klimatycznego z Paryża przez 55 państw odpowiedzialnych za 55 proc. emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Otworzyło to drogę do jego formalnego wejścia w życie jako umowy międzynarodowej.

Porozumienie z Paryża

12 grudnia 2015 r. na 21. Konferencji stron (COP21) Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych ws. zmian klimatu (UNFCCC) w Paryżu uzgodniono między wszystkimi uznawanymi przez ONZ państwami na świecie (193) oraz czterema innymi „stronami”, w tym z Unią Europejską.

Głównym celem strategicznym porozumienia paryskiego jest utrzymanie wzrostu globalnych średnich temperatur na poziomie znacznie mniejszym niż 2 stopnie Celsjusza względem epoki przedindustrialnej i kontynuowanie wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu temperatur do 1,5 stopnia (art. 2 porozumienia).

Sposobem na zatrzymanie wzrostu temperatury ma być ograniczenie emisji CO2, tak by w 2030 r. nie przekraczały one 40 mld t rocznie. Zrodziło to wątpliwości państw rozwijających się i nieuprzemysłowionych, które nie tylko będą musiały ponieść największe koszty redukcji emisji, ale będą miały również ograniczenia w swoich możliwościach rozwoju – np. w planach korzystania z taniej, ale wysokoemisyjnej energii z węgla. Kraje te argumentują, że państwa o gospodarkach już rozwiniętych mogły się rozwijać bez takich ograniczęń.

>> Czytaj więcej o porozumieniu

Z uwagi na to, państwa uprzemysłowione i rozwinięte zdecydowały (równolegle do właściwego porozumienia) o tym, że będą się składać na dopłaty ze specjalnego funduszu klimatycznego przekazywane państwom rozwijającym się na rzecz rekompensaty tych kosztów. Do tego funduszu, począwszy od 2020 r. ma wpływać rocznie po 100 mld dolarów amerykańskich.

Porozumienie jest jednak krytykowane przez polityków, naukowców i organizacje pozarządowe. Uważają oni, że cel zahamowania wzrostu temperatury do maksimum 2 stopni Celsjusza jest za niski i nie powstrzyma dalszego globalnego ocieplana się klimatu. Europoseł Yannick Jadot (Zieloni, Francja) stwierdził, że nawet z celami paryskimi temperatura wzrośnie o przynajmniej 3 stopnie Celsjusza. Z kolei Lini Wollenberg z University of Vermont w felietonie dla EurActiv stwierdziła, że bez włączenia rolnictwa w limity emisji cel 2 stopni Celsjusza nie będzie osiągnięty.

Marrakesz

Następna, 22. Konferencja stron UNFCCC (COP22) odbędzie się w Marrakeszu, w Maroku. COP22 zaczyna się w najbliższy poniedziałek 7 listopada.

ONZ oficjalnie nazywa to spotkanie „implementacyjnym”, na którym strony „zademonstrują, że zobowiązania przedstawione w Paryżu są implementowane”. Prezes Banku Światowego Jim Yong Kim podkreślił, że kluczowe znaczenie będzie miało utrzymanie jedności państw w dążeniu do obniżenia emisji.

„Nawet z celami przedstawionymi w Paryżu nie uda nam się zahamować wzrostu temperatury do maksimum 1,5 stopnia Celsjusza, jeżeli nie zaczniemy działać szybciej i na odpowiednią skalę. [W Marrakeszu] musimy utrzymać to samo poczucie konieczności szybkich działań, które przyświecało nam w Paryżu” – stwierdził  prezes.

Wejście w życie

Aby paryska umowa weszła w życie, konieczna była jej ratyfikacja przez co najmniej 55 państw, które odpowiadałyby za co najmniej 55 emisji. Stało się to 5 października, kiedy Rada UE formalnie przyjęła decyzję o ratyfikacji, po tym, jak dzień wcześniej (4 października) ratyfikował ją Parlament Europejski (państwa członkowskie będą jeszcze indywidualnie ją ratyfikować, jako że nie wszystkie jej postanowienia można wprowadzić na szczeblu unijnym).

>> Czytaj więcej o ratyfikacji

Z dzisiejszego wejścia w życie ucieszyła się szefowa UNFCCC Patricia Espinosa. W dzisiejszym oświadczeniu nazwała je „chwilą do świętowania”, ale podkreśliła jednocześnie, że „należy trzeźwo spojrzeć i ocenić nasze plany na najbliższe lata”. Według niej, kolejne 15 lat „przyniesie bezprecedensowe redukcje w emisjach gazów cieplarnianych”.

Jednak nawet jej macierzysta organizacja nie jest optymistyczna. W opublikowanym wczoraj (3 listopada) raporcie nt. emisji gazów cieplarnianych w państwach-sygnatariuszach porozumienia, Program Środowiskowy Narodów Zjednoczonych (UNEP) stwierdza, że nawet przy pełnym urzeczywistnieniu deklarowanych obniżek emisji do 2030 r., średnia temperatura na świecie wzrośnie do roku 2100 o między 2,9 a 3,4 st. Celsjusza (raport dostępny TUTAJ). Ponadto, zwlekanie z przyjęciem ambitniejszych celów redukcji emisji ma zwiększać koszty, jakie trzeba będzie w końcu ponieść przy przechodzeniu na technologie niskoemisyjne.

Erik Solheim, szef UNEP, stwierdził, że państwa wykazują „silne oddanie” celom paryskiego porozumienia. Uważa, że jeżeli na COP22 nie zostaną przyjęte bardziej ambitne cele, to w świat uderzy „tragedia” wywołana zmianami klimatu, która wywoła fale „uchodźców klimatycznych”, a także „klęski głodu, ubóstwa, chorób i konfliktów”. (kk / kz)